Wraca koncepcja likwidacji oddziałów położniczych w szpitalach. Ze ścisłego potraktowania kryterium liczby porodów, jako wyznacznika oddziałów do likwidacji, wynikałoby, że tylko jeleniogórska porodówka nie jest zagrożona. Położnictwo w Lubaniu, Bolesławcu i Zgorzelcu powinno zniknąć.
To już kolejne podejście do niepopularnych społecznie, ale racjonalnych ekonomicznie decyzji. Temat zainicjowano za czasów rządu PiS. Zapowiadano wtedy, że zlikwidowane maja być porodówki, na których rodzi się do 600 dzieci rocznie. Wybuchła awantura i temat zarzucono. Wrócił wraz z nową władzą, za minister Leszczyny, i wtedy, jako kryterium, wskazano 400 porodów rocznie. Z pomysłu też nic nie wyszło.
Aktualny projekt wiąże się z publikacją najnowszej mapy potrzeb zdrowotnych. Przy tej okazji wskazano nową liczbę porodów rocznie, jako ilość zabiegów pozwalającą na rentowne utrzymanie oddziału z kontraktu NFZ. To znacznie większa liczba, niż proponowane wcześniej – bo aż 700 porodów rocznie. Z niewielu ponad 250 porodówek działających w Polsce, ta liczba porodów osiągana jest tylko w 147 szpitalach. To by oznaczało, że zlikwidować należy ponad sto oddziałów porodowych (ginekologiczno-położniczych). Autorzy koncepcji wskazują, że liczba porodów nie będzie jedynym kryterium, ale zasadniczym. Pod uwagę ma być też jednak brana odległość, jaka potencjalna pacjentka będzie mieć na oddział.
W naszym regionie tylko szpital Jeleniogórski przeprowadza rocznie liczbę porodów, która gwarantuje brak zagrożenia likwidacją. Wprawdzie liczba porodów w WCSKJ też szybko spada (z 1150 w 2021 do 845 w 2025 r.), ciągle jednak są to liczby gwarantujące spokojny byt.
Nie da się jednak tego powiedzieć o pozostałych porodówka w regionie. Funkcjonują jeszcze trzy (czwarta – w Bogatyni oficjalnie zaprzestała prowadzenia działalności położniczej i neonatologicznej) i w każdej z nich liczba porodów jest dużo niższa, a do tego w dwóch systematycznie spada. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że doszło do połącznia szpitali w Zgorzelcu i Bolesławcu, więc prawdopodobnie liczyć należy porody w obu placówka łącznie. Co jednak i tak nie wystarcza, żeby spełnić kryterium. Z drugiej strony położnictwo w Lubaniu jest ogólnopolskim ewenementem, bo tu liczba porodów rośnie i to w szybkim tempie.
Statystyki dla tych trzech szpitali wyglądają następująco:
Szpital Wielospecjalistyczny w Zgorzelcu – 235 porodów w 2025 r. (w 2021 r – 540)
Szpital św. Łukasza w Bolesławcu – 295 porodów w 2025 r. (490).
Łącznie w obu szpitalach – 530 porodów w 1925 r.
Łużyckie Centrum Medyczne w Lubaniu – 454 porody w 2025 r. (w 1921 – 280).
Problem w regionie jest taki, że z trzech szpitali nie spełniających kryterium liczby porodów, jeden powinien pozostać ze względu na kryterium odległości dla pacjentów. Przyszłe matki z Bogatyni, Zawidowa, Sulikowa, Osiecznicy, Węglińca czy Pieńska do Jeleniej Góry będą miały zbyt daleko. Przy tym każdy z tych trzech szpitali, pozostając – wypełni kryterium. Czy zdecyduje formalnie łącznie wyższa o kilkadziesiąt liczba porodów w połączonych szpitalach bolesławieckim i zgorzelecki, czy rosnący trend w szpitalu lubańskim? Można się spodziewać zaciętej rywalizacji miedzy placówkami.

