W lipcu pracownicy jeleniogórskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków przeprowadzili u właścicieli Domu Gwarków (obiekt z początku XVII w) w Jeżowie Sudeckim kontrolę. Obiekt jest w złym stanie. – W zaleceniach pokontrolnych poprosiliśmy o zabezpieczenie dachu, który jest w wielu miejscach dziurawy i zalewa budynek. Właściciele mają też wymienić najbardziej zużyte elementy obiektu. Teraz przede wszystkim chodzi o to, żeby zapobiec dalszej dekapitalizacji – tłumaczy przedstawiciel konserwatora zabytków. Posiadacze zabytku muszą zabezpieczyć przed zimą folią dach, potem będą musieli się zająć wymianą pokrycia dachu.

Dużym kłopotem w kontaktach z właścicielami zabytkowych nieruchomości jest przekonanie ich, że nawet jeśli nie mają pieniędzy, to remonty, których od nich wymaga konserwator zabytków mogą być finansowane ze źródeł zewnętrznych. Trzeba jednak wykazać zainteresowanie i po prostu składać wnioski do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, urzędu marszałkowskiego, konserwatora zabytków czy gminy. Programów, z których można dofinansować takie inwestycje jest całkiem sporo – od instytucji, stowarzyszeń po portale zrzutkowe. Bardzo prawdopodobne, że tak cenny obiekt jak Dom Gwarków, bez trudu uzyska poparcie przyznających pomoc finansową w różnych programach.

 

– Nikt za prywatnych właścicieli zabytków wniosków o dofinansowanie nie może składać. Każdy musi o to zadbać sam – mówi Krzysztof Kurek, szef jeleniogórskiej delegatury WUOZ. Potwierdza, że jest sporo obiektów, gdzie właściciele nie radzą sobie z organizacją dofinansowania swoich zabytkowych nieruchomości. Jednym z trudniejszych przykładów jest Karczma Książęca w Miszkowicach, gdzie starsza właścicielka oczekuje, że wszystko ktoś za nią załatwi.

 

Konserwator zabytków ma pewne narzędzia, żeby zmusić właścicieli do właściwego obchodzenia się z wartościowymi historycznie obiektami. Może ich karać finansowo, może też rozpocząć procedurę odebrania nieruchomości (jeśli właściciel nie reaguje na zalecenia i nakazy). Polega ona na wystąpieniu przez konserwatora z wnioskiem do starosty o przejęcie obiektu na rzecz skarbu państwa. Taka procedura wszczęta zostanie wkrótce w przypadku tzw. pawilonu oficerskiego Kowarach. Podobnie jest z ciągnącą się sprawą ratusza w Złotnikach. Powiaty nie są jednak zainteresowane takimi przejęciami, bo to oznacza jedynie kłopoty i koszty. Brakuje jasnego mechanizmu finansowania renowacji takich przejętych zabytków.

 

Ciekawy jest przypadek zabytkowego obiektu po loży masońskiej w gminie Kamienna Góra. Po śmierci właściciela, jego dzieci odmówiły przyjęcia spadku i nieruchomość stała się automatycznie własnością gminy. Samorządowcy podjęli próbę skreślenia obiektu z rejestru zabytków, ale to się nie udało. Teraz gmina musi zająć się historyczną pamiątką.   

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

Zgłoś za pomocą formularza.