Po sześciu latach walki, setkach pism, spotkań i ustaleń można ogłosić sukces. Rzeźba lwa czuwającego z 1822 roku ma powrócić na Starościńskie Skały w Rudawach Janowickich. Matką sukcesu może mianować się Iwona Niedźwiedzińska, mieszkanka Trzcińska, była radna gminy Janowice Wielkie. To ona wraz z grupą miłośników regionu wytropili, gdzie zniknął lew i walczyli o jego zwrot. Ze wsparciem przyszła gmina Mysłakowice.

– Już każdy mówił mi odpuść sobie tego lwa. To się nie uda. Mąż miał już naprawdę dosyć – ze śmiechem opowiada pani Iwona. – Ale ja, jak coś zacznę, to doprowadzam do końca. Uparta jestem – podkreśla.

Poszukiwania lwa

Pani Iwona pokazuje pękatą teczkę pism i zdjęć. Wszystkie dotyczą rzeźby lwa, która w 1822 roku stanęła w Starościńskich Skałach i była atrakcją wycieczek do lat 70. XX wieku. Potem w nieznanych okolicznościach zniknęła. Po lwie została tylko kotwica mocująca.

W rodzinnych archiwach mieszkańcy Strużnicy, Janowic Wielkich, Mysłakowic i innych miejscowości w Rudawach Janowickich i w pobliżu nich, znajdują się zdjęcia z rzeźbą lwa. Odważniejsi wdrapywali się po skałach, inni pozowali na dole. Takie zdjęcia mieli także bracia Andrzej i Eugeniusz Wysoczańscy, sojusznicy pani Iwony w akcji poszukiwania starościńskiego lwa.

Rzeźbę odnaleźli nad Jeziorem Złotnickim koło Gryfowa Śląskiego. Stoi wysoko na skałach, nad zaporą. Nie wiadomo, kto ją tam przetransportował. – Sprawdzaliśmy dokładnie. To nasz lew. Nie ma ogona, jak nasz. Ten kawałek rzeźby ułamał się, gdy strącano ją ze skały – pani Iwona pokazuje zdjęcia. Jak detektyw, odtwarzała losy lwa. Udało się dotrzeć do świadka, który widział, jak przed laty strącano go ze starościńskich skał. Potem poszukiwacze, jak po nitce, dotarli do Tauron Ekoenergii. Co ta firma ma wspólnego z zabytkiem?

Lata starań o zwrot rzeźby

Właścicielem terenu nad Jeziorem Złotnickim, miejsca, gdzie odnaleźli lwa, jest Tauron Ekoenergia. Więc ta firma jest obecnie posiadaczem rzeźby. – Najpierw musieliśmy udowodnić, że lew na skałach w Złotnikach, to jest nasz lew, ze Skał Starościńskich – opowiada o staraniach pani Iwona. Gdy to już było ustalone, trzeba było przekonać do pomysłu zwrotu rzeźby i jej ponownego osadzenia w Rudawach Janowickich, Nadleśnictwo Śnieżka, które jest gospodarzem na Starościńskich Skałach. Pomocnym okazał się konserwator zabytków. – Rzeźba powinna się znaleźć na miejscu, dla którego została stworzona – mówił w 2016 roku Wojciech Kapałczyński, ówczesny kierownik jeleniogórskiej delegatury Biura Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków we Wrocławiu. Wszczął procedurę wpisania z urzędu lwa z 1822 roku do rejestru zabytków ruchomych, bo okazało się, że do tej pory go tam nie było. Jak wyjaśniał, zasadą jest, że zabytek powinien być na tym miejscu, z którym jest związany. A czuwający lew nie ma nic wspólnego z zaporą na Kwisie. Tę opinię podtrzymał jego następca.

Przekonywania trwały, pisma krążyły, zmienił się konserwator zabytków, mijał rok za rokiem. Grupie walczącej o powrót lwa, zaczynało brakować energii. Tylko pani Iwona była nieugięta.

– Ten lew jest elementem historii tego miejsca. Powinien wrócić w Rudawy Janowickie dla następnych pokoleń – tłumaczyła i działała dalej. Przyświecał jej przykład Bytomia, który wywalczył od Warszawy zwrot rzeźby śpiącego lwa z 1873 roku. Stoi ona teraz w rynku w Bytomiu. Jest symbolem miasta, a statuetki „Bytomskich lwów” są wręczane jako nagrody podczas lokalnego festiwalu filmowego.

Gmina Mysłakowice wkracza do akcji

Mimo powszechnego przekonania, że lew znad zapory w Złotnikach powinien znaleźć się w Starościńskich Skałach, bo stąd został zabrany, Tauron Ekoenergia nie spieszył się ze sfinalizowaniem sprawy. Pani Iwona ruszyła szukać sojuszników. Do Nadleśnictwa Śnieżka dołączył Związek Gmin Karkonoskich. Szły pisma do ministrów: kultury i dziedzictwa narodowego, skarbu oraz energetyki. Każdy z ministrów odpowiadał, że inicjatywa mu się podoba, ale w ślad za tym nie szły żadne konkrety.

Akcja nabrała tempa, gdy sprawą zwrotu lwa zajął się Grzegorz Truchanowicz, zastępca wójta gminy Mysłakowice. Przewodnikowi górskiemu, zapalonemu fotografowi, miłośnikowi regionu, zależało, by doprowadzić do pozytywnego zakończenia. Gmina Mysłakowice wzięła na siebie negocjacje z Tauronem Ekoenergią oraz wypracowanie trójstronnego porozumienia. Podpisano go 13 października między gminą Mysłakowice, Nadleśnictwem Śnieżka i Tauronem Ekoenergią.

Lew powróci. Jego transport to operacja logistyczna

– Lew został nam wypożyczony przez firmę Tauron bezpłatnie na 20 lat – wyjaśnia zasady porozumienia Grzegorz Truchanowicz. Takie rozwiązanie było najprostsze. Umowa jest podpisana, a przed gminą Mysłakowice i Nadleśnictwem Śnieżka stoi teraz kolejne wyzwanie. Transport 300-kilogramowej rzeźby znad Jeziora Złotnickiego, jej zamontowanie w dawnym miejscu w Starościńskich Skałach, nie będzie proste. Trzeba będzie poprosić o pomoc ratowników karkonoskiej grupy GOPR oraz innych fachowców.

Nad logistyką tych operacji a także o finansowym wsparciu oraz w przyszłości dofinansowaniu konserwacji rzeźby, rozmawiać będą 20 października przedstawiciele mysłakowickiej gminy, Nadleśnictwa Śnieżka, pałacu Pakoszów, Fundacji Doliny Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej, Rotary Clubu oraz innych lokalnych instytucji.

– Gotowi jesteśmy na przyjęcie lwa – Grzegorz Truchanowicz nie kryje zadowolenia z podpisania porozumienia. Tym bardziej, że w międzyczasie samorząd nie siedział bezczynnie. Urządzony jest już parking, na którym można zostawić samochód przed wejściem na szlak prowadzący do Skał Starościńskich. Przy trasie są tablice z informacjami o ciekawszych formacjach skalnych. Wicewójt obiecuje, że gdy lew już będzie na swoim miejscu, pod skałą stanie ławeczka, taka, jak z pocztówek z XIX wieku. Będzie także tablica z opisanymi losami rzeźby. Pewne jest, że Rudawy Janowickie zyskają – po Górze Krzyżnej, Sokolikach, schronisku Szwajcarka, Lwiej Górze i innych ciekawych formacjach skalnych, kolejną atrakcję – rzeźbę wielkiego lwa czuwającego. I pomyśleć, że gdyby nie upór pani Iwony, to stałby on dalej na skale nad zaporą w Złotnikach i zarastał samosiejkami.

Atrakcja regionu: 
Olbrzymia rzeźba była atrakcją regionu od XIX wieku, gdy Wilhelm Hohenzollern (brat króla Prus Wilhelma III) na cześć swej małżonki, księżnej Marianny utworzył w Rudawach Janowickich park krajobrazowy. Z polecenia księcia w okolicy skał wykonano liczne ścieżki spacerowe, wykuto schody i zabezpieczono poręczą punkt widokowy. Aby uatrakcyjnić miejsce, książę zamówił żeliwny odlew lwa. Nazywano go "lwem czuwającym". Stanął w październiku 1822 roku na specjalnej, naturalnej skalnej platformie, umocowanej na Marianenfels/Starościńskich Skałach i cieszył oczy turystów. Autorem rzeźby był Theodor Kalide z pracowni prof. Christiana Daniela Raucha z Berlina, znanego śląskiego rzeźbiarza. Podobne rzeźby „lwów czuwających” stoją w Polsce w Gliwicach przed jedną z siedzib muzeum oraz przed pałacem w Judytach. Pozostałe trzy rzeźby lwów znajdują się w Niemczech. Pod rzeźbę lwa w Starościńskich Skałach przyjeżdżali w XIX wieku arystokraci z okolicznych pałaców w Karpnikach, Wojanowie, Łomnicy na pikniki i wycieczki. Są z tego okresu pocztówki. Zwyczaj wędrowania do lwa pozostał do lat 70. XX wieku, dopóki rzeźba stała w tym miejscu. „Idziemy pod lwa” - mówili mieszkańcy oraz turyści i ruszali na

Alina Giera

Tekst ukazał się 18 października 2021 w Nowin Jeleniogórskich

3 komentarze

  1. Z tego co pamiętam, to były tam dwa lwy, drugi nie wiadomo do końca gdzie się znajduje, choć są podejrzenia.

  2. Też słyszałem o dwóch lwach, które podobno znajdowały się na Starościńskich Skałach ale na starych fotkach nigdzie drugiego pomnika nie zobaczymy, więc skąd jest taka pewność że był tam drugi lew? Wspomnę że takich odlewów tych lwów zrobionych w jednakowym czasie z jednej fabryki było aż sześć. Jeden na przykład stoi przed muzeum w Gliwicach.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Marek Lis

694 792 203

Zgłoś za pomocą formularza.