Dwie i pół godziny wozili pijanego

- Nikt nie chciał go przyjąć, odsyłali nas od miejsca do miejsca – mówi Artur Wilimek ze Straży Miejskiej w Jeleniej Górze. Chodzi 60-latka, którego wczoraj znaleziono kompletnie pijanego na ulicy Muzealnej.

Zaczęło się ok. godz. 20 na. Patrol wezwano do pijanego mężczyzny w wieku ok. 60 lat. - Leżał na drodze. Był ledwo przytomny, nie można było nawiązać z nim kontaktu – mówi Artur Wilimek. - Na miejscu było pogotowie, ale lekarz nie chciał go zabrać, gdyż stwierdził, że nic mu się nie stało, był tylko pijany. Zabrała go więc straż miejska. - Zawieźliśmy mężczyznę do komisariatu I policji na Armii Krajowej, na tzw. dołek do wytrzeźwienia. Od dyżurnego dowiedzieliśmy się, że nie ma miejsc – mówi strażnik. Pojechali więc do szpitala na oddział ratunkowy. Tam lekarz odmówił przyjęcia twierdząc, zresztą słusznie, że to nie przechowalnia dla pijaków.

- Ale nie chciał wystawić zaświadczenia, że mężczyzna jest zdrowy i nie potrzebuje hospitalizacji – mówi A. Wilimek. Po co im było takie zaświadczenie? - Mężczyzna w międzyczasie trochę wytrzeźwiał, nawet wybełkotał, gdzie mieszka – mówi. - Moglibyśmy go odwieźć do domu, ale gdyby mu się coś stało, to kto by za to odpowiadał?

Strażnicy wrócili więc na „dołek”, wciąż jednak dyżurny nie chciał przyjąć pijanego 60-latka.
Co dalej? Dyżurny straży miejskiej, dyżurny komisariatu i dyżurny komendy miejskiej policji do 22.30 debatowali, co zrobić z pijanym. - W końcu przekazaliśmy go patrolowi policji – mówi A. Wilimek. Nieoficjalnie wiadomo, że policja zawiozła mężczyznę do domu.

Gdyby 60-latek był poobijany, trafiłby do szpitala, gdyby narozrabiał, pewnie znalazłoby się miejsce w celi na dołku. A że się tylko napił, to wyłączył na ponad 2 godziny patrol straży miejskiej, który w tym czasie mógł podjąć kilka innych interwencji.
 

Komentarze (13)

Straż miejska nie jest prywatną taksówką,żeby wozić pijaków. SKANDAL. Nie ma mądrego by rozwiązać ten problem. Pogotowie też może być potrzebne gdzie indziej.

Może lepiej otworzyć wytrzeźwiałkę w Jeleniej Górze by nie było takich incydentów w przyszłości. Wiele razy wdziałem wracając z nocnej zmiany jak pijani ludzie spali na chodnikach po potknięciu się o krawężnik i braku sił by powstać i iść dalej.

straż miejska jak zwykle wysługuje się i pogotowiem i policją, prawda jest taka że straż miejska wzywa pogotowie niepotrzebnie, ponieważ właśnie mają problem żeby się pijakiem zająć to może uda się sprzedać pogotowiu, a gdy pogotowie stwierdzi że nie potrzebuje pomocy medycznej to albo przekazują na policję, albo wzywają ponownie pogotowie twierdząc że coś się dzieje. moje zdanie- zlikwidować straż miejską i dofinansować naszą policję, albo nauczyć tłuków kiedy korzystać z pomocy innych służb a kiedy nie ma takiej potrzeby- tyle o pijakach i sm, a no i że o takich wyczynach nie opisują na łamach prasowych??tylko o tych swoich spektakularnych akcjach

Poczytaj sobie co jakie instayucję mogą robić i jakie mają uprawnienia a później się wypowiadaj, czasami tak bywa ze pogotowie jak mowisz "sprzedaje" nietrzeźwych policji czy SM. Może przyjmij sie do SM i zobaczysz jak sie załatwia sprawę z takimi ludzmi bo po twojej wypowiedzi mogę stwierdzić że nie masz pojęcia żadnego

a czy to że ktoś wypił uprawnia SM do wzywania pogotowia?? rozumiem do urazów, ale to że ktoś na nogach nie może ustać, rozmawia, nie chce pomocy pogotowia, a oni chcą się pozbyć problemu i wzywają?? a jak ktoś z Twojej rodziny w tym czasie będzie potrzebował karetki a jej nie będzie bo SM wzywa do pijanego, czego oczywiście nie życzę?? jest to traktowane jako nieuzasadnione wezwanie. a karetka zajęta bo się nie chce im użerać z pijakiem. wiesz ile karetek jest w jeleniej??3 na zabobrzu i dwie w sobieszowie, często wszystkie zajęte. i wiem jak działają w/w służby

a pogotowie pewnie że sprzedaje pijanych sm czy policji, a wiesz dlaczego?? bo pijany nie wymaga pomocy medycznej, i nie mówię o tych pijanych nieprzytomnych, bo to co innego, ale do pijanych, którzy są przytomni i nie wymagają interwencji pogotowia. zobacz ile to w prasie artykułów na temat SM, pożarnej, policji, a ile na temat pogotowia. Jakoś tak mi się wydaje że pogotowie robi swoje i nie musi się na łamach prasy chwalić ileż to żyć uratowało, ileż to innych wspaniałych rzeczy zrobili. a najczęściej to czytam na temat SM i Pożarnej. widocznie bez odpowiedniej otoczki bohaterskich akcji społeczenstwo stwierdziłoby, iż są niepotrzebni i trzeba się pokazać.

Realia pracy proszę bardzo – zgłoszenie: leży człowiek na ulicy. Dyżurny SM czy też Policji wysyła patrol. Na miejscu okazuje się, że pan jest nawalony jak „stodoła”. Nie ma dowodu brak z nim możliwości kontaktu. Wobec powyższego wzywa się pogotowie ratunkowe, aby oceniło stan pan czy nadaje się na przewiezienie w 3 klasie do dalszej obróbki (raczej bym nie życzył kolegom, aby delikwent zszedł z tego świata na pokładzie bez stosownego zaświadczenia, iż może być przewożony w radiowozie). Przyjeżdża pogotowie i stwierdza ze oni tu nie są potrzebni, bo pan jest tylko pijany i żadnego zaświadczenia nie wystawią, funkcjonariusze rozkładają ręce jak go wezmą na pokład to kicha jak coś się stanie, – więc zgodnie stwierdzają, że Pan „stodoła” miał przed chwilą atak chyba epilepsji. Obsada karetki pogotowia wobec powyższego oświadczenia ładuje pana na pokład i odjeżdża. Dalsze czynności prowadzi, SOR – ale często widać, że karetka wyjeżdża na Krakowską Lu inną boczną uliczkę i tam delikwenta „kulturalnie proszą o opuszczenie pojazdu”. Krótko: każdy funkcjonariusz dba o własne tyły, bo w razie wpadki nikt mu nie pomorze.

"Moglibyśmy go odwieźć do domu, ale gdyby mu się coś stało, to kto by za to odpowiadał?"Rozumiem ,że jak pana do domu odwiozła policja to odpowiedzialność została zrzucona z SM na policję.Panowie straznicy czasami trzeba podejmować decyzje samodzielnie.

jak pogotowie zabiera to nie wystawia w bocznej uliczce, bo to nie taxi. albo sie zabiera do szpitala albo sie zostawia, po drugie pogratulować strażnikom debilnych pomysłów, bo wzywając do ataku padaczki narażają życie załogi karetki, która do ataków padaczki jeździ na sygnałach. a pogotowie nie jest od wystawiania opinii czy może być przewożony czy też nie. zaświadczenia nie wydadzą, mogą co najwyżej zostawić kartę inf. że w chwili obecnej nie wymaga pomocy medycznej. wracając do tego że pogotowie zabiera po 2-gim wezwaniu przez sm to robi to tylko dlatego żeby ponownie nie jechać w to samo miejsce i sie nie użerać ze strażnikami którzy to sobie wymyślają jak tu się pozbyć pijaczka, po czym pana pijaka się przekazuje policji, która wyręcza straż miejską w tym, co sami powinni zrobić. po trzecie karetka nie zostawi pijanego na ulicy bez pojawienia się policji czy sm, i nie odwożą w ustronne miejsce żeby gościa się pozbyć. albo sor, albo policja czy sm. nie ma innej opcji.

Gdzie ci debile co zlikwidowali izbę wytrzeźwień?

A dlaczego nie zrobili temu nieszczęśnikowi badań komputerowych, na które, normalnie, czeka się pół roku. I w ten sposób, kolejny raz, SM pokazała swoją sprawność i konieczność utrzymywania ich z naszych podatków.Na ich miejscu pijaka zawiózłbym do zakładu pogrzebowego, ułożył w trumnie i zrobił reportaż z jego przebudzenia - każdy chciałby,chyba, to obejrzeć i trochę pochichrać...

kolka na jakiej podstawie twierdzisz, że to SM wezwała pogotowie? Przeczytaj najpierw ze zrozumieniem artykuł a potem komentuj, bo się ośmieszasz. Wyraźnie jest napisane, że jak strażnicy przyjechali to pogotowie już było na miejscu. Dobrze, że nie pracujesz w SM i obyś nigdy nie pracował, bo takich kołków tam nie potrzeba.

a może by tak ich przeznaczyć do walki ze skutkami zimy?? znaczy pomielić i zasypywać dziury w asfalcie, hę?

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.