Kuriozalne (by nie powiedzieć kompromitujące) są działania rady powiatu karkonoskiego w sprawie mandatu radnego Eugeniusza Kleśty. Radnemu najpierw wygaszono mandat, potem unieważniono uchwałę w tej sprawie, a na ostatniej sesji zaskarżono rozstrzygniecie nadzorcze wojewody dolnośląskiej Anny Żabskiej, które stwierdziło nieważność uchwały, unieważniającej pierwotną uchwałę. Skomplikowane?  

Radny Eugeniusz Kleśta jest w powiecie reprezentantem gminy Mysłakowice, a politycznie reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość. Nie jest przy tym podrzędnym radnym. W poprzedniej kadencji – gdy PiS współrządził powiatem – przewodniczył radzie powiatu, teraz szefuje formalnie opozycyjnemu klubowi radnych PiS.

Wątpliwości co do ważności mandatu radnego E. Kleśty pojawiły się w sierpniu ubiegłego roku, gdy upubliczniono informacje, że instalatorska firma, której E. Kleśta jest właścicielem, prowadząc prace, korzysta ze zgód starostwa na zajęcie pasa drogowego. Okazało się też, że firma radnego – w trójstronnym porozumieniu – wzięła na siebie prawa i obowiązki wynikające z gwarancji i rękojmi wobec powiatu dla zrealizowanej przebudowy drogi powiatowej Radomierz – Janowice Wielkie.

W ocenie wojewody dolnośląskiej, która zainicjowała działania rady w tej sprawie, te działania wyczerpują zakazaną dla radnych działalność na mieniu powiatu. Pani wojewoda wydała radzie powiatu stosowną dyspozycję, acz zapewne i ją, i jej służby też musiał ktoś o sprawie poinformować.

Pierwsze podejście powiatowych radnych do unieważnienia mandatu E. Kleśty nastąpiło na sesji 3 września ubiegłego roku. I żaden z radnych nie poparł zaproponowanej uchwały; trzech radnych było przeciw, a 14 wstrzymało się.

Ale już miesiąc później, po wezwaniu ze strony wojewody dolnośląskiego, projekt uchwały o unieważnieniu mandatu był głosowany ponownie. Merytorycznie w uzasadnieniu nic się zmieniło, diametralnie zmienił się za to wynik głosowania. Tym razem ośmioro radnych było za przyjęciem uchwały, dwie przeciw, a sześć się wstrzymało…

Radny Kleśta zapowiedział zaskarżenie uchwały do sądu administracyjnego, orzeczenie jeszcze nie zapadło.

Minęły cztery miesiące i radnym się odwidziało. Na sesji 30 stycznia tego roku znów głosowano nad mandatem Eugeniusza Kleśty, tym razem jednak z zamiarem uchylenia uchwały z września 2025 o wygaszeniu mandatu. W przeciwieństwie do sążnistego uzasadnienia poprzedniej uchwały tym razem wnioskodawcy ograniczyli się do kilku zdań, sprowadzających się do oceny, że nie doszło do wykorzystania przez radnego mienia powiatu. Teraz za unieważnieniem uchwały było 11 radnych, a tylko dwóch przeciw.

Sprawa na tym się nie skończyła, bo wojewoda 25 lutego rozstrzygnięciem nadzorczym stwierdziła nieważność uchwały Rady Powiatu Karkonoskiego w sprawie uchylenia uchwały Rady Powiatu Karkonoskiego w sprawie stwierdzenia wygaśnięcia mandatu radnego Rady Powiatu Karkonoskiego.  Wojewoda w skomplikowanym wywodzie prawnym konkluduje, że rada nie miała podstaw prawnych do unieważnienia swojej uchwały, bo w tej sprawie toczy się już wniesione przez E. Kleśtę postępowanie skargowe przed WSA.

I już ostatni – na razie – akt proceduralny tej sprawy: na ostatniej sesji radni powiatowi postanowili zaskarżyć rozstrzygniecie nadzorcze wojewody do sądu administracyjnego. Za takim rozwiązaniem było 11 radnych, dwoje przeciw, a jedna osoba się wstrzymała.

Aktualnie sytuacja jest więc taka, że moc prawną zachowuje uchwała rady o wygaszeniu mandatu, której jednak wykonanie jest wstrzymane do czasu wydania orzeczenia przez WSA. Sąd miał rozstrzygnąć w tej sprawie 13 marca, ale przesunął wydanie orzeczenia na połowę kwietnia.

Z kolei uchwała o nieważności uchwały jest aktualnie poza obiegiem prawnym (rozstrzygniecie nadzorcze wstrzymuje jej wykonanie z mocy prawa), chyba, że sąd administracyjny uwzględni skargę powiatu na rozstrzygnięcie nadzorcze.

***

Nie rozstrzygamy oczywiście, czy działalność gospodarcza prowadzona przez E. Kleśtę narusza zakaz prowadzenia jej na mieniu gminy. Można pokusić się jednak o ocenę, że o ile wnioskowanie o zajęcie pasa drogowego – z racji sformalizowania procedur – można by uznać za codzienne, standardowe korzystanie z mienia powiatu, tak wzięcie na siebie zobowiązań gwarancyjnych (jak by tego radny nie tłumaczył) jest już przekroczeniem czerwonej linii. Można przecież sobie wyobrazić sytuacje, że np. powiat odstępuje od roszczeń gwarancyjnych ze względu na osobę radnego. Kwestie te rozstrzygnie sąd administracyjny.

Jest jednak w tej historii coś znacznie gorszego, dyskwalifikującego dla większości radnych powiatowych, przede wszystkim z KO, którzy dla doraźnych celów politycznych zmieniają zdanie w oburzający sposób.

Kiedy „pisowski” radny Kleśta był przeszkadzającym większości radnych przeciwnikiem politycznym, ta większość unieważniła mu mandat. Kiedy zaś „pisowska” grupa radnych okazała się potrzebna do odwołania starosty Wiśniewskiego (który na odwołanie zasłużył, jak mało kto), ci sami radni „unieważnili unieważnienie”. A by się nie kompromitować – wystarczyło poczekać na orzeczenie sądu…

Nie po raz pierwszy karkonoscy radni KO postępują tak kontrowersyjnie (a może właściwszym określeniem byłoby – obrzydliwie). Przypomnijmy sytuację z poprzedniej kadencji, gdy wtedy sprawujący dzięki głosom radnych PiS funkcję starosty Krzysztof Wiśniewski postanowił zwolnić, oskarżającą go o mobbing skarbniczkę. Grupa radnych PiS stanęła w obronie urzędniczki, więc K. Wiśniewski znalazł sojuszników w radnych KO – z nową koalicją ocalił stanowisko i zwolnił panią skarbnik.

Fot. powiat karkonoski          

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Portal

451620318

Zgłoś za pomocą formularza.