Starosta lubański nie chce 13 mln ton odpadów w wyrobisku. Eurovia się odwołuje

fot. ŁCR

Decyzja starosty lubańskiego, który odmówił spółce Eurovia Bazalty SA zgody na zmianę sposobu rekultywacji wyrobiska kopalni Księginki w Lubaniu nie kończy sprawy. Eurovia odwołała się od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Nadal więc istnieje obawa, że przepiękne przyrodniczo tereny Księginek zostaną zasypanie odpadami „innymi niż niebezpieczne”.

Sposób rekultywacji wyrobisk został określony już w 2002 r i został ustalony jako wodno-leśny. To oznaczało, że duża część wyrobisk miała zostać wypełniona wodą. "Eurovia" chce jednak zmiany sposobu rekultywacji na leśny i zgody za zasypanie wyrobisk. O zgodę na aneks do dokumentu sprzed 18 lat zwróciła się do Starostwa Powiatowego w Lubaniu. Zanim starosta wydał decyzje w tej sprawie musi skonsultować zmiany m.in. z zainteresowanymi gminami, a więc Lubaniem, na terenie którego jest kopalnia.

Lubań nie zgadza się
Miasto jednoznacznie sprzeciwiło się temu pomysłowi, zwracając uwagę m.in., że wyrobisko to część „zielonych płuc miasta”, w rejonie przeznaczonym na cele rekreacyjne i turystyczne.
- W pobliżu znajduje się zabytkowy park na Kamiennej Górze, a dalej Wielki Las Lubański. Jest to miejsce wypoczynku mieszkańców miasta, a także docelowy kierunek rozwoju turystyki lokalnej. Kamieniołom ten jest interesujący nie tylko jako element krajobrazowy, geologiczny ale także przyrodniczy. Przez kilka ostatnich lat, gdy jego eksploatacja byłą zawieszona można było obserwować szybkie jego wypełnianie się wodą, co przyciągało zwierzęta, głownie ptaki wodne. Wobec ubóstwa tego typu środowisk na terenie Pogórza Izerskiego, pozostawienie po skończonej eksploatacji wyrobiska na cele wodne ma tym bardziej uzasadnienie. Wnioskowany kierunek rekultywacji z użyciem 13 ton odpadów, które należy przywieźć do Lubania, skutkować będzie dodatkowymi uciążliwościami w postaci hałasu, drgań, a także spalin. Do tego może dojść tzw. niezorganizowana emisja pyłów i żużli, a także zanieczyszczenie wód podziemnych – do tej pory mieszkańcy ul. Sybiraków, a także schronisko dla zwierząt w Przylasku zaopatrywani są w wodę z ujęć podziemnych – argumentowali samorządowcy.

Pozytywnie do zmiany odniósł się Urząd Górniczy oraz Lasy Państwowe.
Starosta ostatecznie uznał argumenty samorządu miejskiego i odmówił zgody na zmianę decyzji. Eurovia dzisiaj (ostatniego dnia gdy było to możliwe) odwołała się od tej decyzji. Na ponad 20 stronach przekonuje, że nie ma formalnych podstaw prawnych, żeby ten wniosek zablokować, bo metoda rekultywacji odpadami jest dopuszczona, jako niezagrażająca środowisku.
- Liczyłem, że po doświadczeniach ze sprzeciwem społecznym choćby w Mirsku, Eurovia sobie u nas odpuści – przyznaje Walery Czarnecki, starosta lubański. – Zdecydowali inaczej, więc pewnie nas czeka jeszcze długa droga sądowa aż po Strasburg.
 

Komentarze (5)

Dla zachodnich firm Polska to raj surowcowy i odpadowy, wykorzystać, zasypać syfem ogłosić upadłość i tak w kółko

Sprzeciw społeczny w Mirsku tylko dodał animuszu tym gangsterom. Przecież wygrali i dalej tam wożą śmieci...

13 milionów ton to jest ponad 540 tysięcy ciężarówek o ładowność 24 tony. Chyba kogoś poniosło z tą ilością śmieci. Ale ogólnie jestem przeciw przywiezieniu tam chociażby tony śmieci.

Brawo starosta

Brawo starosta

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.