Najwyższa góra Sudetów oraz Republiki Czeskiej jest zazwyczaj głównym celem przybywających do Karpacza turystów, lecz we wschodniej części Karkonoszy wznoszą się też inne szczyty, które górskich wędrowców usatysfakcjonują pokonaniem wymagającego podejścia oraz wspaniałymi walorami widokowymi. Jedno z tych wzniesień to Skalny Stół, liczący 1282 m n.p.m. Jego wyniosła sylwetka widoczna jest, gdy idziemy ul. Obrońców Pokoju w stronę skrzyżowania z ulicami Wilczą i Skalną.

Aby zdobyć Skalny Stół, należy wejść na czarny szlak, który wiedzie leśną drogą, na prawo od pensjonatu „Krucze Skały”. Warto na chwilę zboczyć w lewo – przez kładkę na potoku Płomnica dojdziemy do imponującej, zbudowanej z granitognejsów grupy skalnej, zwanej Krucze Skały. W minionych wiekach wydobywano tu kamienie szlachetne i półszlachetne – nawet tak rzadkie jak szafiry. Kto dokładnie obejrzy 25-metrowy masyw skalny, znajdzie w nim wgłębienia stanowiące po części naturalne pieczary, a po części – efekt dawnych prac górniczych.

Gdy wrócimy na czarny szlak, poprowadzi nas łagodnie wznosząca się, leśna droga, wiodąca wzdłuż Płomnicy. Dochodzimy nią do skrzyżowania szlaków zielonego i czarnego przy tzw. Szerokim Moście, po czym, idąc dalej czarnym szlakiem, wchodzimy do Sowiej Doliny.

Miejsce niezwykłe – zarówno pod względem budowy geologicznej, interesującej, związanej z dawnym górnictwem historii, jak i – odosobnienia. Właściwie nie wiadomo, co sprawia, że jest to najrzadziej odwiedzany przez turystów zakątek wschodnich Karkonoszy. Fakt, że nie wiedzie bezpośrednio na Śnieżkę? Odium czarnego szlaku, powszechnie uważanego za najtrudniejszy? Coś w tym jest, gdyż wędrówka przez Sowią Dolinę do najłatwiejszych nie należy.

Czarny szlak, po początkowym, łagodnym podejściu, wiedzie dosyć ostro pod górę. Nagrodą są widoki na geologiczne ciekawostki, jak np. zbudowane ze srebrzyście lśniących łupków łyszczykowych wzgórze Buława o wysokości 877 m n.p.m., sterczące pośrodku doliny. Naprzeciw Buławy, na prawo od szlaku, wypatrzymy stare hałdy i wejścia do opuszczonych sztolni dawnych kopalni – Sowia Dolina stanowiła w średniowieczu teren penetracji tzw. Walończyków, którzy odkryli tu miedź, ołów, srebro, arsen, a nawet złoto. Swoje odkrycia opisali w XV-wiecznych Księgach Walońskich. Jeszcze w drugiej połowie XIX w. wydobywano te bogactwa, a jeden z potoków tworzących rzeczkę Płomnicę, dopływający z prawej strony szlaku, nosi nazwę Płóknica – od wypłukiwania metali z rud i skały płonej. Drugi z potoków źródliskowych Płomnicy to Niedźwiada. Ta nazwa przypomina, że w Karkonoszach, ponad 200 lat temu, żyły niedźwiedzie.

Nad miejscami dawnych prac górniczych zobaczyć można skałki zwane Granatami. Niegdyś znajdowano tu drobne kryształy ciemnoczerwonego minerału, który z chemicznego punktu widzenia jest połączeniem kwarcu i glinu. Jubilerzy cenią granaty za ich niezwykłą kolorystykę, a miejscowi znawcy minerałów twierdzą, że po obfitych opadach deszczu wciąż jeszcze można w Płóknicy lub Niedźwiadzie znaleźć te kamienie, nawet o średnicy 1 cm.

Powyżej zbiegu Płóknicy i Niedźwiady nasz szlak pnie się serpentynami na Sowią Przełęcz (1164 m n.p.m.). Już na tym stromym podejściu można rozkoszować się wspaniałymi panoramami okolic Karpacza, lecz jeśli z Sowiej Przełęczy pójdziemy niebieskim szlakiem w lewo, osiągniemy cel naszej wędrówki – Skalny Stół.

Góra stanowi zachodni kraniec tzw. Kowarskiego Grzbietu. Zbudowana jest z prastarych, prekambryjskich jeszcze łupków łyszczykowych, więc każdy, kto pasjonuje się geologią, znajdzie tu inspirację dla swych zainteresowań. Największym jednak walorem Skalnego Stołu są panoramy. Wzniesienie stanowi znakomity punkt widokowy na wschodnią część Karkonoszy, Karpacz oraz Kotlinę Jeleniogórską. Z nietypowej perspektywy można ujrzeć stąd Śnieżkę, a także znajdującą się po czeskiej stronie dolinę rzeki Upy, zamkniętą masywem tzw. Czarnej Góry, również leżącej w Czechach.

Podejście z Karpacza na Skalny Stół zajmuje około 3 godzin. Wariantów powrotu mamy kilka. Jeżeli wędrówkę zaczęliśmy rano, możemy wycofać się na Sowią Przełęcz, a stamtąd podejść przez czeskie schronisko „Jelenka” i Czarną Kopę na Śnieżkę. Można też pójść przez Kowarski Grzbiet w stronę Przełęczy Okraj, skąd do Karpacza dostaniemy się komunikacją publiczną. Ci, którzy nie boją się stromych zejść, ruszą ze Skalnego Stołu w dół, żółtym szlakiem, do dawnej osady pasterskiej Budniki na stokach Kowarskiego Grzbietu, skąd szlak zielony doprowadzi do Karpacza.

Jeśli jednak do rannych ptaszków nie należymy, a na Skalnym Stole znajdziemy się w godzinach wczesnopopołudniowych, lepiej będzie tym samym, czyli czarnym szlakiem zejść do Karpacza – jesienne dni są krótkie, a podstawowa zasada bezpiecznego korzystania z uroków górskiej wędrówki głosi, że do zachodu słońca powinniśmy już zejść ze szlaku.

Ewa Kiraga-Wójcik

1 Komentarz

  1. Lucyfer jest tylko jeden Odpowiedź

    „jesienne dni są krótkie”
    Chyba drobna nieściśłość. Artykuł jest z lipca, więc z tego co mi wiadomo mamy lato…

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Alina Gierak

502 499 336

Zgłoś za pomocą formularza.