W przedszkolach czekają na wyniki testów

Fot. Pixabay

450 miejsc przygotowano od dzisiaj (25 maja) dla dzieci w jeleniogórskich przedszkolach. Nie wiadomo jednak, czy wszystkie placówki zostaną otwarte. Okazało się bowiem, że wśród pracowników przedszkoli są osoby, u których testy wykazały obecność przeciwciał koronawirusa. Zostaną one teraz przebadane powtórnie. Dopiero wyniki testów genetycznych będą podstawą dla dyrektorek przedszkoli i decyzji o otwarciu placówki.

AKTUALIZACJA: Prezydent Jeleniej Góry poinformował, że dzisiaj (25.05) zostało otwarte jedynie  Przedszkole Miejskie nr 27.

Tylko w tej placówce wyniki badań pracowników na obecność koronawirusa były negatywne. Na posłanie dzieci zdecydowało się 12 rodziców. Prezydent potwierdził, że w pozostałych placówkach czekają na wyniki testów genetycznych. Zdecydował ponadto o rozszerzeniu badań testowych. W tym tygodniu będą one przeprowadzone dla wszystkich pracowników szkół, którzy mieli wrócić do pracy. To koło 650 osób, więc testowanie potrwa zapewne do końca tygodnia. - Dopiero po uzyskaniu miarodajnych wyników zdecydujemy o dalszych działaniach szkolnych - wyjaśnia Jerzy Łużniak.Aby przyspieszyć testowanie zwrócił się do Pogotowia Ratunkowego o wskazanie dodatkowych zespołów, które przeprowadzą tę akcje.

Badania przesiewowe: 30 osób miało kontat z koronawirusem

Badanie przesiewowe pracowników przedszkoli miejskich w Jeleniej Górze trwały od kilku dni. Niemal 350 osób zostało poddanych testom. Sfinansował je samorząd, który także zakupił dla placówek maseczki ochronne, rękawiczki, środki dezynfekcyjne i inne rzeczy niezbędne dla zachowania sanitarnego rygoru.

- Uznaliśmy w interesie ochrony zdrowia pracowników przedszkoli i ich podopiecznych musimy, na ile to możliwe, zapewnić ochronę epidemiczną tych placówek przed ich planowanym otwarciem – wyjaśnia Jerzy Łużniak, prezydent Jeleniej Góry.

Czekają na wyniki testów genetycznych

Okazało się, że wśród pracowników przedszkoli znalazły się osoby, w przypadku których testy wykazały obecność przeciwciał. Oznacza to, że są one albo chore, albo przeszły tę chorobę bezobjawowo. Ostateczny wynik dadzą testy genetyczne. Do tego czasu osoby podejrzane o zarażenie koronawirusem będą poddane kwarantannie.

Ta sytuacja powoduje dodatkowe utrudnienia dla dyrektorów placówek. Muszą oni wyjaśnić, czy te osoby brały udział w pracach przygotowujących przedszkola do otwarcia, czy też nie. Jeśli nie stykały się z przedszkolem, to placówka może być otwarta. Jeśli były w ostatnich dniach w przedszkolu, dyrektor może zdecydować, że nie otworzy placówki.

Rygor sanitarny zachowany

Jeleniogórskie przedszkola miejskie i niepubliczne przez ostatnie dni były pucowane i dezynfekowane, by spełnić rygory sanitarne przed przyjęciem dzieci. Zgodnie z zaleceniami pochowano pluszowe zabawki.

- To będzie zupełnie inne przedszkole, od tego, które znaliśmy przed epidemią – mówi  jedna z dyrektorek przedszkola.

Zanim przyjmie dzieci, musiała przemeblować pomieszczenia, by zapewnić wymagany, bezpieczny dystans (minimalna przestrzeń do wypoczynku, zabawy i zajęć dla dzieci w sali nie może być mniejsza niż 4 mkw. na jedno dziecko i każdego opiekuna). Zdezynfekowała klamki, drzwi, zabawki plastikowe , krzesła i inne meble.

Rodzice obawiają się posłać dzieci do przedszkola

Dyrektorki jeleniogórskich przedszkoli telefonicznie kontaktowały się z rodzicami, by mieć rozeznanie, ile dzieci przyjdzie 25 maja. Wiadomo było, że będzie ich dużo mniej.

- Mam w domu schorowaną mamę, boje się, że synek przyniesie wirusa z przedszkola – mówi o swoich obawach mama 5-letniego Krzysia. Dlatego dopóki będzie mogła, zatrzyma dziecko w domu.

W przedszkolu „Kubuś Puchatek” w Jeleniej Górze normalna grupa liczyła 25 dzieci. W nowych warunkach będzie musiała mieć 14-16 dzieci. I dlatego pani dyrektor ma nadzieję, że rodzice podejdą rozsądnie do tej sytuacji i poślą tylko dzieci, gdy nie będą mieli innego wyjścia. Anna Kaczmarczyk, dyrektorka jeleniogórskiego Niepublicznego Przedszkola Stokrotka mówi, że wielu rodziców sygnalizowało, że dzieci zostaną w domu, bo dorośli obawiają się zarażenia.

Po informacji, że kilku pracowników przedszkoli mogło mieć stycznośc z koronarorusem, obawy rodziców powiększa się. I choć przedszkola będą gotowe, to dzieci w nich nie będzie.

Komentarze (9)

Normalna władza wykonała by testy wszystkich pracowników żłobków, przedszkoli i dopiero po negatywnych wynikach otworzyła ich działalność, ale TA władza, najpierw ogłasza z pompą złagodzenie restrykcji w tym temacie, a następnie robi badania wybiórczo - czy jest w tym logika? A, może jak najszybsze przeprowadzenie wyborów, bo notowania faworyta spadają na pysk?

I najważniejsze to wesela nie śluby tylko wesela bo trzeba dać zarobić nierobom.
Koniec z maseczkami na ulicach a na jesieni to niech się martwi NOWY minister zdrowia .
Sami się unicestwimy.

Wirus nie przenosi się tylko w jednym kierunku, od opiekuna na dziecko. Opiekunowie także sa narażeni, nawet bardziej, ponieważ dzieci w większości nie mają objawów. Kto przebada dzieci? Druga kwestia. Jaką wartość mają zaordynowane testy? Mówią jedynie, że na dzień ich wykonania nie stwierdzono przeciwciał lub materiału genetycznego wirusa (w przypadku genetycznych. A co później? Będą powtarzane? Jeśli tak, z jaką częstotliwością? Brak w tym jest głębszej logiki i planu. Chociaż sama idea jest jak najbardziej szczytna, ale nie przynosząca większych korzyści.

Prezydent właśnie wywalił bezsensownie kupę kasy> A MOPS przebadał? Dom dziecka, placówki opiekuńcze, szkoły? Czy przebadał dzieci? Robienie testów, a szczególnie SEROLOGICZNYCH z krwi mija się z celem. Tylko testy genetyczne mają sens, a one kosztują po 530 zł/os, a trzeba je powtórzyć. SEROLOGICZNE DAJĄ SZTUCZNE BEZPIECZEŃSTWO. Komisja budżetu powinna zanegować ten wydatek. Inni mówią, że testy mają być zakupione z ZFŚS - dyrektorzy szykujcie się na dyscyplinę finansową za złamanie regulaminu

"Okazało się, że wśród pracowników przedszkoli znalazły się osoby, w przypadku których testy wykazały obecność przeciwciał. Oznacza to, że są one albo chore, albo przeszły tę chorobę bezobjawowo." Absurdalne posuniecie i i wydawanie kasy. Obecność przeciwciał pytanie jakich IgM czy Ig G? Przeciwciała dowodzą ze osoba miła styczność z różnymi szczepami koronawirusa. Testowanie badanie genetyczne u których stwierdzono obecność przeciwciał IgG czyli tych którzy mieli kontakt z wirusem 2-3 mies temu jest szukaniem obecnie igły w stogu siana!
Badanie obecności przeciwciał powinno być dwukrotne tj wykonane po 7-14 dni od wystąpienia objawów chorobowych a potem dopiero po 2-3 tyg. Pojedyncze wyniki o niczym nie świadczą i sieja tylko panike.....A czemu tutaj nie reaguje dyrektor sanepidu mgr ochrony środowiska... Moze warto słuchac medyków...

A teraz drogie dzieci z kraju raju PiS.bolszewików wyobraźcie sobie, że to Tusk załatwił rodzinie setki milionów zł państwowych dotacji na wzór i podobieństwo Szumowin.

Na pytanie o polecenia, działania podjęte przez

@PremierRP

dot. COVID19 KPRM pisze:

1. Istnieją tylko w pamięci Premiera

2. Nie można odczytać w sposób niebudzący wątpliwości ich treści

3. Nie można ich z głowy wytworzyć.

Bareja?

Nie, to tylko grupa przestępcza krzywomordego patologicznego narodowo socjalistycznego oszusta i kłamcy Moravitzkyego z PiS.bolszewii.

Mam pytanie !!!

To czemu przedszkole Bajka na Armii Krajowej było otwarte.
To są normalne jaja !!!

Pilne!

PiS.bolszewik Ardanowski mówi że nauczyciele powinni dostać NAKAZY PRACY W ROLNICTWIE latem w czasie wakacji.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.