Kryzys polityki

Kryzys polityki

Starożytny filozof Platon uważał, że uprawianie polityki to troska o wspólne dobro. Twierdził, iż polityką interesować się powinni wszyscy, bo nawet kiedy nie mają na nią wpływu bezpośredniego - to, jaka ona jest: ułatwia albo utrudnia ludziom życie i wykonywanie ich powinności. A więc polityka rządzących: zajmowanie się różnymi dziedzinami działalności państwa - gospodarką, finansami, szkolnictwem, kulturą oraz stosunkami międzynarodowymi - powinna mieć na uwadze dobro wszystkich obywateli.

Ograniczę się do własnego podwórka. Polityka w Polsce jest w największym z możliwych kryzysów. Już nawet nie używa się słów: dobro państwa, dobro wspólne. Dominuje wszechobecna i bezpardonowa polityka partyjna kolesiów. Po zmianie rządu - na wszystkich szczeblach władzy: od ministerialnych foteli przez wojewódzkie, powiatowe oraz gminne urzędy - następuje totalne ZAWŁASZCZENIE instytucji państwowych przez wymianę kadr na partyjnych kolegów.

Gdyby na fachowców, to i kosztów można by nie liczyć. Ale - nie. Na SWOICH, którzy w pierwszej kolejności nie skupiają się nad tym, by mądrze pokierować zakresem powierzonych im obowiązków dla dobra społeczności - lecz jak się urządzić, żeby z tego stołka mieć jak najwięcej osobistych korzyści. Tylko nieliczni bardzo mozolnie się uczą, że urząd to nade wszystko służba obywatelom. Większość, usatysfakcjonowana i zadowolona z siebie, przyodziewa naturę kacyka.

Za mało powiedzieć kryzys. Trzeba raczej rzec: Ma miejsce horrendalna degradacja JĘZYKA polityki. Jest to język walki i oskarżeń, podejrzeń i pomówień, kłamstwa oraz oszczerstw. Cała polityka jest jednym wielkim kłamstwem. Zaczynając od przedwyborczych obietnic - gdzie z góry się zakłada, iż nie będą realizowane. Stało się normą: Mamić i tumanić wyborców - dyskredytować i opluwać przeciwników.

Taki styl uprawiania polityki robi się groźny - schodzi po szczeblach władzy coraz niżej. Staje się chorobą bez szans na wyleczenie. Przeciętni obywatele również tym bakcylem kłamstwa się zarażają. Już nikt się kłamstwa nie wstydzi - kłamstwem i kłamcą nie brzydzi. Złapany na kłamstwie nie tylko się nie rumieni - śmieje się w nos. KŁAMSTWO nikomu nie kojarzy się z GRZECHEM. W rozmowie, gdy padło z moich ust to słowo, miła Ola żywo zareagowała: „Boże, Kubku, co za anachronizm.” ANACHRONIZM - Bóg czy grzech?

Sądy nie ścigają ujawnianych ewidentnych kłamstw polityków. Byłby to atak na wolność słowa - wołają posiadacze jedynej prawdziwej opcji politycznej. Kłamcy dobrze się mają. Nadal zasiadają w ławach poselskich i przy biurkach urzędniczych. Są w aureoli. Gdzie czasy, kiedy coś znaczyło przysłowie: Kłamstwo ma krótkie nogi? Teraz kłamstwo ma siedmiomilowe buty. Kłam: dalej zajedziesz, więcej zwojujesz - będziesz miał, będziesz kimś.
- Tak, Czytelniku...?
Kubek

Nowiny Jeleniogórskie nr 20/09

Komentarze (1)

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.