Od dwóch dni tysiące internautów komentuje zdarzenie z 14 kwietnia w Szczytnicy (gmina Warta Bolesławiecka). Samochód potrącił tam na drodze sarnę. Koziołek żył, więc kierowca poprosił o pomoc Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Klekusiowo. Pracownik Klekusiowa wyruszył natychmiast, ale gdy dotarł na miejsce, zastał tam mężczyznę, który właśnie poderżnął zwierzęciu gardło.

Klekusiowo opublikowało informacje o tej interwencji:

– W dniu 14.04.2026 otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące potrąconego koziołka w miejscowości Szczytnica. Niezwłocznie udaliśmy się na miejsce zdarzenia. Po przybyciu na miejsce okazało się, że zwierzę nie żyje. Jednak – według ustaleń na miejscu – nie w wyniku samej kolizji drogowej, lecz wskutek podcięcia gardła, którego miał dokonać prawdopodobnie myśliwy.

Całej sytuacji przyglądał się patrol policji.

Zdarzenie to budzi bardzo silne emocje oraz poważne wątpliwości co do przebiegu i zasadności podjętych działań.

Podkreślamy, że – naszym zdaniem – decyzje dotyczące eutanazji zwierząt powinny być podejmowane wyłącznie przez lekarza weterynarii, który na podstawie specjalistycznego badania jest w stanie rzetelnie ocenić, czy zwierzę rokuje na przeżycie i powrót do zdrowia.

Dodatkowo poważne zastrzeżenia budzi sam sposób uśmiercenia zwierzęcia, który w naszej ocenie mógł nie spełniać standardów humanitarnego postępowania.

W związku z zaistniałą sytuacją złożone zostało zawiadomienie do prokuratury z wnioskiem o wyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy oraz zabezpieczenie materiału dowodowego, w tym zwłok zwierzęcia.

Ustaliliśmy, że badanie RTG zostało wykonane dopiero po śmierci zwierzęcia, co rodzi pytania o rzeczywiste przyczyny jego obrażeń – czy były one wyłącznie skutkiem kolizji drogowej, czy mogły powstać również w późniejszym etapie działań. Sprawa jest obecnie wyjaśniana przez właściwe organy.

Klekusiowo o wyjaśnienie wszystkich okoliczności zwróciło się do prokuratury.

Post o zdarzeniu opublikował także poseł ze Śląska Łukasz Litewka (Nowa Lewica), który od dawna, konsekwentnie walczy o polepszenie dobrostanu zwierząt.

– O tej sytuacji będzie głośno – napisał. – Szczytnica, koło Bolesławca. Kilkanaście minut temu Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt po otrzymaniu zgłoszenia o potrąconej sarnie pojawia się na miejscu. Gdy podjeżdża, by zabezpieczyć i przetransportować zwierzę, nad sarną klęczy mężczyzna, a obok stoi policjant z rękami w kieszeniach. Mężczyzna właśnie poderżnął gardło sarnie, sam zadecydował o jej losie.

Nie wiadomo, kim jest, policjant go nie wylegitymował. Ktoś powie „eee, pewnie by i tak nie przeżyła”. Ja mówię, że samozwańczy strażnik wydał na nią ranne zwierzę wyrok. Od czego są służby? Po zwierzę na zgłoszenie mieszkańca przybyło pogotowie dla dzikich zwierząt. Okazało się, że za późno.

Zdarzenie skomentowało tysiące ludzi. Przytłaczająca większość zdecydowanie negatywnie i często nie przebierając w słowach, ocenia postępowanie myśliwego. O wiele rzadsze są opinie uważających, że mężczyzna najszybciej, jak się dało, skrócił męczarnie cierpiącego zwierzęcia.

Po sprawie oświadczenia wydały bolesławiecka policja i Polski Związek Łowiecki.

Bartłomiej Sobczyszyn, w imieniu KPP w Bolesławcu napisał:

– W dniu 14.04.2026r, około godz. 15:00, Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu odnotował zgłoszenia, według których w miejscowości Szczytnica, przy jezdni, znajduje się ranne zwierzę, prawdopodobnie potrącone przez pojazd. 

Policjanci z powiatu bolesławieckiego, podejmujący tę interwencję, zastali na miejscu leżącą na ziemi sarnę z widocznymi obrażeniami. Ponadto, na miejscu obecny był również mężczyzna, o którym policjanci posiadali wiedzę, iż jest on myśliwym z uprawnieniami ustawowymi do podjęcia decyzji w kwestii dalszych losów zwierzęcia.

Wstępne ustalenia wskazują na to, że mężczyzna ocenił jego stan zdrowia, jako nierokujący na powrót do zdrowia i podjął decyzję, którą uznał za adekwatną do sytuacji. 

Kolejne czynności realizowane przez funkcjonariuszy polegały na przewiezieniu zwierzęcia do uprawnionego lekarza weterynarii, który po przeprowadzeniu badania stwierdził, że miało ono liczne obrażenia zewnętrzne oraz złamany kręgosłup.

Kwestie prawne tego typu działań regulują przepisy ustawy o ochronie zwierząt.

Komendant Powiatowy Policji w Bolesławcu polecił przeprowadzić czynności zmierzające do ustalenia, czy podejmowane decyzje i działania były adekwatne.

Z kolei Polski Związek Łowiecki opublikował następujący komunikat:

-Polski Związek Łowiecki otrzymał informacje o zdarzeniu, które miało miejsce 14 kwietnia 2026 r. w powiecie bolesławieckim woj. dolnośląskim.

Z ustaleń Policji wynika, że doszło do potrącenia sarny. Obecny na miejscu myśliwy po ocenie sytuacji podjął decyzję o skróceniu cierpienia zwierzęcia. Na obecnym etapie czynności wyjaśniających szczegóły zdarzenia są nadal ustalane przez właściwe służby.

Działania podejmowane przez myśliwych w takich sytuacjach powinny być realizowane zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oraz zasadami etyki łowieckiej, z nadrzędnym uwzględnieniem humanitarnego traktowania zwierząt.

Obecnie wyjaśniamy sprawę i pozostajemy w stałym kontakcie z odpowiednimi służbami oraz zarządem okręgowym PZŁ, w którym miało miejsce zdarzenie.

Dla jasności sytuacji warto poznać Artykuł 33 Ustawy o ochronie zwierząt, który reguluje postępowanie w takich sytuacjach.

„W przypadku konieczności bezzwłocznego uśmiercenia, w celu zakończenia cierpień zwierzęcia, potrzebę jego uśmiercenia stwierdza lekarz weterynarii, członek Polskiego Związku Łowieckiego, inspektor organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, funkcjonariusz Policji, straży ochrony kolei, straży gminnej, Straży Granicznej, pracownik Służby Leśnej lub Służby Parków Narodowych, strażnik Państwowej Straży Łowieckiej, strażnik łowiecki lub strażnik Państwowej Straży Rybackiej”.

Fot. Kadr z filmu dokumentującego interwencję ORDZ Klekusiowo

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Portal

451620318

Zgłoś za pomocą formularza.