„Ksiądz Zbyszek – jak go powszechnie nazywano – był wspaniałym, bardzo lubianym i przez wszystkich, którzy kiedykolwiek mieli okazję Go spotkać, niezwykle szanowanym kapłanem, dlatego w naszej ocenie jak najbardziej i w pełni zasłużył, aby w „Nowinach Jeleniogórskich” napisać o Nim wspomnienie, o co bardzo wspólnie prosimy. Warto przybliżyć Czytelnikom drogę życiową księdza Zbyszka. Wraz ze zdjęciem przesyłamy klepsydrę ściągniętą z jednej z tablic. Msza żałobna z czuwaniem odbyła się drugiego lipca 2018 roku w kościele w Raciborowicach, ceremonia pogrzebowa dzień później nam miejscowym cmentarzu parafialnym. Wolą księdza Domagały było nieskładanie kwiatów i wieńców. Poprosił, aby w ramach tacy zbieranej na pożegnalnej uroczystości zamówić mszę świętą w Jego intencji. Wola księdza została uszanowana”. O „Nowinowe” wspomnienie w listopadowym liście do redakcji i w telefonicznych rozmowach prosili parafianie z Zagrodna, Raciborowic i Żeliszowa.

Ksiądz kanonik Zbigniew Domagała święcenia prezbiteriatu przyjął we Wrocławiu w 1959 roku. Po nich i po ukończeniu studiów długoletnią posługę rozpoczął w parafii w Zagrodnie, gdzie proboszczem był ks. A. Panasiuk. Młody kapłan w każdym tygodniu regularnie, z odległego o osiem kilometrów Zagrodna motocyklem WSK przyjeżdżał odprawiać msze św. w kościele w Grodźcu położonym nieopodal zamku. – Widok księdza na motorze, bez względu na panującą pogodę, w ulewny deszcz, siarczysty mróz czy śnieżycę budził nasz podziw i szacunek – wspomina parafianka pani Zenobia. – Potem kupił sobie samochód, ale nie nowy, tylko używany, kilkuletni. Ksiądz zawsze był skromnym człowiekiem, to i auto nabył skromne.

Decyzją zwierzchnich władz kościelnych w 1977 roku swoją duszpasterską posługę ksiądz Zbyszek podjął w kościele parafialnym w Raciborowicach. W całej powojennej historii był tutaj najdłużej urzędującym proboszczem.

– Moje wspomnienia związane z księdzem są piękne i sentymentalne. W ostatni dniu sierpnia 1980 roku udzielił mnie i mojej obecnej żonie Halinie ślubu kościelnego. Po ceremonii zaprosiliśmy Go do rodzinnego domu w Raciborowicach na weselny poczęstunek i zabawę. Ku naszej radości przyjął zaproszenie. Na weselnym przyjęciu, w którym uczestniczyło ponad dwieście osób, większość czasu ksiądz Zbyszek spędził „na deskach obok domu na wolnym powietrzu”, tańcząc z druhnami, panną młodą i paniami w różnym wieku aż do godziny drugiej w nocy. Goście z różnych regionów Polski byli zafascynowani Jego bezpośredniością, świetną kondycją, tanecznymi umiejętnościami i życiową radością. Księdza Zbyszka uznano za duszę całego weselnego towarzystwa. W lipcu 1981 roku udzielił sakramentu chrztu świętego mojemu nowo narodzonemu synowi Krzysztofowi. Podobnie jak na weselu, zaproszony na przyjęcie ksiądz Zbyszek znów dominował wśród gości i wspaniale bawił się z nimi do godziny drugiej w nocy. Często, przy różnych oficjalnych spotkaniach i przypadkowo, w sklepie, na ulicy, poczcie czy w innym miejscu Raciborowic miałem okazję porozmawiać z księdzem na przeróżne tematy życiowe. Zawsze miał czas, aby pogadać. Każda z Nim rozmowa była przyjemnością i każdego potrafiła wprowadzić w dobry nastrój. Ksiądz Zbyszek był wiecznym optymistą, osobą skromną, niesamowicie pogodną i życzliwego usposobienia – mówi Edward Michalczyk z Raciborowic Górnych.

Pan Antoni wspomina fakt z tradycyjnej wizyty duszpasterskiej, kiedy to jednemu z parafian w trudnej sytuacji materialnej ksiądz podarował nowe własne buty. Proboszcz był znany z tego, że bardzo pomagał ludziom potrzebującym finansowego i rzeczowego wsparcia po zdarzeniach losowych. Pan Albert dodaje, że gdy jego kolega uległ uległ nieszczęśliwemu wypadkowi i stan zdrowia wymagał specjalistycznego leczenia i dobrej opieki medycznej, ksiądz Zbyszek załatwił mu miejsce w szpitalu, w klinice wojskowej we Wrocławiu. Pani Zuzanna nie ukrywa, że jest wdzięczna księdzu za okazywaną, szczerą pomoc i dobroć i za krzepiące słowa i jest szczęśliwa, że takiego kapłana mogła spotkać na swojej drodze życiowej.

Podczas długoletniej posługi kapłańskiej w Raciborowicach ksiądz kanonik wsławił się również tym, i w pamięci parafian pozostał, jako proboszcz bardzo dbający o kościół . Przeprowadził wiele gruntownych remontów świątyni i budynku plebanii. Dzięki Jego trosce i zaangażowaniu w dobrym stanie zachowały się średniowieczne mury cmentarne, w dawnych czasach mury obronne.

W końcu czerwca 1981 roku ksiądz Zbigniew Domagała wraz z księdzem biskupem legnickim Adamem Dyczkowskim i księżmi z okolicznych parafii wzięli udział w uroczystej mszy świętej i w poświęceniu najpiękniejszej górniczej groty w Polsce – Groty Świętej Barbary w Iwinach na terenie Zakładów Górniczych „Konrad”. Kopalnia już nie istnieje, Grota nadal zachwyca, ma naczelnego społecznego opiekuna.

Parafianie z Raciborowic pamiętają też, że „ich” ksiądz interesował się sportem, w szczególności piłką nożną i tenisem stołowym. U siebie na plebanii miał stół pingpongowy. Grał świetnie, za znajomymi wygrywał mecze towarzyskie. W pamięci parafian pozostaną też obrazy wilczura, który w latach 80-tych z oddalonego o dwieście metrów kiosku przynosił gazety. Pies czekał w kolejce wśród klientów. Zwinięte w rulonik, związane tasiemka lub sznurkiem ulubione dzienniki i tygodniki szybko dostarczał księdzu w pysku i czekał na nagrodowy smakołyk.

W 2010 roku, po ukończeniu 75 roku życia ksiądz Zbyszek został emerytem i zamieszkał w małym domku w Żeliszowie. W miejscowym kościele nadal odprawiał msze święte. W ostatnich latach znacznie podupadł na zdrowiu, zmarł 28 czerwca 2018 roku. W smutku i żałobie pozostawił dawnych i obecnych parafian w Zagrodnie, Grodźcu, w Raciborowicach, Jurkowie, Żeliszowie i we Wrocławiu. Wielu z nich i członkowie rodziny księdza przybyli na pogrzeb z różnych miejscowości kraju. W ceremonii uczestniczyły delegacje samorządowców z sąsiednich gmin. Żałobnicy w wielkim skupieniu i w przejmującej ciszy długo stali przy grobie ukochanego kapłana.

Henryk Stobiecki

Archiwum Nowin Jeleniogórskich 2018 rok

1 Komentarz

  1. Potrzebna jest głęboka separacja, całkowite sprowadzenie kościoła do sfery prywatnej, z takimi samymi prawami i obowiązkami jakie mają stowarzyszenia (podobnie wszystkie organizacje religijne).
    Nic mniej nic więcej. Koniec konkordatu, koniec obrazy uczuć religijnych (przenieść ją w sferę ochrony dóbr osobistych, zwykłych przepisów antydyskryminacyjnych), koniec wartości chrześcijańskich w mediach publicznych, koniec religii w szkołach, koniec środków publicznych na szkoły, uroczystości, nowa ustawa o związkach wyznaniowych, żadnych ponad stowarzyszenia przywilejów podatkowych itp.
    W takich warunkach jest cień szansy na odnowienie i nadążenie kościoła za światem. Niewielki.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

601 566 560

Zgłoś za pomocą formularza.