Na wyremontowanej drodze zapadła się jezdnia

Na wyremontowanej drodze zapadła się jezdnia

- Jak to możliwe – dziwią się mieszkańcy. Na wyremontowanej w ub. roku ulicy Powstania Styczniowego ponownie pojawiły się ekipy remontowe. - Co za fuszerka – denerwują się ludzie.

- To wyremontowana ulica, a już nie da się po niej jeździć – mówi pan Leszek, jeden z mieszkańców okolicy.

Remont drogi rozpoczął się pod koniec 2009 roku, prace dokańczano wiosną 2010 roku. Tymczasem niedawno w okolicach skrzyżowania ul. Powstania Styczniowego z ul. Powstania Listopadowego na jezdni zrobił się lej. Wczoraj pojawiły się tam ekipy remontowe, które rozrywają niedawno położony asfalt.

- W naszej ocenie to nie jest wina wykonawcy, nastąpiła po prostu awaria – wyjaśnia Czesław Wandzel, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów w Jeleniej Górze. - Jest nieszczelna kanalizacja sanitarna i woda podmyła jezdnię.

Jak mówi, interweniował w Wodniku, ale ten nie chce się przyznać. - Będziemy musieli zrobić wykop i sprawdzić, co jest przyczyną. Jeśli okaże się, że mamy rację, za naprawę zapłaci Wodnik – mówi Czesław Wandzel. - Jeśli kanalizacja jest szczelna a wina leży po naszej stronie, my zapłacimy za remont.

Komentarze (10)

Prawda jest taka, że indolencja władz MZDiMu jest porażająca - dlaczego nie można tak jak to dzieje się w każdym normalnym mieście najpierw zrobić wszystkich instalacji podziemnych, a następnie dopiero remontować ulicę (a w zasadzie powinno się budować od podstaw - wszystkie warstwy). Tylko nie piszcie, że nie ma na to pieniędzy - lepiej zrobić o jedną trzecią mniej, ale za to mieć spokój na 20-30 lat, a nie wracać w to samo miejsce co roku. Przecież jak znam życie tak załatają, że później co roku trzeba będzie poprawiać..

Do Gribu
Mylisz się takie działanie jak opisałeś ma sens ma jak sam napisałeś w normalym mieście. Ale przecież chłopaki z |Siedlęcina muszą mieć na wino. Jakby zrobili dobrze to następnym razem by nie mieli.

Nie ćfoku można! Tylko zaraz stu takich jak ty się oburzy - czemu nie ma drogi ?? balablablablablala.

Wodnik zlikwidował mi kasę bezpłatną na nowym miescie[zabobrze]za ich nieudolnosc,niegospodarnosc.Precz z taką niby dyrekcja.

Gribu teoretycznie ma rację, ale na przeszkodzie stoją stosunki własnościowe! Ulica z nawierzchnią jest własnością gminy, powiatu, województwa, państwa. W naszym mieście miasto wzięło na siebie ciężar utrzymania wszystkich ulic! Ale to co pod spodem "pasa drogowego" (czyli ulica z chodnikami i przyległościami) to ma różnych właścicieli. Kanalizacja i sieci wodociągowe to Wodnika, rury gazu to do Gazowni, kable energetyczne należą do Energetyki, kanalizacja i linie telefoniczne do Telekomunikacji, lub Dialogu. Nie jest to pomysł miasta, ale rozwiązań centralnych. Te firmy, właściciele podziemi, nie zawsze mają środki lub ochotę na wymianę czy remonty. Dlatego bywa czasem najpierw nawierzchnia, a potem wymiana sieci - te zewnętrzne firmy nie lubią się dogadywać! Dlatego można oczekiwać, że np pod nawierzchnią koło Bramy Wojanowskiej w każdej chwili możemy się spodziewać wymiany sieci gazowniczych!;-( Dlatego zanim zaczniemy krytykować tych co odpowiadają za utrzymanie dróg pogońmy posłów, senatorów aby tak zmienili prawo iżby zarządca dróg mógł narzucić termin remontu, wymiany wszystkich elementów pasa drogowego i nadzorowania! Jak nie, to będziemy mieli awarie jak na tej ulicy, jak niedawno na Krótkiej, jak za chwilę w innym miejscu!
A redaktorom polecam temat pod Bramą Wojanowską - ciekawy przykład i to rzeczywisty!!!

Nie zwalajmy wszystkiego na system prawny! Naście lat temu (początek lat 90-tych), po długim okresie nastąpił remont (po wielu wielu wielu latach) ulic Buczka i, szumnie przemianowanych na Powstania Styczniowego i Listopadowego. Nie minął tydzień "leżenia asfaltu" i pojawiła się pierwsza ekipa, tnąca i wyrzynająca bebechy tego co pod. Wniosek 1 - historia lubi się powtarzać. Wniosek 2 - nikomu nie zależy na zaplanowaniu i właściwym zrealizowaniu inwestycji - bo to za publiczne pieniądze, najwyżej się jeszcze wróci.

Awarie po remontach to polski znak rozpoznawczy. podobnie jak remont drogi przez nakładanie cienkiej warstwy asfaltu na już istniejącą.

Jeżeli nie będzie to wina Wodnika, to za złe wykonanie powinien zapłacić wykonawca. Przecież obowiązują jakieś gwarancje,czy umowy zawierane po przetargu już nie posiadają punktu dotyczącego gwarancji?

Prośmy Boga żeby to nie była wina wodnika bo zaraz dostaniemy podwyżkę za wodę,albo okaże się że wodomierze naliczają błędnie ilość zużytej wody.Wodnik jak sami wicie nigdy nie może być do tyłu więc to sobie szybko nadrobi,a administracje przyślą nam korektę za wodę z przed trzech lat

TAKIE ZAPADANIE MA NIESTETY MIEJSCE NA CAŁYM ŚWIECIE

POLECAM STRONKI INTERNETOWE

LOSY ZIEMI

ZMIANY NA ZIEMI

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.