Nie chcą farmy fotowoltaicznej na Pogórzu Izerskim

FOT. FB Giebułtów

- Unikatowe miejsce spokoju, przepięknej roślinności i krajobrazów na Pogórzu Izerskim koło Giebułtowa zostanie zniszczone – alarmują mieszkańcy, sprzeciwiający się budowie dużej farmy fotowoltaicznej. Protestują od czterech miesięcy i mają nadzieję, że ich głos zostanie wysłuchany i okażą się skuteczni. Na razie sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Jeleniej Górze.

Jak opisują mieszkańcy, Giebułtów był przed wojną i po wojnie, ośrodkiem przemysłowym, głównie przemysłu włókienniczego oraz wszelkiej wytwórczości. Pozostawało to jednak w harmonii z naturalnymi walorami Pogórza Izerskiego.

Elektrownia na terenie NATURA 2000

Natomiast pomysł budowy wielkiej elektrowni o powierzchni ponad 120 ha określają jako absurdalny. Powstać ma na terenie Natura 2000, przy zboczu Wojkowej z unikatową na skalę Polski roślinnością, przy samej Skałce, na granicy z barokowym pałacem z XVII w. (którego remont akurat się zaczął).

-Jeśli farma powstanie, przekreśli szanse miejscowości (i gminy, która jest gminą turystyczną) na jakikolwiek rozwój – twierdzą mieszkańcy.

Protesty i petycje

Niektórzy na płotach swoich domostw wywiesili banery „Stop farmie fotowoltaicznej”. Miejscowy dwutygodnik „Gazeta Giebułtowska” kolejne numery poświęca planom inwestora i protestom mieszkańców.  Przypomina społeczności, że jej głos jest ważny i będzie brany pod uwagę podczas wydawania decyzji.

- Nie pozwólmy, by instalacja zniszczyła krajobraz, górskie łąki, siedliska zwierząt – dopingują się mieszkańcy do walki. W internecie zamieścili  petycję o zaniechanie inwestycji. "W naszej opinii zabudowa systemami fotowoltaicznymi wraz z towarzyszącą jej infrastrukturą należy do przedsięwzięć znacząco oddziałujących na środowisko, które nieodwracalnie zniszczy tutejsze siedliska przyrodnicze i chronione gatunki" - czytamy w petycji.

Jej autorzy podkreślają, że elektrowni fotowoltaicznej nie ma w żadnych planach zagospodarowania gminy Mirsk, a studium zagospodarowania gminy określa ten teren jako rolny.

Sprawa w SKO

Na razie spółka Gigawat Wytwarzanie, spółka z Krakowa, która planuje wybudowanie elektrowni w Giebułtowie, zgłosiła wniosek do burmistrza Mirska o wydanie decyzji środowiskowej. Postępowanie zostało wszczęte przez burmistrza Mirska, ale mieszkańcy zaskarżyli to postanowienie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Jeleniej Górze. W tej chwili trwa postępowanie środowiskowe.

- Decyzja ma określić, czy inwestycja szkodzi środowisku, a jeśli tak, to w jakim zakresie, czy w całości, czy w części -  mówi burmistrz Mirska Andrzej Jasiński. Jak wyjaśnia, wstrzymał postępowanie do czasu rozstrzygnięcia przez SKO.

- Na razie nic się nie będzie toczyło, dopóki SKO nie rozstrzygnie, czy poszerzyć zakres raportu o wnioski mieszkańców – uspokaja burmistrz Mirska.

Burmistrz wyjaśnia

Andrzej Jasiński nie ucieka od tematu i na stronie internetowej gminy zamieścił obszerne wyjaśnienie na temat planów budowy elektrowni w Giebułtowie. Czytamy w nim, że „pełnomocnik spółki Gigawat Wytwarzanie II Sp. z o.o. Sp.k. z siedzibą w Krakowie wystąpił do burmistrza miasta i gminy Mirsk o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia pn.: „Budowa farmy fotowoltaicznej wraz z infrastrukturą techniczną na części działek położonych w Giebułtowie”. Planowane przedsięwzięcie polegać będzie na budowie elektrowni fotowoltaicznej o mocy do 150 MW, linii SN wraz z kablami sterowania i telekomunikacyjnymi oraz urządzeniami elektroenergetycznymi (…). Na budowę farmy ma zostać przeznaczona powierzchnia 122, 3 ha". Dlaczego proponowana inwestycja budzi emocje? Panele fotowoltaiczne są już na wielu dachach domów gminy Mirsk i nikomu nie przeszkadzają. Co więcej na terenie gminy wydane zostały już trzy decyzje o warunkach zabudowy dla farm fotowoltaicznych, a jedno postępowanie jest w toku. - To są jednak niewielkie powierzchnie – mówi burmistrz o już istniejących farmach, ponieważ wynoszą od 1,60 ha do 0,99 ha. Niepokój mieszkańców budzi duża powierzchnia przeznaczona na zabudowę panelami.

Boją się o przyrodę i krajobraz

Nie bez znaczenia dla przeciwników budowy farmy są walory przyrodnicze obszaru, na którym mają stanąć panele. To między innymi siedliska łąk kwietnych. Zagrożone może być rozmnażanie się owadów, a wśród nich motyla o nazwie Przeplatka aurina, gatunku prawnie chronionego.

- A co z Rezerwatem Torfowiska Doliny Izery, Stawami Młyńsko, bazaltową Górą Słupiec? - pytają ludzi.

- Cenne zabytki, pomniki przyrody, gospodarstwa agroturystyczne, szlaki turystyczne piesze, rowerowe, konne, kajakowe i pontonowe, szlaki dydaktyczne, przepiękne krajobrazy – farma będzie miała na nie wpływ – wyjaśnia w petycji Roksana Stana Robak, prezes Fundacji Pałac Giebułtów. Protestujący podkreślają ponadto, że klimat Pogórza Izerskiego nie sprzyja fotowoltaice. Klimat ten charakteryzuje się małą liczbą dni słonecznych w ciągu roku, a więc energii słonecznej jest tu stosunkowo mało. Natomiast gmina Mirsk ma dobre warunki do pozyskiwania prądu z energii bystrych potoków i rzek.

- Farma fotowoltaiczna na tak dużą skalę nie tylko zniekształci krajobraz Giebułtowa, ale przede wszystkim kompletnie i nieodwracalnie zmieni krajobraz całego Pogórza Izerskiego – twierdzą mieszkańcy i w petycji domagają się od burmistrza Mirska - „w toku dokonywania oceny oddziaływania na środowisko, dokonał negatywnej oceny oddziaływania przedmiotowego przedsięwzięcia na środowisko przyrodnicze i kulturowe Giebułtowa i sąsiadujących z nim miejscowości Pogórza Izerskiego" oraz aby wydał decyzję, w której odmówi udzielenia zgody na budowę farmy.

Komentarze (22)

Przecież jest miejsce po kamieniolomie.

Duże przestrzenie nie wykorzystane to tereny cmentarne .

Ciężko powiedzieć, żeby to była ozdoba. Wprawdzie dookoła terenów jest pod dostatkiem na takie inwestycje, ale po sprawdzeniu okazuje się, że wszystko należy do mafii watykańskiej.

Ludziska to mają doprawdy problem. Kiedy na potrzeby powiększenia wydobycia węgla brunatnego w Turowie wioska domów przysłupowych została zburzona, wówczas była cisza. Kiedy ktoś chce wybudować farmę fotowoltaiczną, ludzie chcą protestować.

Nawaliłeś w spodnie[Hosen] z tą fobią antykościelną.

Nawaliłeś w spodnie[Hosen] z tą fobią antykościelną.

Narodowe wymiociny na dźwięk słowa "narodowy". Co tam słychać z "narodową produkcją maseczek " w Stalowej Woli? Czy nadal sprowadzamy z Chin ? Narodowi impotenci.

Stale popuszczasz. Nie masz czucia???

Następni,ktorzy chca sie dorwac do pieniedzy.Mieszkancy broncie się,naciskajcie urzednikow,sprowadzcie telewizje bo potem bedzie za pozno.Wezcie do galopu radnych i reszte administracji samorzadowej.To nie sa zarty,tam jest dorobek waszego zycia a jacys ludzie przy okazji kokosowych interesow z fotowoltaniki,obniza skutecznie jego wartosc.Walczcie!

Dlaczego nie w miejscu po wyrobisku górniczym, kopalni węgla brunatnego dla elektrowni Turów? Tam też świeci słońce i te "solary", przynajmniej zasłoniły by ten księżycowy krajobraz!

Niech sobie inwestor z Krakowa utworzy farmę fotowoltaiczną na Rynku w Krakowie, a nie tutaj. To nam tutaj zniszczy przyrodę, a sam zostanie w Krakowie.

Widać brudna pała Obajtka, spróchniałe pieńki w cuchnącym jamootworze kulawego hitlera Kaczyńskiegi i spojrzenie Sasina nie są aż takimi afrodyzjakami żeby na potęgę zaczęły rodzić się dzieci w wolandii. Niech będzie pochylony.

Cieknie ci po nogach. Nie czujesz czy lubisz??

Bolesławiec-Bunzlau, jak wolisz folksdojczu ale nie oddział zakaźny, tylko wariatkowo.

Jakkolwiek jestem również przeciwny zajmowaniu naturalnego środowiska na technologiczne koszmary, to ocena; "Natomiast gmina Mirsk ma dobre warunki do pozyskiwania prądu z energii bystrych potoków i rzek", dostatecznie potwierdza merytoryczną 'wiedzę" i rzetelność protestujących...

Ostatnio zablokowałem około 30 połączeń na mój telefon naganiaczy na fotowoltaikę.

Takie farmy to powinno sę umieszczać na terenach zdegradowanych: pofabrycznych, byłych wysypiskach, hałdach itp a nie niszczyć tereny rolnicze. To jakaś paranoja - chęć wyciągnięcia 'dotacji' z budżetu. Teren odległy od odbiorców i ze słabym nasłonecznieniem.

Z jednej strony, zgadzam się z postawą radnych i mieszkańców. Z drugiej łapie się za głowę. Ale po kolei. Owszem, taka inwestycja zmieni krajobraz, wpłynie negatywnie na florę i faunę. To jasne.
Ponad to, obszar objęty jest naturą 2000. Taki stan blokuje wiele inicjatyw. Powinien i tą. To tyle w tym temacie. Natomiast, argument że gmina miejsko wiejska Mirsk, jest turystyczna to absurd. O ile takowe walory w pewnym stopniu ma, to sama baza turystyczna jest na poziomie ilościowym, poniżej przeciętnej w stosunku do gmin które się za takie uważają. Ponad to oferta w wymiarze atrakcji turystycznych jest niska, a działalność w tej materii samorządu wykazuje dużą pasywność wynikającą z braku zrozumienia gałęzi przemysłu jaką jest turystyka. Myląc to pojęcie z rekreacją.

Z jednej strony, zgadzam się z postawą radnych i mieszkańców. Z drugiej łapie się za głowę. Ale po kolei. Owszem, taka inwestycja zmieni krajobraz, wpłynie negatywnie na florę i faunę. To jasne.
Ponad to, obszar objęty jest naturą 2000. Taki stan blokuje wiele inicjatyw. Powinien i tą. To tyle w tym temacie. Natomiast, argument że gmina miejsko wiejska Mirsk, jest turystyczna to absurd. O ile takowe walory w pewnym stopniu ma, to sama baza turystyczna jest na poziomie ilościowym, poniżej przeciętnej w stosunku do gmin które się za takie uważają. Ponad to oferta w wymiarze atrakcji turystycznych jest niska, a działalność w tej materii samorządu wykazuje dużą pasywność wynikającą z braku zrozumienia gałęzi przemysłu jaką jest turystyka. Myląc to pojęcie z rekreacją.

Gmina Mirsk ma strategii rozwoju turystykę.
Jej obszar sięga -o czym nie wszyscy pamiętają- aż do Hali Izerskiej. Obejmuje zatem i Park Ciemnego Nieba,
i Torfowiska Izery. To, ze nie ma na tym terenie 4-kondygnacyjnych hoteli, nie znaczy, ze nie ma infrastruktury turystycznej. Oferta Pogórza Izerskiego jest adresowana do turysty poszukującego ciszy, spokoju i piękna przyrody. A to tu znajduje. Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne agroturystyki, także te w modnym minimalistycznym charakterze. To szansa dla mieszkańców, szansa dla całego Pogórza. Wystarczy popatrzeć na sąsiednie miejscowości. Ile obiektów odbudowali pasjonaci. Dla wątpiących polecam film "Planet of the Humans" (Planeta ludzi). Wszystko wyjaśnia, kto stoi za tzw. "zielonym ładem".

cyt.: "...mieszkańcy w petycji domagają się od burmistrza Mirska by w toku dokonywania oceny oddziaływania na środowisko, dokonał negatywnej oceny oddziaływania przedmiotowego przedsięwzięcia na środowisko przyrodnicze i kulturowe Giebułtowa i sąsiadujących z nim miejscowości Pogórza Izerskiego oraz aby wydał decyzję, w której odmówi udzielenia zgody na budowę farmy."
Co za bełkot ! Jak ktoś bierze się za protesty to niech najpierw zaopatrzy się w elementarną wiedzę formalno-prawną. Burmistrz nie dokonuje Oceny oddziaływania na środowisko !!!!!!!!!!!!!! Nie ma również (na tym etapie) żadnych prerogatyw do wydawania Decyzji odmawiającej zgody na budowę !!! Na tym etapie Burmistrz wydaje Decyzję środowiskową (zapraszam do zapoznania się co to takiego).
P.S. Podobno wszystkim w tym kraju zależy na likwidacji smogu i dekarbonizacji. Ale wszystkie alternatywne i podobno ekologiczne źródła energii śmierdzą jeszcze bardziej. Energetyka atomowa - nie ma mowy !!!! Wiatraki - tylko nie koło naszej wsi !!! Fotowoltaika - tylko nie koło naszej wsi !!!! Biogazownia - tylko nie koło naszej wsi !!! Elektrownia wodna - przerwany korytarz ekologiczny, ryby nie mogą pływać gdzie chcą !!! Najlepiej zostańmy skansenem średniowiecznego Zielonego Ładu i kupujmy energię u Angeli (która te wszystkie źródła energii ma bez protestów kogokolwiek - tam nie wolno protestować).

Osoby, które również nie zgadzają się z degradacja tego krajobrazu, zachęcam do podpisania petycji: http

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.