Po pierwszych dwóch dniach projekcji już wiadomo, że łatwo nie będzie. Filmy zaprezentowane w Jeleniej Górze na 24. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym ZOOM ZBLIŻENIA nie pozostawiają widzów obojętnymi. Festiwal potrwa do 10 października. Wybierzcie się koniecznie do kina LOT, gdzie odbywają się projekcje.

Od poniedziałku (4 października) to jeleniogórskie kino jest przystankiem dla miłośników dobrych filmów. ZOOM daje gwarancję, że trafimy na obrazy, pozostające w pamięci i skłaniające do dyskusji

Taka odbyła się po seansie filmu „Żeby nie było śladów” w reżyserii Jana P. Matuszyńskiego, który otwierał Festiwal. Jest to oparta na reportażu Cezarego Łazarewicza pod tym samym tytułem opowieść o maturzyście Grzegorzu Przemyku, który 12 maja 1983 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy MO na pl. Zamkowym w Warszawie i bestialsko pobity w komisariacie. Przewieziony do szpitala, zmarł 14 maja. Śmierć Grzegorza Przemyka była jedną z najgłośniejszych zbrodni aparatu bezpieczeństwa PRL. W filmie wystąpili m.in. Mateusz Górski (jako Grzegorz Przemyk), Tomasz Ziętek, Sandra Korzeniak, Agnieszka Grochowska i Jacek Braciak. Obraz zdobył Srebrne Lwy na tegorocznym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Po filmie jeleniogórzanie i goście spotkali się z Sandrą Korzeniak, odtwórczynią roli Barbary Sadowskiej, matki Grzegorza oraz producentką filmu Anetą Hickinbotham. Wśród wielu pytań powtarzały się te, odnoszące do powiązań z obecną sytuacją w kraju. I chociaż aktorka i producentka podkreślały, że ekipa tworzyła film historyczny, wielu widzów znajdowało odniesienia do współczesności. Dla Anety Hickinbotham ważne było, że przypomnieli Grzegorza a także ks.Jerzego Popiełuszkę, bowiem teraz młodzi ludzie nie kojarzą tych postaci z ważnymi faktami w historii Polski.

Pytań o współczesność nie uniknął także Łukasz Grzegorzek, reżyser filmu „Moje wspaniałe życie” z Agatą Buzek, Jackiem Braciakiem i Adamem Woronowiczem. Był to pokaz przedpremierowy (5.10). Film wejdzie do wszystkich kin 25 października, a my już go rekomendujemy, bo prawie każda rodzina znajdzie tu odzwierciedlenie swoich problemów. Zwłaszcza kobiety, matki, żony, kochanki. Pewnie każda miała kiedyś chęć wymknąć się z domu, zapalić (niekoniecznie) blanta i mieć święty spokój. Łukasz Grzegorzek pozostawia widzów z pytaniem o rolę kobiety. Znakomicie, nienachalnie, bez oceniania, z poczuciem humoru przedstawia próbę buntu Joanny. Po projekcji podczas spotkania z widzami, padały nieoczywiste pytania („jesteście świetną publicznością” – skomentował je reżyser). Bo widzów interesowało: co palono na planie? (a po papierosy i jonty sięgano często) – odp. tak zwaną czyściochę, czyli zestaw ziół, obojętnych dla zdrowia. Czyj był pies, który tak spokojnie leżał, gdy pan uprawiał seks? – odp. – suczka Agaty Buzek . I wreszcie- jak często aktorzy uderzali głową w żyrandol w mieszkaniu w bloku? Odp. – nowi na planie, co 15 sekund. Łukasz Grzegorzek akcję filmu umieścił w Nysie, mieście z którego pochodzi. Sfotografował je pięknie, prawdziwie, a nawet poetycko. Aż chciałoby się, by kiedyś taki obraz powstał w Jeleniej Górze. Reżyser za ten film zdobył nagrodę na Festiwalu w Gdyni.

Dzisiaj (6 października) w kinie LOT obejrzymy o godz. 17.00 „Bo we mnie jest seks”, film o Kalinie Jędrusik, w reżyserii Katarzyny Klimkiewicz. Po projekcji zaplanowano spotkanie z reżyserką. O godz. 20.15 rozpocznie się film „Moi drodzy towarzysze” w reżyserii Andrieja Konczałowskiego.

Przed południem w kinie LOT trwają projekcje w konkursach: filmu fabularnego, filmu dokumentalnego i filmu animowanego. Też można je oglądać.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

Zgłoś za pomocą formularza.