Policjanci staną na ławie oskarżonych

Policjantka wydziału kryminalnego jednego z komisariatów oraz dzielnicowy jeleniogórskiej policji dzisiaj staną przed sądem. Zarzuca się im usiłowanie kradzieży z włamaniem do placówki bankowej.

Oskarżeni to Katarzyna H. i Michał R. Zdaniem śledczych, policjanci wraz z trójką przestępców w czerwcu próbowali włamać się do oddziału banku w Starej Kamienicy. Wyłamali drzwi, ale nie zdołali pokonać kasy pancernej.

Z ustaleń prokuratury wynika, że ważną rolę w tej akcji odgrywała policjantka. To jej samochodem ekipa przyjechała na miejsce, ona też odwiozła uczestników: dwóch mężczyzn i kobietę. Na miejscu zadzwonili po wspomnianego dzielnicowego, który miał jedynie stać na czatach. A w zasadzie siedzieć w samochodzie i nasłuchiwać radia policyjnego, by w razie czego ostrzec pozostałych, gdyby na miejsce jechał patrol. Kiedy okazało się, że włamywacze nie mogą pokonać kasy pancernej, Katarzyna H. zadzwoniła do policjanta i poprosiła, by przywiózł większy łom. Tak wynika z materiału prokuratury.

To nie jedyny występek Katarzyny H. Wraz ze wspomnianą trójką napadli na sklep spożywczy w Karpaczu. Ukradli alkohol, karty startowe do telefonów i produkty spożywcze. Było to w nocy z 24 na 25 czerwca. Zdaniem śledczych, przyjechali także samochodem Katarzyny H. i w bagażniku ukryli łup, którym potem podzielili się solidarnie.

Ponadto Katarzyna H. miała nakłaniać jednego z przestępców, by ten włamał się do warsztatu samochodowego w Piechowicach. Co prawda policja nie odebrała zgłoszenia o włamaniu, ale w trakcie śledztwa właściciel został przesłuchany i przyznał, że włamanie było i zginęły mu pieniądze. Katarzyna H. wcześniej naprawiała tam auto.
Policjantka natrafiła na grupę przestępców podczas wykonywania swojej pracy. Okazało się, że kobietę znała dobrze, jeszcze w czasów szkolnych. Dowiedziała się, że wcześniej dokonali oni włamania do sklepu w Jeleniej Górze, próbowali też włamać się do banku w Piechowicach. Zamiast jednak poinformować o tym swoich przełożonych, Katarzyna H. poszła na układ i włamywała się razem z nimi. Z tego także będzie tłumaczyła się przed sądem.

Będzie jej ciężko, gdyż dwoje włamywaczy przyznało się do winy, złożyli obszerne wyjaśnienia. Zdaniem prokuratury, te wyjaśnienia są wiarygodne, gdyż każdy z nich zeznawał osobno (byli wówczas zatrzymani) a relacje są spójne i zgadzają się w szczegółach. Chcą dobrowolnie poddać się karze. Jedynie Katarzyna H. i Michał R. nie przyznają się do winy.

Policjantka ma kolejny problem: organy ścigania przechwyciły gryps, który próbowała przekazać swojej koleżance, będąc we wrocławskim areszcie. Na karteczce przypominającą ściągę prosiła, by ta wystawiła jej alibi. „przejdę do sedna, musisz powiedzieć, że w nocy z 24 na 25 czerwca byłam u Ciebie w domu, nocowałam” i dalej „niech to potwierdzą Twoje dzieci”. To tylko fragmenty.

Komentarze (5)

:whistle:

dobra gwiazda z fantazją :)

staje. Po drugie: ratunku, policja!

to że policja kradnie to ja dobrze wiem ale tez kryje przestępców najwyższy czas żeby ich wysłać na bezrobotne a tych za biurka wszystkich wyrzucić bo przez półtora roku nie mogą sobie dać rady z jednym człowiekim bo go policja kryje a on dalej popełnia przestępstwa Michał Stokłosa

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.