– Mili obywatele, współobywatele, szanowni, mili rodzice, przyjaciele – w ten sposób starosta niewielkiej wsi niedaleko miasteczka Úpice zwraca się do mieszkańców na kilku kanałach informacyjnych. Ponad 300 obywateli Libňatova jest dobrze poinformowanych o każdym ruchu wiejskiego samorządu. Ostatnia inicjatywa, dotycząca odnowienia zniszczonej rzeźby, to jedna z wielu, która, jak się zdaje, łączy.

W Libňatově jest jeden sklep. Wszyscy doskonale wiedzą, że prowadzenie sklepu we wsi liczącej 369 mieszkańców jest nieopłacalne, opłaca się tylko Wietnamczykom, którzy w licznej grupie prowadzą sklepy z podstawowymi towarami w małych miejscowościach na pograniczu, jakimś gospodarczym cudem*. Dlatego starosta Jaroslav Pich dba o to, by w miły i nienachalny sposób zaznaczyć, że pan Dung Nguyen ma okrągłe 40. urodziny i zachęca do składania mu urodzinowych życzeń. „Wszystkiego najlepszego, kolego” pisze na jednym z kanałów informacyjnych, ze stosownym selfi z jubilatem. A jubilat dziękuje: „Thank you, mnoho krat”, po angielsko-czesku.

Aplikacja na smartfony

Warto wspomnieć, że w Czechach nawet najmniejsza wieś ma swój samorząd porównywalny do naszej gminy, ze swoją radą, zarządem oraz wójtem – tu starostą. Nawet najmniejsza wieś (nie licząc przysiółków i osad z kilkoma numerami adresowymi) ma swój budżet, stara się o dotacje, bierze odpowiedzialność m.in. za wywóz śmieci.

Tutaj remont jedynego zakładu fryzjerskiego, jedynego żłobka czy drogi do przysiółka jest bardzo ważny, nawet remont schodów do budynku użytku publicznego jest istotny, więc o tym warto poinformować współobywateli.

Młody, 32-letni starosta Jaroslav Pich najczęściej sam fotografuje postęp różnych inwestycji, sam o tym pisze, publikuje, gdzie jest to tylko możliwe, tzn. na oficjalnej stronie internetowej wsi Libňatov, na profilu Facebook (obec Libňatov), poprzez głośniki wiejskiego radia* i aplikację na smartfony, a szczegółowo w drukowanym roczniku, który liczy blisko 50 stron! Tyle się we wsi dzieje, że jest o czym pisać. Do starszych i innych mieszkańców, niekorzystających z najnowszych technologii, w nagłych, ważnych sprawach roznoszone są ulotki, poza tym do skrzynek pocztowych trafia darmowy, wspomniany biuletyn. Biuletyn ten został zresztą doceniony w 2018 roku, w konkursie na najlepszy kolorowy „zpravodaj” gminy w kraju královéhradeckim (jednym z czeskich regionów, odpowiedników naszych województw).

Unikatowe miejsce

Jeśli akurat nic się nie dzieje, zawsze warto wspomnieć o historii wsi, o znamienitych obywatelach w jej historii, a nawet o tym: „Żyjemy w unikatowym miejscu na świecie. Nazwa Libňatov jest bowiem unikatem na całym świecie, w przeciwieństwie do wielu innych miejscowości, nazwanych tak samo lub podobnie w Czeskiej Republice (dla porównania, miejscowości pod nazwą Lhota jest w Czechach ponad 150 – przyp. M.K.). Zatem tylko 369 ludzi na świecie może poszczycić się tym, że ma tu miejsce zameldowania i może być z tego dumnych. Szanujmy to, co w tym miejscu pozostawili nasi przodkowie.” – informuje starosta Pich z żartobliwym komentarzem: „koniec kącika ciekawostek”.

– Staram się być aktywny w sieciach społecznościowych. Ważne jest dla mnie, aby ludzie mieli przegląd, co się dzieje lub przygotowuje. Jest to jedno z moich najważniejszych zadań, aby ludzie byli dobrze poinformowani. Zmniejsza to przestrzeń na domysły i szerzenie niedokładnych informacji wśród ludzi – wyjaśnia Jaroslav Pich.

Reakcje w internecie są natychmiastowe: ktoś „polubi”, skomentuje, pochwali. Wielką reakcją, chęcią włączenia się do wiejskiego życia społecznego, a może także sprawdzianem dla młodego starosty był „Dzień Gminy”, może raczej „Dzień Wsi”. Przygotowano różne atrakcje dla dzieci i dorosłych, gry i zabawy, grill i muzykę oraz zaproszenie do wspólnej fotografii mieszkańców o wyznaczonej godzinie. Na zdjęciu, podesłanym nam przez starostę, jest mnóstwo ludzi, zeszła się prawdopodobnie ponad połowa mieszkańców. Podobnie gromadnie uczczono tu 100. rocznicę powstania Republiki Czechosłowackiej, kiedy to uroczyście zasadzono drzewo – narodową Lipę Wolności. Zebrało się wiele osób, mimo niesprzyjającej pogody.

Zapisy z kroniki

„Gdy już zbudowano ten most, obywatelom przyszło na myśl, żeby na nim pięknie stała rzeźba Jana z Nepomuka, radnym ten pomysł bardzo się spodobał.” – czytamy w starej kronice Libňatova, na kartach z 1869 roku – „Szybko pomyślano, z jakich środków pieniężnych budowę można by rozpocząć, a urząd gminy dnia 20 czerwca tego roku uchwalił, że pieniądze zyska poprzez prośbę od domu, a będzie się prosiło każdego, aby według swoich możliwości nieco przekazał.” I tak już 24 czerwca starosta Václav Syrovatka z radnym Janem Celbou wybrali się drogą wiejską w kierunku Úpic i od domu do domu zbierali datki. Natomiast nauczyciel František Jorka, razem z radnym Janem Mrdlínkiem poszli drogą w kierunku przeciwnym, na Hořičky. Zebrano w ten sposób 52 złote i 97 grajcarów, blisko połowę potrzebnej kwoty na materiał i opłatę mistrza rzeźbiarskiego.

Rzeźbę wykonał Josef Munzel z Bohuslavic u Trutnova. Jego dzieło przedstawiało popularnego w Koronie Czeskiej świętego Jana Nepomuckiego (1350-1393), męczennika Kościoła katolickiego, który został stracony przez utopienie w Wełtawie za to, że nie chciał zdradzić tajemnicy spowiedzi żony króla, którą ten podejrzewał o niewierność. Jana kanonizowano w 1729 roku, chroni on przed wzburzoną wodą i powodziami. Dlatego jego pomniki stawiane są nad wodą i przy mostach.

Jan zakopany w ziemi

Rzeźba pierwotnie była złocona, kilka razy ją odnawiano, ponownie z datków obywateli. Później, w obawie o wytrzymałość mostu, figurę świętego przeniesiono do ogrodu koło szkoły. W 1921 roku jakiś wandal utrącił jej głowę i zniszczył część krzyża. Radni, na prośbę dyrektora szkoły, uznali, że przykład chuligaństwa nie może dłużej stać przy szkole. Rzeźbę zakopano. Przypadkowego odkrycia figury z piaskowca dokonali robotnicy po niemal stu latach. Oczyszczona z ziemi stała na zapleczu urzędu gminy. Teraz doczekała się wzmożonej uwagi i kolejnej w historii zbiórki na jej restaurację.

– Rzeźba przez długi czas była zapomniana, prawie nikt o niej nie wiedział. Było mi przykro, że tak jest, tym bardziej, że nasza rzeźba ma tak piękną historię, która jest opisana w kronice. Obywatele przecież się na nią złożyli. Myślę, że dla naszych przodków rzeźba Jana Nepomuka była bardzo ważna, byli zapewne dumni, że mają swoją rzeźbę, na którą sami się złożyli. Myślę również, że i teraz takie działanie może być pewnym łącznikiem dla obywateli w różnym wieku i różnych poglądów. Kiedykolwiek człowiek przejdzie koło nowej rzeźby, będzie się przecież cieszyć, że przyczynił się do jej powrotu do wsi, poprzez datek lub w inny sposób. Jestem pewien, że restauracja rzeźby dla społeczności obywatelskiej jest cenniejsza niż kosztowna inwestycja naprawy drogi. Podobnie cenne jest na przykład sadzenie drzew, co zresztą robimy każdego roku – mówi starosta Jaroslav Pich.

Zniszczona rzeźba została przewieziona do zakładu kamieniarskiego Otomara Maleho w Hajnicach. Ten wymodeluje świętemu nową głowę, przykładów ma dość. Jednocześnie została ogłoszona zbiórka na restaurację. Na transparentnym koncie zebrano już ponad 25 tysięcy koron. Starosta ma nadzieję, że obywatele zbiorą minimalnie połowę potrzebnej kwoty, podobnie jak to już było w historii wsi, w 1869 roku. Resztę, z szacowanych 100 tysięcy koron potrzebnych na renowację, ma nadzieję uzyskać z dotacji Ministerstwa Rolnictwa, które dysponuje funduszem przeznaczonym na restaurację drobnych wiejskich zabytków. Święty ma stanąć na godnym miejscu – przy Lipie Wolności, prawdopodobnie we wrześniu.

Społeczeństwo obywatelskie

Nie przez przypadek zapytaliśmy młodego starostę o ideę społeczeństwa obywatelskiego, głoszonego i propagowanego przez prezydenta Václava Havla, który na trutnovskim rynku w 1990 roku, do tysięcy zgromadzonych mówił: „Teraz jesteście wolni. Weźcie sprawy w swoje ręce (w ramach prawa). Jesteście też odpowiedzialni, bo odpowiedzialność właśnie z wolności wypływa.” To właśnie Havel namawiał rodaków do tworzenia społeczeństwa obywatelskiego, do aktywności na najniższym szczeblu, na rzecz interesów wspólnoty, zakładania stowarzyszeń, ogólnie – samoorganizowania się, a już na pewno nieczekania na pomoc czy decyzyjność partii politycznych lub pałacu prezydenckiego.

– Zdecydowanie pan Havel i jego myśli są mi najbliższe ze wszystkich naszych prezydentów, których mieliśmy po 1989 roku. Jego pojęcie społeczeństwa obywatelskiego również. Osobiście rozumiem to na swój sposób – trzeba zawsze brać pod uwagę miejsce i ludzi, wśród których się żyje. Dlatego nie odbieram rzeczywistości jako czarno-białej, staram się poznać odmienne poglądy i czerpać z nich to, co najważniejsze. Sądzę, że w ten sposób można się samemu rozwijać i być wiarygodnym dla współmieszkańców. Libňatov jest małą wsią, wszyscy się tutaj znamy. Jako starosta staram się robić coś, co będzie sensowne, a głównie biorę pod uwagę to, czego ludzie naprawdę potrzebują, albo w czym chętnie wzięliby udział. Chodzi o to, abyśmy się tutaj, gdzie mieszkamy, dobrze czuli, wszyscy – mówi Jaroslav Pich, dlatego zależy mu też na organizowaniu zabaw, festynów (po ciężkiej pracy) i, co ważne, publicznych miejsc do aktywnej zabawy i wypoczynku. Stąd plac zabaw, z nowoczesnymi „interaktywnymi” elementami (ciekawy przyrząd do dziecięcego poznawania świata, który wydaje dźwięki, nowość wprost ze szwajcarskich placów zabaw), boisko sportowe, kort tenisowy. – Dzięki temu wieś żyje – chwali się Jaroslav Pich.

W Libňatově, przypomnijmy, gdzie zameldowanych jest 369 osób, działają: ochotnicza straż pożarna, związek działkowców, Czerwony Krzyż, Sokol, czyli organizacja sportowa, klub piłki nożnej i teatr amatorski.

Kubeczki reklamowe

I jeszcze ciekawostka – plastikowe kubeczki, nie takie zwykłe, jednorazowe, ale z twardego plastiku. Te są wielorazowego użytku, gmina zamówiła je specjalnie na wiejskie imprezy. Będą do użytku na napoje i, rzecz jasna, piwo. Są jak butelki zwrotne, trzeba zapłacić za nie kaucję, można zwrócić albo zachować na pamiątkę lub na inne imprezy. Jest bardziej ekologicznie i przy okazji z reklamą; na kubkach są motywy z wiejskiego muralu, obrazującego działalność wszystkich lokalnych organizacji.

*) W kraju královéhradeckim działa program wspierania wiejskich sklepików z funduszy wojewódzkich; o programie tym pisaliśmy już na łamach NJ. Do internetowych życzeń urodzinowych dla pana Dung Nguyen dołączył się nawet były wojewoda, z zadowoleniem, że program ten naprawdę wspiera wiejski drobny handel.

**) Często we wsiach zamontowane są głośniki, jest to pozostałość po wcześniejszych czasach, kiedy różnego rodzaju apele, komunikaty do mieszkańców głoszono poprzez „wiejskie radio”.

Marlena Kovařík

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

601 566 560

Zgłoś za pomocą formularza.