Oskarżony o zabójstwo w Sobieszowie idzie w zaparte

W Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze ruszył proces w sprawie masakry w zakładzie pogrzebowym w Sobieszowie. Podejrzany o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa Andrzej R. konsekwentnie nie przyznaje się do winy.

- Tej nocy nie byłem tam – zeznał Andrzej R. podczas pierwszej rozprawy. Twierdził, że całą noc spędził u kolegi, z którym pili alkohol. Uważa, że zarzuty przeciwko niemu zostały sformułowane w oparciu o pomówienia.

Do masakry w zakładzie pogrzebowym doszło we wrześniu ubiegłego roku. Beata R. feralnej nocy do późna przebywała w zakładzie u Jerzego A., pili razem alkohol. Kobieta to była konkubina Andrzeja R. Rozstali się, gdyż był wobec niej agresywny, bała się go.

Jak ustaliła prokuratura, między 2 a 4 nad ranem do zakładu wszedł Andrzej R. Miał przy sobie siekierę i nieustalony, ostry przedmiot. Najpierw zaatakował Jerzego A., uderzając go siekierą. Z ustaleń wynika, że machał nią jak opętany, trafił m.in. w meble, telewizor i ścianę. Kiedy Jerzy A. przewrócił się, sprawca zaczął go kopać po całym ciele. Poszkodowany zemdlał, ale zanim to nastąpiło zdołał krzyknąć do Beaty R., żeby uciekała. Za późno. Andrzej R. złapał ją za włosy i bił siekierą. Potem podduszał. W końcu i Beata R. straciła świadomość.

Jak ustalili śledczy, R. wrócił do kolegi i jakby nigdy nic położył się spać. Nad ranem Beata R. ocknęła się i wyszła szukać pomocy. Zdołała dojść jedynie w okolice dworca PKP w Sobieszowie. Ok. 9 rano znalazł ją maszynista, już nie żyła.

Jerzy A. kiedy się ocknął, poszedł do sąsiadów. Ci zawiadomili jego rodzinę, która wezwała pogotowie. Przeżył dzięki szybko udzielonej pomocy.
Andrzej R. ma przedstawiony zarzut zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa. Mężczyzna był już wcześniej karany. Od chwili zatrzymania przebywa w areszcie.

Podczas pierwszej rozprawy wszystko próbował tłumaczyć na swoją korzyść. Nawet to, że na miejscu zdarzenia znaleziono niedopałek papierosa, na którym były jego ślady DNA. Miał też ślady DNA kobiety pod paznokciami. Mężczyzna mówił, że dzień wcześniej pożyczył jej 4 papierosy i jeden był niedopalony. - To mógł być ten papieros – zeznawał. Oczywiście, nie było świadków tego, jak pożyczał papierosy.

Podczas pierwszej rozprawy zeznawała też siostra zamordowanej, która mieszkała z nią w jednym budynku. Potwierdziła, że Andrzej R. był agresywny wobec Beaty R. Przyznała, że Beata zwierzała się jej, że ma już dość tego związku ale nie wie, jak go przerwać. Raz nawet interweniowała, kiedy agresor bił ją drewnianym kołkiem. Beata R. miała połamaną rękę. Po tym zdarzeniu siostra wyrzuciła mężczyznę z domu. Trzy tygodnie później Beata już nie żyła.

Kolejną rozprawę zaplanowano na 23 grudnia. Andrzejowi R. grozi dożywocie.

Czytaj także: Masakra w Hadesie

Komentarze (1)

:lol: Zrobcie prosze cos z ta wasza strona. Przegladanie jej w tel komorkowym nie nalezy do przyjemnosci. Dzieki :D

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.