Powód? Oczywiście ekonomiczny. Jak wypowiada się wójt Michał Orman na stronie internetowej gminy, zawieszenie weekendowych i świątecznych kursów autobusów nr 3, 11 i 33 jest niezbędne, aby utrzymać płynność budżetu Gminy Mysłakowice.

A twarde liczby są porażające: kwota, jaką gmina musiałaby wyłożyć na transport MZK, utrzymując kursy weekendowe i świąteczne, to aż 1 930 000 zł, przy zakładanych wydatkach na inne usługi publiczne w 2023 r. w kwocie 18 770 000. Zawieszenie sobotnio-niedzielnych i świątecznych kursów MZK przyniesie 230 000 oszczędności. Tak więc dopłata do publicznego transportu MZK w dni robocze to nadal niebotyczna kwota 1 700 000 zł. Gmina musi jednak ją ponieść, by umożliwić mieszkańcom Karpnik, Wojanowa, Łomnicy oraz samych Mysłakowic dojazd do pracy, a uczniom i studentom do szkół.

Wśród mieszkańców zdania są podzielone. Ci starsi, mniej mobilni, twierdzą nawet, że to… dobrze, bo młodzież mniej się będzie włóczyć po Jeleniej Górze. Młodzi ludzie natomiast wściekają się: – Trenuję pływanie. Dojeżdżam na zajęcia w każdą sobotę „trójką”, a mieszkam 3 km od przystanku Karkonoskiej Komunikacji Powiatowej – żali się spotkany w autobusie 16-latek. – Co teraz będzie? Dodatkowy trening pod postacią marszu na przystanek? To jakiś bezsens!

W lokalnych sklepach wyłożono listy, na których chętni podpisują się pod protestem przeciwko likwidacji weekendowo- świątecznych kursów. – Tyle tylko, że jakoś niemrawo to idzie – komentuje właścicielka jednego z tych sklepów. – O, proszę popatrzeć. Nawet 20 podpisów nie ma. Może to przez okres świąteczny?

Tymczasem proszący o anonimowość klient jej sklepu zastanawia się nad ekonomią dojazdów lokalnych: – Proszę pani, jeśli za pojedynczy przejazd z Łomnicy czy Wojanowa do Jeleniej Góry płaci się jedyne 4 zł, a na dodatek WSZYSCY seniorzy po 70-tce, nie tylko ubodzy, ale też ci z emeryturami po 3-4 tysiące, mają przejazdy darmowe, to opłacalność tego transportu jest żadna! I trzeba go dotować. Skąd? A z budżetów gmin, czyli naszych wspólnych pieniędzy, naszych podatków. A co się dzieje z finansami samorządów?

Odpowiedź można znaleźć na stronie internetowej Gminy Mysłakowice: „Wzrost kosztów lokalnego transportu zbiorowego osiągnął poziom ponad 30% w kończącym się roku budżetowym (w latach 2017-2023: 130%). Jednocześnie wzrost dochodów, z których gmina finansuje usługi publiczne (nie licząc oświaty i wychowania) – wynosi tylko 1,2% w 2022 r. (w latach 2017-2023 wzrost ten wynosi jedynie 30%).

 Cóż, liczby nie kłamią, a z próżnego i Salomon nie naleje. Pytanie tylko, dlaczego tak drastycznie zmalały dochody samorządów na finansowanie usług publicznych?

(ika)

5 komentarzy

  1. Stare dziady siedzą i narzekają tylko. I właśnie dlatego młodzi stąd wyjeżdżają bo nie mają jak dojechać. W większych miejscowościach nie mają takich problemów.

  2. Niestety, dopłacanie gmin do kursów wiąże się z brakiem odpowiedniej wysokości wpływów z biletów na utrzymanie kosztów funkcjonowania . Wszystkie ulgi , bezpłatne przejazdy oraz szara strefą gapowiczów powoduje pomniejszenie o tą nie wpływającą kwotę, a różnice pokrywają samorządy z własnej , a w zasadzie publicznej kasy,czyli podatków. A wystarczy tylko umieć zbierać pieniążki za bilety ja prywatni przewoźnicy

    • Prywatni przewoźnicy nie jeżdżą bo się im nie opłaca ponieważ nie mają dopłaty. Aby się opłacało to bilet musiałby kosztować 40zł a nie 4. I tak koło się zamyka.

  3. skandal niebywały i wstyd dla gminy. najgłupsza decyzja jaką można było podjąć. wywieźć ich z wójtem na czele ostatnim kursem w piątek wieczorem bez prawa powrotu na teren gminy.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

Zgłoś za pomocą formularza.