Trzy lata więzienia za wypadek na Zabobrzu

Trzy lata więzienia za wypadek na Zabobrzu

Prokurator żądał kary pięciu lat pozbawienia wolności, obrona wnosiła o „wolnościowe” środki karne. Sąd, biorąc pod uwagę korzystniejszą dla oskarżonego opinię biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, wymierzył mu karę 3 lat więzienia i dwuletni zakaz prowadzenia pojazdów.

Po niemal piętnastu miesiącach od tragicznego wypadku miniautobusu na Zabobrzu, w którym zginęły dwie osoby, jeleniogórski sąd wydał nieprawomocny wyrok. Obrona już zapowiedziała apelację.

Do tragedii doszło pod koniec marca ubiegłego roku. Po godzinie 22 Aleją Jana Pawła II jechał w kierunku Maciejowej autobus mercedes sprinter. Wiózł około 20 osób – pracowników Draexlmaiera, którzy wracali do domów po drugiej zmianie. Na skrzyżowaniu z ulicą Bacewicz w sprintera uderzył dostawczy mercedes vito. Autobus przewrócił się na bok. Jedna kobieta zginęła na miejscu, druga zmarła w szpitalu.

Ustalenia biegłego powołanego w śledztwie, przypisały winę za to zdarzenie nie tylko kierowcy dostawczego vito, który bez zatrzymania wjechał na skrzyżowanie, ale też i kierowcy busa. Sprinter jechał z prędkości 91 km/h. Z zapisów tachografu wynika, że w ciągu około 6 ostatnich minut jazdy kilkukrotnie przekraczał dozwolona prędkość o około 30 km/h. Kierowca busa dobrowolnie poddał się karze.

Z kolei kierowca dostawczego vitu, który wjechał na skrzyżowanie od strony ulicy Sygietyńskiego bez zatrzymania się mówił nam, że poruszał się z niezbyt dużą prędkością, bo „dopiero ruszył”. Biegły rekonstruujący przebieg wypadku stwierdził, że nie ma możliwości precyzyjnego ustalenia prędkości z jaką poruszał się pojazd. Symulacja przeprowadzona na podstawie rozmiarów zdarzenia, zniszczeń pojazdów, śladów hamowania i innych elementów pozwoliła przyjąć, że najbardziej realną prędkością mercedesa vito w chwili zderzenia jest prędkość 73,4 km/h.

Jednak powołany na wniosek obrony w czasie procesu drugi biegły, także uznał, że nie można precyzyjnie określić prędkości z jaką poruszał się vito. Jednak nie wykluczył, że mogła ona mieścić się w granicach dopuszczalnej. Sąd uwzględnił zatem tę okoliczność, uznając, że główny sprawca nie przekroczył dozwolonej prędkości, jednak zawinił zdarzeniu, bo wjechał na skrzyżowanie nie upewniwszy się wcześniej, czy ma taką możliwość.

Oskarżony mówił w ostatnim słowie, że żałuje tego, co się stało i przeprosił rodziny ofiar. Ma na ich rzecz zapłacić nawiązki w wysokości w sumie 3,5 tysiąca złotych.

CZYTAJ TEŻ:
Tragedia na Zabobrzu
Przeznaczenie zamieniło ich miejscami
O 40 km/h za szybko

Komentarze (1)

o 3 lata za mało...

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.