Wywodzący się z XIX-wiecznych Cieplic, czyli Warmbrunn Otto Finsch znany jest tylko nielicznym jeleniogórzanom. „Odkrył” tę postać Andrzej Paczos, pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, będąc dyrektorem Muzeum Przyrodniczego. Wiedzę o wybitnym przyrodniku i etnografie niestrudzenie upowszechnia Stanisław Firszt – teraźniejszy szef cieplickiego muzeum. Kim jest ów Otto Finsch?

Urodził się w 1839 r. w ówczesnych Cieplicach. Jego ojciec, Moritz Finsch, prowadził mały sklepik z wyrobami szklanymi dla kuracjuszy. Stanisław Firszt barwnie opisuje ówczesne realia: – Na miejscu dzisiejszego Domu Zdrojowego znajdował się plac, baseny były obudowane, a wokół – budki z pamiątkami, m.in. ze szkłem z huty „Josephine”. Kramy te stały też pod Długim Domem. Były źródłem utrzymania dla rzeszy mieszkańców Warmbrunn, którzy szklane cudeńka projektowali, grawerowali, no i handlowali nimi.

Nie tylko sprzedawcą, lecz również i grawerem był Moritz Finsch. Syn odziedziczył po nim uzdolnienia plastyczne. Przygotowywano go do zawodu kupieckiego, lecz młody Otto miał inną pasję.

Studia w zbiorach Schaffgotschów przepustką do kariery

Chłopca nade wszystko interesowała przyroda, a zwłaszcza ptaki. Swej pasji mógł oddawać się, studiując zgromadzone w Cieplicach, w byłym klasztorze cystersów, kolekcje rodu Schaffgotschów. Spędzał całe godziny wśród ekspozycji ptaków z całego świata, gdzie na zawsze zakochał się w kształtach i kolorach latających stworzeń. Ponieważ rodziców nie było stać na sfinansowanie synowi studiów uniwersyteckich, źródłem specjalistycznej wiedzy stała się hrabiowska biblioteka.

Z czasem okazało się, że samouk-pasjonat wspaniale opanował wiedzę przyrodniczą – kiedy w wieku 19 lat, za namową uzdrowiskowego lekarza Luscha, Otto Finsch ruszył do Bułgarii, owocem prawie dwuletniego pobytu stała się jego pierwsza praca naukowa, wynik obserwacji ptaków na terenie Bułgarii. Dzięki temu obiecujący przyrodnik-samouk otrzymał posadę, i to nie byle gdzie, bo zatrudniono go jako asystenta w Holenderskim Królewskim Muzeum Przyrodniczym w Leiden.

Nie zmarnował swej wielkiej, życiowej szansy. W uniwersyteckiej Lejdzie, pod okiem Hermana Schlegela, uzupełniał wiedzę ornitologiczną, uczęszczając na wykłady na słynnym uniwersytecie.

Brema – szansa na zamorskie podróże

Podobnie jak średniowieczni czy renesansowi uczeni, wędrujący po całej Europie w poszukiwaniu wiedzy, Otto Finsch zmienił miejsce bytowania i pracy na niemiecką Bremę. W 1864 r. objął stanowisko konserwatora zbiorów przyrodniczych w tamtejszym muzeum i dostał się pod opiekę Gustawa Hartlauba – lekarza z wykształcenia a ornitologa z zamiłowania. Owoce tej współpracy, w latach 60. i 70. XIX w., były imponujące: opisali wszystkie znane naówczas ptaki Polinezji, a uzdolniony plastycznie Otto Finsch własnoręcznie wykonał barwne ilustracje. Napisał też dwutomowe opracowanie o gatunkach papug. Odbył sporo podróży – do Stanów Zjednoczonych, Francji, Włoch, Laponii.

W r. 1876 bremeńskie Towarzystwo Polarne zorganizowało wyprawę na daleką Północ, pod kierownictwem Ottona Finscha, a także słynnego Alfreda Brehma, zwanego „ojcem zwierząt” ze względu na pomnikowe dzieło „Życie zwierząt”. Podczas tej podróży Finsch badał nie tylko przyrodę. Zainteresował się także kulturą tamtejszych ludów – Ostiaków, Samojedów… Tak „rodził się” etnograf.

Wyprawa przez Pacyfik

Przyrodnicze oraz etnograficzne pasje spowodowały kolejny przełom w życiu Finscha. Gdy Królewska Akademia Nauk w Berlinie zleciła mu zorganizowanie wyprawy na wyspy Pacyfiku, uczony bez wahania zrezygnował ze stanowiska dyrektora muzeum w Bremie. Aby wyruszyć w wielką podróż, musiał najpierw przepłynąć Atlantyk, z Nowego Jorku przejechać koleją przez cały kontynent do San Francisco i dopiero stamtąd ruszyć w rejs po Oceanie Spokojnym.

Odwiedził Hawaje, stamtąd popłynął na Wyspy Marshalla i Gilberta, następnie do Mikronezji i Nauru, a potem do australijskiego Sydney. Kolejne miejsca przyrodniczo-etnograficznej penetracji to Tasmania, Nowa Zelandia, północne wybrzeża Australii, Nowa Gwinea i – na zakończenie ponadtrzyipółletniej podróży – Jawa. Sukces wyprawy Finscha mierzono olbrzymią ilością zebranych okazów, które wzbogaciły kolekcje Muzeum Zoologicznego oraz Etnograficznego w Berlinie.

Misja polityczna

Sława Ottona Finscha jako znawcy Dalekiego Wschodu oraz lądów na Pacyfiku sprawiła, że Kompania Nowogwinejska zawarła z nim kontrakt na poprowadzenie wyprawy, której cele były nie tyle naukowe, co raczej polityczne.

Lata 80. XIX w. to czasy imperialnej ekspansji ówczesnych potęg europejskich: Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Holandii, Rosji… W owym wyścigu do bogactw kolonii zamorskich nie mogło zabraknąć wilhelmińskich Niemiec. Tak więc okręt „Samoa” z Ottonem Finschem na pokładzie wyruszył 15 czerwca 1884 r. na Nową Gwineę, do Nowej Irlandii (wyspy w, nomen omen, Archipelagu Bismarcka) oraz na północne wybrzeże australijskiego Queenslandu, skąd Finsch ponad rok później wrócił do Niemiec. Jego wyprawę znów uznano za sukces, bowiem przyrodnik objął w posiadanie Niemiec Ziemię Cesarza Wilhelma – sam tak nazwał północno-wschodnią część Nowej Gwinei, która do czasów I wojny światowej, wraz z innymi koloniami niemieckim na Pacyfiku, tworzyła tzw. Protektorat Gwinei Niemieckiej. Obszar ten współcześnie stanowi część niepodległego państwa Papua-Nowa Gwinea.

Poza tym przywiózł około 3 tys. artefaktów etnograficznych i przyrodniczych, które wzbogaciły nie tylko zbiory niemieckie – tzw. dublety przekazano muzeom w Wiedniu, Rzymie, rosyjskim Petersburgu oraz w Nowym Jorku i Chicago.

Chociaż Otto Finsch liczył na dalszą współpracę z Kompanią Nowogwinejską, nie doszło do tego. Po około 12 latach trudnego życia na własny rachunek (utrzymywał się z organizowania wystaw, wygłaszania odczytów, pisania artykułów) wrócił do pracy konserwatorskiej – najpierw w holenderskim Leiden, gdzie zaczynał karierę 30 lat wcześniej, a od 1904 r. w Muzeum Miejskim w niemieckim Brunszwiku. Po 10 latach opublikował „Prace z mórz południowych”, cenione opracowanie syntetyzujące badania etnograficzne.

Zmarł w Brunszwiku, w r. 1917, pozostawiając po sobie opracowania naukowe, które w zasadzie do dziś są aktualne. Od nazwiska Ottona Finscha pochodzi nazwa Finschhafen – ta miejscowość portowa i otaczający ją dystrykt wciąż istnieje na Papui-Nowej Gwinei. Od jego nazwiska pochodzą nazwy gatunkowe niektórych ptaków, jak np. papugi Amazona finschi. Jego imieniem i nazwiskiem ochrzczono jeden z kraterów na Księżycu, a znana doskonale jeleniogórzanom i kuracjuszom ulica Staszica w Cieplicach była przed II wojną światową ulicą Ottona Finscha.

Ewa Kiraga-Wójcik

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

Zgłoś za pomocą formularza.