Kryzys religii

Kryzys religii

Problem jest wielowarstwowy. Religie różnią się między sobą dość znacznie. W obrębie tej samej religii - różne wyznania czy ugrupowania odmienne wyznają poglądy. Na dobrą sprawę - mogłoby to być ubogacające. Cóż, kiedy wyznawcy najczęściej zaciekle się zwalczają i nienawidzą...

W miarę myślący człowiek może: Trzymać się swojej religii i wyznania - innym okazując życzliwą tolerancję. Lub stać się religijnie obojętnym - rozsądnie, czyli na własny rachunek układając sobie życie. Bez odnoszenia swoich ludzkich spraw do Boga. Choć gdzieś w zakamarkach serca tli się myśl - COŚ TAM chyba istnieć musi...

Uogólniając: przyczyny kryzysu mają charakter intelektualny oraz emocjonalny, czyli poznawczy oraz życiowy. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z zakwestionowaniem doktryny. W drugim - z niezgodą na wymagania etyczne.

W zasadzie każdy człowiek ma w swoim życiu taki czas buntu, negowania zastanego porządku, niepewności oraz poszukiwania własnej życiowej drogi. Po okresie niepokoju i frustracji - wielu powraca, ubogaconych duchowo, do owczarni...

Niektórzy odchodzą. Jedni stają się ateistami praktycznymi. To głównie ci, co mają kłopoty z normami etycznymi: łatwiej i bardziej komfortowo się żyje bez zaprzątania sobie głowy religią. Innych kryzys prowadzi do całkowitej negacji Boga. Do ateizmu teoretycznego. To ci, co próbują intelektualnie uporządkować swój światopogląd i dać rozsądne uzasadnienie dokonanego wyboru...

Są i tacy, wzrasta ich liczba w sondażach, którzy deklarują przynależność do religii, ale wybiórczo podchodzą do prawd wiary i zasad moralnych. Przyjmują te, które im odpowiadają - w zależności od życiowej sytuacji...

Jest jeszcze jeden istotny, najbardziej FUNDAMENTALNY powód kryzysu religii. Mianowicie: ZŁO. Ludziom trudno przychodzi w ogóle godzić wiarę w Boga z ISTNIENIEM zła, które do tego przybiera diabelskie oblicze. Religie nie tylko nie uporały się ze złem we własnych szeregach i w dziejach ludzkości. - Opowiadały się i opowiadają wprost po STRONIE zła...

ISLAM. Wyraźnie manifestujący się jako religia agresywna i wojująca - negująca wszystkich INNYCH. Najbardziej z ducha religia tolerancyjna: HINDUIZM wchodzi na drogę terroryzmu, ekstremizmu, konfrontacji i wrogości...

CHRZEŚCIJAŃSTWO. Głoszone poglądy o sprawiedliwej wojnie - obronnej a nawet prewencyjnej, o władzy mającej prawo karać śmiercią. Kiedy zaś Jan Paweł II opowiedział się publicznie i z mocą przeciwko inwazji na Irak: Nie ma dla tej agresji usprawiedliwienia - wielu, także w POLSCE niby PAPIEŻA było po stronie Amerykanów. A produkowana przez chrześcijan broń i sprzedawana obu stronom konfliktu. - Coś z tymi religiami nie tak, bo chyba nie z Bogiem...

- Co myślisz, Czytelniku...?

Cały artykuł w najnowszych "Nowinach Jeleniogórskich" nr 18/09
 

Komentarze (0)

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.