– Co z tego, że wyciągi będą czynne, skoro nikt do nas nie przyjedzie? – pytali wczoraj (24 listopada) burmistrzowie Karpacza, Szklarskiej Poręby, Kowar, Świeradowa Zdroju, Polanicy Zdroju, Stronia Śląskiego i Szczytnej.

W górach wystawieni do wiatru

Samorządowcy podkreślali, że ich gminy żyją tylko z turystyki. Na zimowe ferie czekają cały rok. Przygotowali wszystko do sezonu, a tu okazuje się, że zostali wystawieni do wiatru.

Ferie trwać będą tylko od 4 do 17 stycznia. Do tego czasu zamknięte mają być hotele, pensjonaty i kwatery prywatne.

– Czyli możemy liczyć jedynie na turystów jednodniowych i miejscowych. To około 10 procent osób korzystających zimą z wyciągów – wylicza Tomasz Stanek, przedsiębiorca z Karpacza. Nie przetrwamy przy takiej frekwencji.

Upadają firmy, ludzie nie mają co jeść

Roland Marciniak, burmistrz Świeradowa Zdroju alarmuje, że ludzie związani z branżą turystyczną coraz częściej nie mają pieniędzy na życie. Obostrzenia związane z koronawirusem już dały się i we znaki, a sytuacja zapowiada się jeszcze gorzej. W Świeradowie-Zdroju na 430 firm związanych z branżą turystyczną aż 390 nie pracuje. Wystarczy przejechać się ulicami Karpacza, Szklarskiej Poręby czy innego turystycznego miasta. Pusto na ulicach, pozamykane restauracje, biura podróży, sklepy z pamiątkami.

– Nie jesteśmy naiwni. Chcemy wspierać walkę z koronawirusem, ale by to się udało, sami też musimy przetrwać – mówi burmistrz Marciniak. Dariusz Chromiec, burmistrz Stronia Śląskiego nie owija w bawełnę: propozycja rządu to powolna śmierć branży.

Co robić w tej sytuacji?

Burmistrzowie dolnośląskich, górskich gmin apelują do rządu o odwołania restrykcji i rozłożenie w czasie ferii zimowych.

– Dajcie nam pracować. Jesteśmy przygotowani, by w reżimie sanitarnym, w bezpiecznych warunkach prowadzić działalność – zapewnia burmistrz Polanicy Mateusz Jellin.

Burmistrz Karpacza Radosław Jęcek podaje przykłady krajów, które są narciarskimi potęgami. Austria, Włochy, Czesi otwierają na zimę hotele i pensjonaty, planują czas ferii dla dzieci wydłużyć nawet do marca. I narciarze z Polski, a jest ich około 3 milionów, pojadą szusować do nich. Radosław Jęcek ostrzega, że my, z naszymi restrykcjami i zakazami, zostaniemy wówczas frajerem Europy.

Pozostają negocjacje

Szefom samorządów górskich gmin oraz przedstawicielom branży turystycznej udało się po negocjacjach z rządem doprowadzić do odwołania decyzji o zamykaniu wyciągów narciarskich. Mają nadzieję, że ich argumenty dotrą do rządzących i wycofają się z innych obostrzeń. Jeśli nie, to dojdzie do bardzo wielu bankructw, do bardzo wielu ludzkich nieszczęść – ostrzegają samorządowcy.

Więcej o problemach ludzi i gmin żyjących z turystyki przeczytacie w Nowinach Jeleniogórskich 1 grudnia.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

Zgłoś za pomocą formularza.