Rachunek sumienia

Rachunek sumienia

Wierzący czy obojętny religijnie - każdy powinien, od czasu do czasu, rzetelnie przyjrzeć się sobie i swojemu życiu. W prawdzie stawać przed własnym sumieniem. Początek Wielkiego Postu jest dobrą ku temu okazją. - Może niektórym przydatny będzie jako przygotowanie do spowiedzi.

 
ZANIEDBANIA w odniesieniu do Boga. Jestem dzieckiem bożym - rzadko tak na siebie patrzę. W swoich życiowych planach nie zawsze z Bogiem się liczę. Nie każdego dnia kieruję ku Bogu swoje myśli i serce. Na ogół nie CAŁA niedziela jest dniem świętym. Rzadko biorę do rąk Ewangelię.

Przydarza mi się wątpić, narzekać: mieć do Boga pretensje i żal - że w życiu się nie układa. Chociaż mówię: „Bądź wola twoja” - buntuję się i zżymam, bo nie po mojej myśli układa się codzienność.

Uchybienia wobec LUDZI. Okazywane zniecierpliwienia, gniew, złość. Sprawianie przykrości i smutku, wyrządzanie krzywdy. Złe myślenie, obgadywanie, przekleństwa i wyzwiska. Nawet - znieważanie, znęcanie się fizyczne, psychiczne, agresywność i bicie. Zazdrość. Niedotrzymywanie słowa. Kłótliwość. Brak serca i zrozumienia, delikatności i czułości dla bliskich. Potrafię się cieszyć z cudzego nieszczęścia.

OBOWIĄZKI. Brak troski o rodzinę i dom. Nie zawsze solidnie i rzetelnie wykonuję co do mnie należy. Kradnę; nie oddaję rzeczy pożyczonych. Marnotrawstwo pieniędzy, nieszanowanie cudzego i społecznego mienia.

Przywary OSOBISTE. Upodobanie w myślach, wyobrażeniach i w pragnieniach erotycznych. Jestem wyrachowany w kontaktach z ludźmi. Wykorzystuję ich, szantażuję. Bywam rozdrażniony i niezadowolony. Brak mi pogody ducha. Przeżywam lęki, jestem przygnębiony - gdzieś na dnie sączy się smutek.

Nic mnie nie cieszy. Wieczny ze mnie malkontent. Nie umiem sprawiać bliskim radości. Swoją obecnością wnoszę niepokój, budzę strach. Ludzie unikają ze mną kontaktu. Nie stać mnie na przyznanie się do winy. Nie umiem powiedzieć: Wybaczam - Przepraszam. Rzadko okazuję wdzięczność. KOSZTOWNE NAŁOGI. Za dużo palę, piję, za wiele czasu tracę przed telewizorem. Inne używki...

Jaki daję PRZYKŁAD? - Czy naszym chrześcijaństwem mogą być zachwyceni ludzie innych wyznań? Niechodzący do kościoła i całkiem obojętni religijnie - mogą podziwiać życie tych, co ze świątyń wychodzą? A uczniowie: być dumni, że wspaniałych i mądrych mają katechetów, nauczycieli oraz wychowawców? - DZIECI: fantastycznych, cudownych rodziców i dziadków, wujków i ciotki?

Mogę powiedzieć - dziecku, koledze, sąsiadowi, pracownikowi - bliźniemu: Bierz przykład ze mnie? NIEeeeee bardzo długie jest odpowiedzią na te pytania. Niestety, w naszym życiu - w moim i w Twoim, Czytelniku - stale ma miejsce ZŁO.
- Wiesz już, jakie...?
Kubek

Nowiny Jeleniogórskie nr 11/11.
 

Komentarze (5)

Poletko ksiedza Kubka odnosi się generalnie do katolików, ponieważ dużo jest odwołań do ewangelii, a wiadomo ta specyficzna literatura nie jest raczej czytana przez pozostałą część ludzkości. Ale ośmieliło mnie pierwsze księdza Kubka zdanie, więc i ja się odważam mieć tu zapytanie?
Cóż to za przywara osobista - upodobanie w myślach, wyobrażeniach i pragnieniach erotycznych.
Jeżeli zdrowy facet widzi fajną laskę (kobietę wg księdza) to chyba normalnym jest że ma wyobrażenia i pragnienia erotyczne. I to już jest grzech na liczniku? Rozumiem doprowadzenie jej do czynów zabronionych, to oprócz grzechu i sankcje karne. Ale same myśli i wyobrażenia zwiazane erotycznie z kobietą mają być nieczystyn ZŁEM? Jeśli tak, to nic dziwnego, że ewangelia swoje, a katolicy swoje.

moja wiara jest tylko moja,moje sumienie jest moim sumieniem,ale ja jestem maluczka.Ksiądz jest tym który jest bliżej Boga,ale nie jest w dzisiejszych czasach bliżej człowieka.Błogosławiony Jan PawełII nie załatwi wszystkiego,nie można bazować cały czas na Jego naukach trzeba dać coś z siebie i nie mówić ludziom,że kasa jest na to czy na tamto potrzebna-ja już tego nie mogę słuchać,bo jeśli ksiądz montuje sobie na plebanii kamery a w kościele nie robi nic a jego pomocnik jedzie do Rzymu to niestety ja nie mogę dać nic na ten Kościół,bo dla mnie to jest jwne rozpasanie księży,a ponoć mieli żyć w skromności .Jeśli nie zmieni się nic w katolickim kościele to za chwilę będzie świecił on pustkami tak jak to jest w wielu krajach i nich wtedy Kler nie mówi,że to jest wina ludz,bo to jest wina Kościoła

Cześć Mancer.Potrzebowałbym rady od Ciebie ale zanim powiem Ci o chozdi, chciałbymCi przedstawić moją historię. Jakiś miesiąc temu na sympatii poznałemdziewczynę. Ze dwa dni z nią rozmawiałem na gg a potem przestałem bojakoś nie miałem o czym z nią rozmawiać. Jakieś 3 tygodnie pf3źniejsama się do mnie odezwała, zapytała co słychać itp. Rozmowy na ggzaczynały być fajne, dałem jej swojego facebooka bo konto na sympatiiskasowała. Z facebooka wzięła sobie mf3j nr telefonu (nie dawałem jej),czasami dzwoniła ale częściej smsy pisaliśmy. W zeszłą niedziele (4września) postanowiliśmy się spotkać. Przy pierwszym spotkaniuprzywitałem się z nią tak jak pokazywałeś na filmiku lecz musiałem jejpowiedzieć nie przywitasz się ze mną? . Chciała przywitać się jak zkolegą z tego wnioskuje zwykłe cześć i nic więcej. No ale dałem jejtym do zrozumienia że nie chce nim być. Poszliśmy na spacer, rozmowabyła jako tako dobra a następnie do niej do domu. W międzyczasiekupiłem wino. Rozmawiało mi się z nią raz lepiej a raz gorzej.Słuchaliśmy muzyki, w międzyczasie wypiliśmy to wino. Jakiś tam filmleciał i tak jej przypomniałem ze byłem jej winny 10 buziakf3w (podczasrozmowy na gg to był jakiś zakład te 10 buziakf3w). Zgodziła się ichyba jej się spodobało bo pf3źniej to powtf3rzyliśmy i na pożegnanieteż. Wrf3ciłem do domu i od dnia następnego nie pisze już do mnie aninie dzwoni. Na sms odpisuję że tak powiem na odmisiu* się . Czujęjak by sytuacja obrf3ciła się o 180 stopni. Proszę, poradź mi co należyzrobić w tej sytuacji? Ps. Zamf3wiłem Twoją książkę i mam nadzieję, że wiedza w niej zawartaprzyda się i pozwoli mi uniknąć takich sytuacji jak ta Pozdrawiam serdecznie,Michał.

Brawa dla Ksiedza Kubka!

Trzeba nieprzecietnego talentu, byc moze geniuszu, zeby tak sie wczuc w role kogos "z drugiej strony barykady". Ja potrzebuje sporo czasu dobrac kilka slow do mojego jednozdaniowego komentarza a napisanie takiego felietonu, do tego jeszcze z przeslaniem, to dla mnie jak lot na marsa.

Brawa dla Ksiedza Kubka!

Trzeba nieprzecietnego talentu, byc moze geniuszu, zeby tak sie wczuc w role kogos "z drugiej strony barykady". Ja potrzebuje sporo czasu dobrac kilka slow do mojego jednozdaniowego komentarza a napisanie takiego felietonu, do tego jeszcze z przeslaniem, to dla mnie jak lot na marsa.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.