Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze skierowała do Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze akt oskarżenia przeciwko 52-letniemu Rafałowi Z., ps. „Kojot” oskarżonemu o udział w zabójstwie Roberta S., przy użyciu broni palnej. Sprawca miał z innymi gangsterami zastrzelić jeleniogórskiego biznesmena w 2003 r. Jest podejrzany także o wyłudzenia, handel narkotykami, sutenerstwo oraz udział w podłożeniu bomby, która zabiła przypadkową osobę. Przez lata ukrywał się, także zmieniając tożsamość. Wpadł w Hiszpanii.
Do zbrodni, którą przypisuje się Rafałowi Z. doszło w sierpniu 2003 r., a chodziło o lichwiarską pożyczkę. Robert S. udzielił takiej Mariuszowi K., jeleniogórskiemu biznesmenowi, właścicielowi hurtowni budowlanej i wyciągu w Świeradowie. Pożyczkobiorca nie spłacał długu, ale zasugerował uregulowanie go poprzez oddanie świeradowskiego wyciągu. W jeleniogórskiej hurtowni miano omówić tę transakcje, ale lichwiarz już z niej nie wyszedł.
Tak te sytuacje opisuje jeleniogórska prokuratura:
– Do zdarzenia doszło 5 sierpnia 2003r. na terenie jednej z hurtowni w Jeleniej Górze. Oskarżony wraz z 3 innymi, ustalonymi osobami, co do których prawomocnie orzeczono ich sprawstwo, otoczyli właściciela hurtowni, a następnie oddali do niego co najmniej 6 strzałów z broni palnej krótkiej, kaliber 9 mm oraz nie mniej niż 4 strzały z broni palnej kaliber 5,6 mm, powodując u pokrzywdzonego rozległe obrażenia w postaci ran postrzałowych kończyn górnych i dolnych, pleców w okolicy lędźwiowej oraz klatki piersiowej, skutkujące zgonem.
Oprócz Mariusza K. oskarżonymi w tej sprawie byli jeszcze Sławomir S., skazany w 2005 r. i dwaj Białorusini, których złapano i uwięziono na Ukrainie za popełnione tam przestępstwa. Po ekstradycji odpowiedzieli także przed polskim sądem.
A Rafał Z zniknął. Był już wtedy ścigany także za przestępstwa narkotykowe, sutenerstwo, podejrzewano go także o współudział w sprawie wybuchu bomby, która zabiła przypadkową osobę. Miał dostarczyć ładunek wrocławskim gangsterom, a ci ukryli go na dachu wieżowca. Bomba wybuchła, gdy monterzy naprawiali windę.
„Kojot” uciekł z Polski i ukrywał się w różnych krajach, często zmieniając miejsca pobytu, posługując się fałszywymi danymi osobowymi. W tym czasie poszukiwany był listem gończym, czerwoną notą Interpolu oraz Europejskim nakazem aresztowania. Policyjni „łowcy głów” namierzyli go w Hiszpanii. Zatrzymano go w 2021 r., ale hiszpański sąd nie zezwolił na tymczasowe aresztowanie i Robert Z. znów rozpłynął się w powietrzu. Polskie organy ścigania w tym roku znów go namierzyły i w lutym, Walencji zatrzymała go hiszpańska policja. Miał zmieniony wygląd i podawał się za obywatela Rumunii. Zanim w Polsce akt oskarżenia trafił do sądu – został skazany w Hiszpanii na 2 lata wiezienia za sutenerstwo.
Prokuratura informuje, że oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Złożył wyjaśnienia.
Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, Sąd Rejonowy zastosował wobec Rafała Z. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Biegli psychiatrzy, którzy zbadali oskarżonego orzekli, że w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów miał on w pełni zachowaną zdolności rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem.
Grozi mu kara od 8 do 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Fot. hiszpańska policja

