Kolejne ofiary piłkarskiego sporu w Karkonoszach

Kolejne ofiary piłkarskiego sporu w Karkonoszach

- Jesteśmy świadomi tego, że możemy się pożegnać z pracą w Karkonoszach – mówił przed kilkoma tygodniami jeden z trenerów – Jacek Kołodziejczyk. Teraz wraz z Markiem Siatrakiem są zmuszeni odejść z klubu – o tym zadecydował zarząd Karkonoszy. To kolejne ofiary sporu po dzieciach, które zostały zostały zawieszone w prawach piłkarzy.

Karkonosze pozbywają się swoich utalentowanych trenerów. Marek Siatrak i Jacek Kołodziejczyk decyzją zarządu muszą szukać innego klubu i grup młodzieżowych do trenowania. Zapytaliśmy jak doszło do takich rozstrzygnięć, które według prezesa – Tadeusza Dudy i członka zarządu Leszka Walczaka miały być ostatecznością. – Na zebraniu zarządu doszło do głosowania za tym, abyśmy pozostali na swoich funkcjach. Niestety, nie było przychylne dla nas i pożegnaliśmy się z pracą. Dodatkowo, zapytałem trenera czy jest przewidziane dla mnie stypendium sportowe, które daje mi możliwość normalnego funkcjonowania. Nie uzyskałem potwierdzenia, dając mi zrozumienia, że jestem zdany tylko na siebie. Będę musiał – jako piłkarz - szukać również nowego klubu, a co więcej zmagam się jeszcze z kontuzją, której nabawiłem się grając w tym klubie. Oprócz tych problemów będę musiał jeszcze zapłacić za leczenie z własnej kieszeni. Takie jest to życie. Jednak bardziej martwię się grupami młodzieżowymi, bo nie wiem co teraz z nimi – mówi odwołany z funkcji członka zarządu i wiceprezesa ds. młodzieżowych - Marek Siatrak.

Drugi z trenerów – Jacek Kołodziejczyk przyznaje, że w zaistniałej sytuacji zmuszony był zrezygnować z tunkcji – Nie wyobrażam sobie tego, że sytuacja w tym klubie mogłaby się zmienić. Za kilka tygodni doszłoby do takich rozwiązań, więc postanowiłem sam zrezygnować. My sobie poradzimy jako trenerzy, jednak myślimy o dzieciach, które zostały na bruku. Chcemy, aby mogły trenować pod naszym okiem, ponieważ zaufali nam rodzice, a my staramy się wywiązywać z danych obietnic. Nie możemy zostawić naszych podopiecznych i zrobimy wszystko, aby ich trenować nadal – mówi Jacek Kołodziejczyk.

- Nie chcieli się dogadać, więc musieliśmy podjąć takie kroki, a nie inne – komentuje prezes Karkonoszy, Tadeusz Duda. - Nikt nie będzie szantażować, ostrzegać, ani nas straszyć – dodaje. Decyzją zarządu klub nie podpisał dalszych umów z Markiem Siatrakiem i Jackiem Kołodziejczykiem. W ich miejsce desygnowani do trenowania zostali Daniel Kotarba i Jarosław Wichowski. To ma załatwić sprawę i odbudować zachwianą strukturę grup młodzieżowych w Karkonoszach. Co z dziećmi, które trenowały pod okiem wspomnianych trenerów? – Te dzieci mogą trenować pod okiem nowych szkoleniowców. Nie widzę żadnego problemu – mówi T. Duda. Jednak problemem jest niesmak jaki pozostaje po decyzjach zarządu, a same dzieci i ich rodzice od dawna mają dość tej „chorej” sytuacji. Jak mówią rodzice byli skłonni nawet wejść formalnie do klubu jako członkowie i pomóc w jego zarządzaniu. Nie udało się. Zaufali trenerom wskazanych przez klub, którzy uczyli ich dzieci gry w piłkę nożną. Teraz szkoleniowcy będą musieli robić to na własną rękę.

Komentarze (3)

jak zwykle najważniejsi są "prezesi", "działacze" i inne tałatajstwo - a jak zwykle najmniej sportowcy - szkoda tylko że tym przypadku chodzi o dzieciaki ... :-(((((

Panie Marku i Panie Jacku - skoro jesteście dobrymi trenerami to się nie martwcie dacie sobie radę - życzę Wam żebyście trafili na działaczy z prawdziwego zdarzenia a nie......mówi się, że ryba psuje się od głowy a mi taka myśl przyszła w kontekście KARKONOSZY - ŁAWICA SIĘ PSUJE OD WODY :evil: :woohoo:

Prezes Tadeusz D. i druga lewa noga Karkonoszy Lech W. To WY wszystko zniszczyliscie w KSK. Dziwie sie, ze cale miasto nie trawi tych działączy KSK a oni ciągle się tej brzytwy trzyamją... jakie profity maja? KASA! :)

czy nie napisałem prawdy?

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.