Koniec "Samczyka" w Sudetach?

Koniec "Samczyka" w Sudetach?

- Mam dość obietnic bez pokrycia i grania za grosze. Prezes podał mi swoją sumę, ja podałem mu swoją i czas mija. To chyba koniec gry w tym zespole – mówi Krzysztof Samiec. – Zaproponowaliśmy mu odpowiednio pieniądze za jego wkład, udział na treningach i zasługi z zeszłego sezonu. Wiem, że Samiec jest ikoną tego zespołu, ale nie może on się spodziewać po nas dużych pieniędzy – odpowiada prezes klubu, Daniel Sadowski.

Krzysztof Samiec to legenda jeleniogórskiej koszykówki. Zaczynał w Spartakusie w 1993 roku, po dwóch latach przeniósł się do Turowa Zgorzelec, a później znów wrócił do Jeleniej Góry, aby grać w barwach Sudetów. Gra już ósmy rok, jednak jak mówi ma dość obietnic ze strony zarządu klubu.

– Gdy z zespołu odchodzili Wojdyła czy Nowak, prezesi namawiali nas na grę za darmo. Zgodziliśmy się i poszliśmy na rękę, bo dostaliśmy zapewnienia, że w przyszłym sezonie będzie lepiej. To puste obietnice, a ja nie mogę sobie na to pozwolić. Od 7 do 16 pracuję, aby utrzymać rodzinę, później na trening, a dalej mecze i wyjazdy do innych miast. Człowiek poświęca się temu klubowi, a słyszy tylko puste słowa. Jesteśmy w wyższej klasie rozgrywkowej, a moje wynagrodzenie jest gorsze niż w II lidze, co więcej nasza ekipa znów się rozsypała. Zamiast od razu po awansie kontraktować zawodników to pozwolono im uciec. Szkoda pracować na coś, co nie ma sensu – odpowiada na nasze pytanie dotyczące gry w zespole, Krzysztof Samiec.

- Rozumiem, że Krzysztof jest ikoną tego zespołu, ale pieniądze jakie mu proponujemy są adykwatne do jego wkładu z poprzedniego sezonu. Nie ukrywam, że najwięcej zarabia u nas Jarosław Wilusz, bo jest to odpowiednie do tego co zrobił w poprzednim sezonie, jego udziału w treningach i meczach. W poprzednim sezonie Krzysiek był naszym siódmym zawodnikiem, w tym nawet dziesiątym, więc nie może dostać od nas więcej. Zostało jeszcze jedno miejsce w naszym zespole, a na nie trzech zawodników – Tomasz Prostak, Przemysław Hajnsz oraz Samiec, jeśli będzie chciał grać oczywiście. Trener zdecyduje kogo będzie chciał mieć w drużynie – mówi Sadowski.

Jak dodaje popularny „Samczyk” nie zamierza kończyć kariery. 33-letni zawodnik myśli o grze w trzecioligowym zespole – KSW Spartakus, który niebawem rozpocznie swoje rozgrywki.- Chcę utrzymać formę, więc udział w tym zespole odpowiadałbym mi. Na razie z nikimi nie rozmawiałem na ten temat, ale nie wykluczam takiej decyzji - tłumaczy Samiec.

Komentarze (10)

Wszystkie żony funkcjonariuszy Cię kochają!!! Nie odchodź!!!

Czyje zdjęcia będę kopiowała na pulpit?:(:(

to chore żeby tak traktować zawodnika, który tyle zrobił dla Sudetów. Z całym szacunkiem dla Wila, ale sam on nam awansu nie zapewnił.

Niech sobie idzie do Spartakusa,wole 100 razy bardziej Prostaka.Samiec w ubiegłym sezonie nic dobrego nie wnosił do drużyny.Był przeciętny na 2 lige a w 1 lidze w jego wieku juz nic ciekawego nie bedzie.

mowi prawdę "kibic". w ostatnim sezonie niewiele się dorzucił do wyniku.Prezes racjonalnie robi. A jego decyzje chyba nie są rozbieżne z potrzebami trenera?

macie w tych Sudetach kilku którzy nierówno grali bo mieli tylko przebłyski formy (wlasnie w play off akurat) i jakoś mogą dostać więcej niż Samiec?A Wilusz urósł ponoć 2cm odkąd ma najwyższy kontrakt

Samczyk dziękujemy za wszystko!!

Wszyscy piszą, że Samczyk mało wniósł do gry Sudetów w zeszłym sezonie ale czy tak jest? Ciężko jest być znaczącym graczem jak jest się przywierconym do ławki. Myślę że wiele razy udowodnił, że jak się na Niego stawia to robi dobrą robotę.

:whistle: ZGRABNY TEKST - Ciekawe co będzie za kilka miesięcy, kto będzie znów musiał odejść.

Sadowski weż sie koleś poddaj do dymisji

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.