Po co są święta Bożego Narodzenia?

Wigilia w Ośrodku Interwencji Kryzysowej na osiem dni przed 24 grudnia 2015.

„Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia? Dlaczego wpatrujemy się w gwiazdę na niebie? Dlaczego śpiewamy kolędy?” - pytał wierszem ksiądz Twardowski. Nie miał wątpliwości. „Dlatego, żeby się nauczyć miłości do Pana Jezusa. Dlatego, żeby podawać sobie ręce. Dlatego, żeby uśmiechać się do siebie. Dlatego, żeby sobie przebaczać”.

Ale jak odnaleźć tę pewność na tydzień przed Bożym Narodzeniem 2015, wśród medialnego szumu, kłótni polityków, kolejnego logowania na koncie pomimo braku wiary w to, że pieniędzy tam przybyło, pomiędzy zakupami, sprzątaniem i gotowaniem? Jak zatrzymać się w biegu i zadać to pytanie: Po co jest święto Bożego Narodzenia?

„... żeby się nauczyć miłości do Pana Jezusa”
Wierzącym najprościej podzielić z księdzem Twardowskim bożonarodzeniowe „uczenie się miłości do Pana Jezusa”.
– To czas, byśmy sobie głębiej uświadomili dar, jakim jest wcielenie Syna Bożego. Podziękowali za to. I spotkali się z rodziną w pokoju, radości, życzliwości – powie siostra Ewa ze Zgromadzenia Zakonnego Sióstr Bożego Serca Jezusa na jeleniogórskim deptaku, na tydzień przed 24 grudnia 2015. Jej pewność obejmuje i niewierzących: – Ludzie doceniają wartość tradycji i czas spotkania. Świadomie lub nieświadomie uczestniczą w tej tajemnicy. I dobrze na nich to wpływa - siostra Ewa pamięta Wigilie z dzieciństwa, kiedy w latach 50. XX wieku przez całą Jelenią Górę do jej rodzinnego domu wędrowała ciocia przebrana za świętego Mikołaja. – I to nie był krasnal z Laponii, a Mikołaj w mitrze i z pastorałem. Całą Wigilię ciocia tak siedziała z nami przy stole.
Wątpliwości, po co są święta, nie ma też Ryszard Połeć. Na zabobrzańskim targu sprzedaje jajka i sianko na wigilijny stół. Handlu pilnuje Florek. Kogut. „Pomocnik i przyjaciel, nie na sprzedaż”: - Święta są po to, żeby pomodlić się, pomyśleć nad swoją duszą, pójść na pasterkę, odpocząć trochę i spotkać się z rodziną. Tak święta obchodził mój ojciec. Tak ja obchodzę. Nic się nie zmieniło w naszej wiosce. Przy wigilijnym stole u państwa Połeć w Starych Bogaczowicach zasiądzie pięć osób: córka (robi doktorat z psychologii), syn, już „prawie magister”, i najmłodsza – studentka politechniki. I będzie tak, jak uczyli ojcowie. Tylko słomy nie włożą pod stół, a w kącie nie będzie snopka owsa. Wystarczy sianko pod obrusem.

(...)

Cały artykuł w „Nowinach Jeleniogórskich” nr 51/2015 (z 22 grudnia 2015r.).

Komentarze (9)

Folklor ma się dobrze.Dużo słów o miłości ,grze realia.

Największe zyski czerpie kler.

>>Na świętach korzysta jedynie całkiem nieświęta trójca: handel, lichwa i Kościół. Banki i lichwiarze wciskają wysokooprocentowane pożyczki. Handlowcy – niepotrzebne towary, które zaśmiecają nasze i bez tego zagracone domy. Kler wciska ciemnotę, która zaśmieca polskie umysły, czyniąc je coraz bardziej nietolerancyjnymi, nacjonalistycznymi, pseudopatriotycznymi, kseno- i homofobicznymi.

Ciemnota, ksenofobia, nietolerancja, faszyzm, homofobia, nacjonalizm - lewaku, mimo, że są Święta Bożego Narodzenia puknij się w pusty czajnik, przychodnia zdrowia psychicznego też jest dla ludzi, a jak nazwać przed homofobią fobię???

E tam, święta są spoko, jak ktoś ma trochę oleju w głowie łatwo się odciąć od tej całej komercyjnej otoczki, nachalnych reklam i księży, wtedy święta można spędzić normalnie, po swojemu.

Święto przesilenia zimowego, bo dnia przybywa. Swięto zbliżającej się nadziei na wiosnę i na nowe plony czyli zażegnanie głodu. Zaadoptowane przez chrześcijan podobnie jak pozostałe tzw. kościelne święta. Oto wielka tajemnica wiary: bujda, chciwość i dolary.

Święta są po to, żeby zarobił kler, sklepy, banki - tutaj AD966 ma rację. To są realia, a jeśli ktoś tego nie dostrzega to tylko przykład tego, jak religia może otumanić - np piszący tutaj jako "&" jest tego ewidentnym przykładem.
Co do handlu, już na początku listopada pojawiają się ozdoby świąteczne itp. gadżety., jeszcze trochę i będą się pojawiać na początku września...
Kler wiadomo, w tym czasie ma największe wpływy z datków na tacę. Do tego "obchód po kolędzie", gdzie daje się "co łaska" - słyszałem że jeśli ktoś nie da w kopercie przynajmniej banknoty w zielonym kolorze (100 PLN), można być pewnym obrazy "szanownego" księciunia.

Nikt was nie zmusza dawać na tacę, przyjmować księdza. Lecz jak się należy do wspólnoty to są i obowiązki. Niekoniecznie katolickiej. np. partie , związki też zbierają członkowskie. Nie wierzysz, twoja sprawa. Nie jesteś tolerancyjny , to już nie tylko twoja sprawa.

Gdyby zrobić tak jak w Biblii - pełnoletni człowiek wierzy i prosi o chrzest czyli zapisanie do wspólnoty to układ byłby czysty. Dziś nieświadome niewinne dzieciątka pod strachem grzechu pierworodnego (co to niby ma być ?) zapisuje sie do partii politycznej pod ogólnie znaną nazwą i doi się do końca żywota. Chrzest, komunia, bierzmowanie, śluby a nawet rozwody czy pogrzeby. Płacz i płać. Rozwody czyli uznanie nieważniości małżeństwa, wbrew słowom "co Bóg złączył, człowiek niechaj nie waży się rozłączyć".

super :)

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.