Chciał przekupić policjantów podając się za wiceprezydenta

Do niecodziennego zdarzenia doszło w okolicach jednej ze stacji benzynowych w Lwówku Śląskim. Policjanci zatrzymali do kontroli samochód. Jeden z pasażerów zaczął awanturę. Najpierw podawał się za posła, a później upierał się, że jest wiceprezydentem Piły i... chciał wręczyć łapówkę.

Policjanci otrzymali zgłoszenie od jednego z kierowców, który twierdził, że jedzie przed nim volkswagen, a jego pasażerowie podczas jazdy wyrzucają na ulicę śmieci, butelki i puszki – mówi Marek Madeksza, rzecznik prasowy lwóweckiej policji.

W czasie kontroli kierowca przyznał się, że faktycznie wyrzucał śmieci, więc został ukarany mandatem. Nie było jednak łatwo. Z samochodu wyszedł pijany mężczyzna, który zaczął awanturować się z policjantami. - Wyzywał ich i obrażał. Policjanci wielokrotnie prosili żeby się uspokoił, ponieważ to, co mówi jest karalne. Nic jednak to nie dało – dodaje Marek Madeksza.

W pewnej chwili mężczyzna powiedział, że jest posłem więc chroni go immunitet, ale zapomniał legitymacji. Mówił, że zwalcza takie kontrole policyjne i policjantów. Po dłuższej rozmowie przyznał, że nie jest posłem, ale... wiceprezydentem miasta Piła i tej wersji się trzymał do końca. - Odgrażał się, że pozwalnia policjantów i ich tak załatwi, że będą go długo pamiętali – mówi Marek Madeksza.

Awanturnik nie mógł się uspokoić, krzyczał, przeklinał i nie reagował nawet, jak uspokajali go jego koledzy. W pewnym momencie rzucił się na policjanta, ale ten bardzo szybko go obezwładnił i zakuł w kajdanki. Na komendzie policji także krzyczał i obrażał wszystkich. W dodatku - jak twierdzi rzecznik policji - był bardzo agresywny. Okazało się, że był pijany, miał 1,6 promila alkoholu w swoim organizmie.

To nie koniec przygód. Po przebadaniu alkomatem powiedział policjantom, że ma w kieszeni tysiąc złotych i żeby wzięli sobie po stówie i zapomnieli o sprawie. Policjanci pieniędzy nie wzięli, a mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Na drugi dzień wytrzeźwiał i przepraszał za to, co zrobił. Trafił też do prokuratury, gdzie poddał się dobrowolnie karze. Zgodził się na kilkutysięczną grzywnę. Na drugi dzień nie był już wiceprezydentem, ale 35-letnim Bernardem K., mieszkańcem Piły i lakiernikiem, który prowadzi tam swój warsztat. Przeprosił policjantów i za to, że podszywał się pod tego prawdziwego wiceprezydenta.

Komentarze (4)

:woohoo: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :pinch: :P :P :P

dlaczego piszecie nieprawdę ? fakty, fakty i jeszcze raz fakty

Przecież to wszystko prawda, a gość ma niezła wyobraźnię haha prezydent to moze był a nie zastępca :evil:

myślałem, że jesteście poważniejszym portalem, ale drukujecie pierdoły, które zawierają tylko namiastkę prawdy, czy ktoś pomyślał o tym , że tym stekiem bzdur można komuś zmarnować życie ?hf

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.