Zobacz Ducha Gór – wystawa tylko do 2 stycznia

Jedno z nagrodzonych zdjęć: Izabela Opala - Rudawy Janowickie, wrzesień 2014 (III nagroda).

Do 2 stycznia 2015 roku będzie można oglądać nagrodzone zdjęcia w konkursie „Zobacz Ducha Gór 2014” zorganizowanego przez „Nowiny Jeleniogórskie” i Fundację Nowin Jeleniogórskich. Pokonkursowa wystawa znajduje się w galerii Skene w teatrze im. C. K. Norwida.

Konkurs cieszył się sporym zainteresowaniem ze strony fotografujących, przekładającym się także na różnorodność i poziom zgłaszanych zdjęć. Do finałowej oceny zakwalifikowanych zostało blisko 120 prac, na wystawie znajduje się prawie 80 prac 34 autorów!
Jury pod przewodnictwem znakomitego polskiego fotografa Zenona Żyburtowicza postanowiło przyznać ostatecznie aż pięć nagród głównych, trzy nagrody specjalne i trzy wyróżnienia. Wręczenie nagród i zarazem wernisaż wystawy odbył się 22 listopada w Galerii Skene.
Więcej szczegółów na temat konkursu oraz nagrodzonych prac można znaleźć, klikając w linki poniżej.
 

Komentarze (4)

Ciekawe czy uczestnicy, a przede wszystkim zwycięzcy również musieli odpalić KPN-owi stosowną działkę za publikację swoich zdjęć z Karkonoszy? KPN pewnie skwapliwie wyciągnął rączkę po opłatę według zarządzonych przez siebie durnych przepisów. No chyba że to byli znajomi dyrektora Raja, wtedy nie musieli nic płacić. Fragment Regulaminu KPN: II. Opłaty za udostępnianie obszaru Karkonoskiego Parku Narodowego: 1. Fotografowanie w celach zarobkowych : - za jeden dzień zdjęciowy - 100,00 zł + VAT - za jeden tydzień zdjęciowy - 500,00 zł + VAT - za jeden miesiąc zdjęciowy - 1500,00 zł + VAT. Tutaj zarobek jest (nagrody). Oznacza to, że nawet publikując jedno zdjęcie trzeba zapłacić KPN 100 zł + VAT, co niejednokrotnie przekracza wysokość honorarium autorskiego. Warto dodać, że ostatnio w ciągu roku zasadnicza stawka wzrosła 5-krotnie, z 20 zł do 100 zł. Zaporowe opłaty za publikację zdjęć wprowadzone przez KPN wykończyły już niejednego popularyzatora Karkonoszy którym zwyczajnie nie opłaca się pisać artykułów o Karkonoszach.

Tymczasem ciekawe jest, że dyrektor KPN Andrzej Raj, zapalony fotografik, sam komercyjnie publikuje zdjęcia w albumach wydawanych pod własnym nazwiskiem, czasopismach, na portalach internetowych, sprzedaje mnóstwo zdjęć do gazet itd. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki grafiki "Andrzej Raj" i "Karkonosze". Czy dyrektor również wnosi stosowne opłaty zgodnie z zatwierdzonym przez siebie regulaminem? Chyba nie bo dawno by zbankrutował gdyby płacił za wszystkie opublikowane przez siebie zdjęcia. Czyli dyrektor wpadł jak śliwka w kompot uchwalając durne przepisy którym sam podlega.

No ale nie od dzisiaj wiadomo, że KPN to państwo w państwie. Ponoć chodzi o wykоńczenie konkurencji pana Raja na polu publikowania artykułów o Karkonoszach. Może ktoś powinien sprawdzić faktury w KPN? Warto przeczytać ciekawą dyskusję na ten temat pod tym linkiem:

[quote=foto]Czyli dyrektor wpadł jak śliwka w kompot uchwalając durne przepisy którym sam podlega.[/quote]

Dyrektor pewnie myślał, że nikt nie będzie wnikał w to co on wyrabia w swoim królestwie. A przepis jest potrzebny, bo jest to hak na tych którzy chcieliby zagrozić monopolowi Andrzeja Raja na zdjęcia z Karkonoszy. Postraszy się jednego z drugim odpowiednim przepisem i już konkurentów mniej. A sprzedawanie zdjęć z tak popularnego regionu jak Karkonosze np. do gazet i portali to dochodowy biznes. Pewnie niezła kaska wpada Rajowi do kieszeni z tego tytułu.

Prokuratura już dawno powinna zająć się tym co się dzieje w KPN. Nie tylko opłatami za zdjęcia ale także nepotyzmem, za wąską drogą do Samotni, bezpardonową walką z dzierżawcą orczyka na Hali Szrenickiej, opłatami za wywóz śmieci ze schronisk, "zalecanymi" (i oczywiście płatnymi) szkoleniami dla przewodników, bez których nie mogą oprowadzać po Karkonoszach, wywalaniem milionów na asfaltowanie Karkonoszy, ustawianymi przetargami, wyścigami organizowanymi w Karkonoszach na czyjeś zamówienie, delegacjami do Warszawy z okazji np. otwarcia wystawy zdjęć z Gór Izerskich itd. itd. Teraz znowu powiększenie Karkonoskiego Parku Narodowego odbywające się za plecami mieszkańców. Kolesie dogadali się ze sobą (tak jak wcześniej z pałacem w Sobieszowie), potem Rada Miasta coś uchwaliła po kryjomu, minister (też kolega Raja) przyklepał i mieszkańcy zostali postawieni przed faktem dokonanym. Żadnych konsultacji z mieszkańcami. Czerwona Kotlina. Kto na tym zyskuje? Tylko KPN (większa powierzchnia to więcej opłat z biletów wstępu, ze zdjęć, zyski ze sprzedaży drewna itd). Miasto i mieszkańcy na tym tylko tracą, bo KPN to olbrzymie ograniczenia w inwestyciach (o czym nie raz przekonały się Karpacz i Szklarska Poręba), a także w poruszaniu się mieszkańców. Dlaczego zatem Rada Miasta podjęła niekorzystną dla interesów miasta uchwałę? Może ktoś (prokuratura? NIK?) powinien gruntownie prześwietlić tę sprawę, a także inne podejrzane patologie dziejące się od lat na styku KPN - inne instytucje?

Mnie to najbardziej zastanawia, co to za park narodowy w którym prowadzi się gospodarkę jak w zwykłym lesie, idę po rozrytych ciągnikami drogach, wszędzie pościnane drewno, lasy ogołocone, nie zasadzone małymi drzewkami, wytną, ogrodzą, czekają aż samosiejkami zarośnie. Czy wolno wycinać i sprzedawać drzewa z parku narodowego?

Bo to nie jest Karkonoski Park Narodowy, tylko Karkonoski Park Rabunkowy. Oto dowód:

dolinku.pl/ncys

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.