Gwiazdozbiór Zofii Nasierowskiej

Gwiazdozbiór Zofii Nasierowskiej

W najbliższy piątek, 22 kwietnia, o godz. 15.30, w obchodzącej w tym roku 25 lecie istnienia Galerii KORYTARZ Jeleniogórskiego Centrum Kultury wernisaż wystawy fotografii Zofii Nasierowskiej.
- Zaprezentujemy wybór prac, zmarłej przed pięcioma artystki, legendy portretu fotograficznego i moim zdaniem jedna z najwybitniejszych postaci polskiej fotografii - mówi kierujący programem galerii Wojciech Zawadzki.

Zofia Nasierowska specjalizowała się w fotografii portretowej i odniosła w tej dziedzinie największy sukces. Uwieczniła wiele sław i znaczących postaci polskiego świata artystycznego. Od 1956 roku należała do Związku Polskich Artystów Fotografów. Uzyskała też honorowy tytuł "Artiste FIAP", nadany przez FIAP - Międzynarodową Federację Sztuki Fotograficznej.
Do najbardziej znanych wśród tysięcy zdjęć Zofii Nasierowskiej, a zarazem zaliczanych przez samą fotografkę do najbardziej udanych, należą portrety takich postaci, jak Krystyna Janda, Jerzy Kawalerowicz, Anna German, Roman Polański, Tadeusz Konwicki, Anna Jantar, Piotr Fronczewski, Gustaw Holoubek, Irena Jarocka czy Irena Santor. Nasierowska wykonywała również portrety bardziej prywatne i zdjęcia rodzinne, na przykład Kaliny Jędrusik ze Stanisławem Dygatem, Wojciecha Pszoniaka z żoną, Krystyny Cierniak z Januszem Morgensternem i wielu, wielu innych.
Olbrzymi dorobek fotograficzny Zofii Nasierowskiej obejmuje krajobrazy, reportaże, ale przede wszystkim portrety. Od końca lat 50. uwieczniała najważniejszych twórców ze świata teatru, filmu, sztuki - słowem - szeroko pojętej kultury, w tym również popularnej. Każda gwiazda chciała mieć portret jej autorstwa. W latach 60. i 70. fotografowała się u niej również duża część środowiska polskich intelektualistów.
Drogę do sławy i uznania zapoczątkowało zdjęcie Lucyny Winnickiej zamieszczone na okładce "Ekranu" w 1958 roku. Od tego momentu fotografie Nasierowskiej były publikowane na dziesiątkach okładek najpopularniejszych czasopism ówczesnej Polski: "Filmu", "Ekranu", "Zwierciadła", "Przekroju", "Kobiety i Życia", a także okazjonalnie także innych tytułów.
Zofia Nasierowska swoja przygodę z fotografią zaczęła w wieku siedmiu lat, pod wpływem swego ojca, fotografa Eugeniusza Nasierowskiego. On też był jej pierwszym nauczycielem. W wieku jedenastu lat wzięła udział w pierwszej wystawie fotograficznej, a kilka lat później rozpoczęła naukę w warszawskim technikum fototechnicznym. Potem była Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa i Telewizyjna im. Leona Schillera w Łodzi, gdzie ukończyła Wydział Operatorski. Studiowała tam między innymi wraz z Agnieszką Osiecką, Romanem Polańskim i Jerzym Skolimowskim. Życie towarzyskie jak całego młodego pokolenia twórców, koncentrowało się wówczas wokół słynnego STS-u Studenckiego Teatru Satyryków. Nasierowska wspominała wielokrotnie znaczenie znajomości i przyjaźni zawartych w tamtych czasach.
Olbrzymie powodzenie Nasierowska zawdzięczała niezwykle starannie wypracowanej estetyce fotograficznych portretów. Perfekcyjnie dobierała oświetlenie dla każdego modela, by uzyskać jego najkorzystniejszy wizerunek. W przypadku portretów kobiecych stosowała często, zwłaszcza w początkowym okresie twórczości, zabieg oświetlania postaci od tyłu, znany jeszcze z konwencji fotografowania gwiazd w okresie międzywojennym, w Polsce reprezentowanej przez Jerzego Benedykta Dorysa. W swojej pracy dobierała w taki sposób, by lekko wyidealizować wizerunek portretowanego modela. Jednym ze źródeł inspiracji dla fotograficznej twórczości Nasierowskiej, była kultura popularna, między innymi kino włoskie, czasopisma takie jak "Przekrój", prowadzony przez Mariana Eilego, oraz tygodnik "Świat", który uchodził za polski, czarno-biały odpowiednik pisma "Life", a swój serwis fotograficzny wzorował na stylu legendarnej agencji Magnum.
W opowieściach i anegdotach towarzyszących powstawaniu portretów, Nasierowska podkreślała znaczenie swego oka i umiejętność wyczucia charakteru modelki lub modela. W opublikowanej przez Zofię Turowską książce "Nasierowska. Fotobiografia" (wyd. Marginesy, Piaseczno 2009) wspominała natomiast swe seanse fotograficzne z Beatą Tyszkiewicz czy Kaliną Jędrusik, oddając zasługi modelek: - Tyszkiewicz w krótkim czasie pokazywała różne twarze. Grzeczna panienka z dworku, kiedy jej upięłam gładko włosy, a w rozpuszczonych i z dodatkiem boa przeistaczała się w wampa. Jej twarz zawsze bardzo dobrze "łapała" światło. Podobnie jak Kaliny Jędrusik, najbardziej niesłownej i niezorganizowanej osoby, ale dowcipnej, bystrej. Światło po prostu ją kochało, jakby po jej twarzy płynęło. Nigdzie się nie załamywało, nie tworzyło kontrastów. Nie wiadomo, od czego to właściwie zależy, bo nie ma znaczenia, czy twarz jest szczupła, czy pełna.
Prywatnie Zofia Nasierowska była żoną reżysera Janusza Majewskiego. Razem napisali między innymi scenariusz serialu "Siedlisko". Wydali także książki kulinarne: "Fotografia smaku, czyli 24 obiady dla początkujących i zaawansowanych" (2002) oraz "Gwiazdka wielkanocna" (2003; wraz z córką, Anną Klarą Majewską). Nasierowska samodzielnie wydała książki: "Święta wielkanocne. Przepisy i obyczaje" (2007) oraz "Trzy podróże" (2005). W wywiadach często porównywała fotografowanie do gotowania:
- Obowiązują te same zasady: proporcje, kompozycja, smak. I ten najważniejszy moment tworzenia, który zależy od osobowości. Choć moje zdjęcia były czarno-białe, a stół jest barwny, zawsze podstawowym elementem jest światło.
Swoje portrety fotograficzne Zofia Nasierowska pokazywała na licznych wystawach w kraju i za granicą. Zdobyła wiele nagród na międzynarodowych wystawach, między innymi w Budapeszcie, Glasgow, Londynie, Sztokholmie.
Po trzydziestu pięciu latach pracy zawodowej, ze względu na chorobę oczu, przestała fotografować. Zmarła 3 października 2011 roku w Warszawie. Została pochowana na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Prace Zofii Nasierowskiej w Galerii Korytarz JCK oglądać można do 15 czerwca 2016 r.

Komentarze (0)

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.