Bycie to świętowanie

Bycie to świętowanie

Nie przypuszczałem, gdy zaczynałem ten felieton, że mi się smutno zakończy. A było tak. W jednym z listów świątecznych do bliskich pisałem nieco o sobie: Mój czas płynie ostatnio leniwie, spokojnie - z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień - na zwolnionych obrotach. No bo, czy to nie fantastycznie? - nawet myśleć nie muszę o robocie.

Skończona. Dużo czytam, to zresztą moja pasja - z podkreśleniami, jakbym dyskutował z autorem. Trochę piszę - to też lubię. A - gdy są - BAWIĘ gości. To im i mnie sprawia radość. Mam wtedy święto.

Adresatka przyjechała. W rozmowie nawiązaliśmy do problemu „powszechnego braku czasu”. „Z niczym nie mogę się wyrobić. Zaległości coraz większe. W biegu do pracy. Tam kołowrotek. W biegu zakupy, w biegu gotowanie. A najgorsze - również w biegu zajadanie. Nawet niedziele też na obrotach”.

Akurat wiem, co znaczy mieć głowę zaprzątniętą „konieczną, ciężką i pilną” robotą. Nie może tak być stale. Co najwyżej okresami. Bo spirala się nakręca: kręcimy się, gonimy coraz szybcie. I nawet gdy mamy wolny czas - nie wiemy, co z nim począć: oglądamy się, czym go wypełnić. A najlepiej byłoby: niczym.

Więc PO PIERWSZE. Gdy ma się wolną chwilę, dzień, tydzień w roku lub dwa - nie należy robić nic. CHWILA. Zamknąć oczy - położyć się albo usiąść; rozluźnić, oddychać głęboko, aż się poczuje w mózgu tlen odświeżający szare komórki. Można stać przy oknie: patrzeć przed siebie niczego nie widząc. DZIEŃ. Wybrać się na spacer. Żadnego gotowania. Zjeść coś w barze. Dopiero wieczorem, w domu, celebrowana wspólnie kolacja.

TYDZIEŃ i więcej. Wyjechać w gronie bliskich. Góry, morze. Spacery, narty, pływanie. Telefony wyłącznie rodzinne. Zero obowiązków. Poza higienicznymi. ŚWIĘTA. Coś tam przygotować trzeba. Bez przesady. Ma być miło, przytulnie, nastrojowo i wspólnie. Najważniejsze jest być razem. Bo właśnie BYCIE TO ŚWIĘTOWANIE.

Zadowolony z siebie, sięgnąłem po tekst piosenki - cały rok leży na biurku - ŚWIĘTO KAŻDEGO DNIA; usiłowałem naśladować Jadzię z Teatru Naszego, podkreślając melodią słowa: BYĆ BO TO BYCIE TO ŚWI ĘTOWANIE. I słyszę słowa: „A kiedy jest to BYCIE SMUTNE?” Zatkało mnie. Milcząc patrzyłem jej w oczy.
„No dobrze, a po drugie?”

PO DRUGIE. Jeden jest sposób: nie brać na siebie zbyt dużo. Dokładaj do wora po kilogramie; po którymś; nie dźwigniesz, załamiesz się. A na Twoje pytanie nie wiem, co powiedzieć - może zapytam Czytelników? Mam tylko nadzieję, Małgosiu, że czytając w wigilię świąteczny felieton - uśmiechniesz się w stronę Karkonoszy...

Nie tylko w grudniu, dla wielu, to BYCIE jest SMUTNE. Ale w święta jest najbardziej smutno. Czytelniku, gdy masz takie święta, gdy są właśnie takie dni - co powiedzieć? Jak sobie radzić? Może podpowiesz:
Co wtedy...?
KUBEK

Nowiny Jeleniogórskie nr 50/08
 

Komentarze (1)

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.