Prowadzone przez Związek Gmin „Kwisa” Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Przylasku (gmina Platerówka), stało się ostatnio przedmiotem zmasowanej krytyki, wybrzmiewającej przede wszystkim na profilu facebookowym Przyjaciele psów ze schroniska Przylasek. Facebookowicze zgłaszają złe warunki przebywania zwierząt oraz ich izolację. Opublikowali, podpisaną przez kilkaset osób petycję, w której domagają się wprowadzenie większej transparentności w działalności schroniska. Właściciel placówki – Związek Gmin „Kwisa” odpowiedział oświadczeniem, która raczej grozi, niż szuka porozumienia.

Lawinę krytyki uruchomiła śmierć psa Puszka ze schroniska, którego pani Anna wyprowadzała na spacery.  Jak opisała w poście, dwa razy zgłaszała poważne objawy chorobowe u psa – biegunkę ze śluzu i chlustające wymioty.  Oba zgłoszenie zostały zignorowane, a pies trafił do weterynarza dopiero po pięciu dniach. Kiedy wolontariuszka po tygodniu chciała go zabrać na kolejny spacer, okazało się, że nie żyje.

„Szok. Niedowierzanie. Złość. Ten pies zgłaszał, że cierpi. My zgłaszaliśmy, że cierpi. Objawy były poważne i widoczne gołym okiem. Od czwartku… Dlaczego nie zareagowano na czas? Dlaczego pies z takimi objawami czekał dniami na pomoc?” – podsumowała swój wpis.

W odpowiedzi pojawiło się więcej pretensji. Pisano i informowano o braku możliwości wsparcia schroniska wolontariatem, o odrzucaniu przez schronisko ofert przeprowadzenie akcji pomocowych, o niewłaściwym przechowywaniu karmy, złym stanie schronień dla psów. W efekcie powstała petycja Wniosek o utworzenie programu wolontariatu w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Przylasku, którą podpisało już  prawie tysiąc osób.

Autorzy piszą:

„My, niżej podpisani mieszkańcy oraz osoby wspierające dobrostan zwierząt, zwracamy się z uprzejmą, lecz stanowczą prośbą o uruchomienie programu wolontariatu w schronisku dla zwierząt.
Los bezdomnych zwierząt nie jest nam obojętny. Wiele z nich przebywa w schronisku przez długi czas, często bez odpowiedniej ilości uwagi, kontaktu z człowiekiem czy aktywności, które są kluczowe dla ich zdrowia psychicznego i fizycznego. Wprowadzenie wolontariatu umożliwiłoby poprawę jakości życia tych zwierząt poprzez spacery, socjalizację, zabawę oraz podstawową opiekę.
(…)
Dodatkowo, aktualny system wyprowadzania psów na spacery — ograniczony do dwóch dni w tygodniu po dwie godziny — jest niewystarczający, aby zapewnić zwierzętom odpowiednią dawkę ruchu, kontaktu z człowiekiem oraz właściwą socjalizację.
Wolontariusze mogliby wspierać placówkę m.in. poprzez:
– wyprowadzanie psów na spacery,
– pomoc w socjalizacji zwierząt,
– wsparcie przy organizacji adopcji,
– pomoc w utrzymaniu porządku oraz podstawowych pracach,
– działania promujące adopcje w mediach społecznościowych.
(…)
Wnosimy o rozważenie utworzenia przejrzystych zasad współpracy z wolontariuszami, w tym:

– opracowanie regulaminu wolontariatu,
– wyznaczenie osoby koordynującej działania wolontariuszy,
– umożliwienie zgłaszania się chętnych poprzez prosty formularz.
Jesteśmy przekonani że wprowadzenie takiego programu przyniesie wymierne korzyści zarówno zwierzętom, jak i całej społeczności lokalnej.

Związek Gmin „Kwisa” odpowiedział oświadczeniem, w którym raczej grozi, niż szuka porozumienia.

Przewodniczący zarządu Związku Gmin Kwisa Szymon Surmacz (burmistrz Leśnej) pisze w nim:

„W związku z pojawiającymi się w ostatnich tygodniach w mediach społecznościowych informacjami dotyczącymi funkcjonowania schroniska oraz opieki nad zwierzętami pragniemy przedstawić stanowisko oraz fakty.

Dobro zwierząt jest dla nas wartością nadrzędną. Każde zwierzę przebywające w schronisku objęte jest bieżąca opieką, w tym również opieka weterynaryjną.   W przypadku psa Puszka, którego sprawa stała się przedmiotem licznych komentarzy, informujemy, że był on objęty diagnostyką oraz leczeniem – wykonano badania (m.in. RTG, badania krwi, USG, a zabieg był zaplanowany). Wszystkie zwierzęta pozostające pod opieką schroniska mają stały nadzór weterynaryjny, a warunki bytowe są zgodne z przepisami i systematycznie poprawiane, co wskazują protokoły m.in. powiatowego inspektora weterynarii.

Z przykrością informujemy, że w przestrzeni publicznej rozpowszechniane są informacje niepełne, wyrwane z kontekstu, lub niezgodne ze stanem faktycznym, które godzą w dobre imię pracowników oraz współpracowników schroniska, w tym osoby wymieniane z imienia i nazwiska.

Nie akceptujemy pomówień, mowy nienawiści oraz prób wywoływania presji poprzez eskalację emocji. Tego typu działania nie służą zwierzęta oraz utrudniają realna pomoc.

Jednocześnie deklarujemy pełną gotowość do transparentnego wyjaśnienia wszystkich wątpliwości w oparciu o fakty i dokumentację. Jako instytucja publiczna jesteśmy zobowiązani do udzielenia informacji publicznej w trybie przewidzianym przepisami. Dotyczy to wszystkich dokumentów podlegających trybowi informacji publicznej i z przykrością stwierdzamy, że mimo eskalującego zainteresowania, żadna z osób wysuwających pod naszym adresem oskarżenia, nie wystąpiła o informację, opierając swoje oskarżenia wyłącznie na domysłach. Nadzór nad schroniskiem pełni Związek Gmin „Kwisa”, zrzeszający ponad 15 samorządów, czyli bieżąca kontrolę nad schroniskiem sprawuje ponad setka radnych rad gmin oraz wójtowie i burmistrzowie gmin będących członkami Związku.

Apelujemy o odpowiedzialność w publikowaniu treści oraz powstrzymanie się od rozpowszechniania niezweryfikowanych informacji. Nie chcąc eskalować napięcia wywołanego w mediach społecznościowych oskarżeniami o rzekome zaniedbania, powstrzymywaliśmy się od podejmowania działań prawnych, uznając wpis o Puszku za przygotowany pod wpływem emocji. Jednak w sytuacji dalszego eskalowania nienawiści oraz tworzenia kolejnych nieprawdziwych oskarżeń podejmiemy odpowiednie kroki prawne, mające na celu ochronę dóbr osobistych pracowników oraz instytucji.

To dość aroganckie oświadczenie. Bo wbrew sugestiom zawartym w oświadczeniu, w dyskusji o sytuacji w schronisku zasadniczo nie ma hejtu, obrażania, a przywoływane zastrzeżenia są raczej przejawem troski i niepokoju, niż celowym eskalowaniem emocji. Zresztą wśród krytyków warunków panujących w schronisku są też radni, a więc osoby, które według Szymona Surmacza „sprawują bieżącą kontrolę”.         

 Schroniska dla bezdomnych zwierząt nie mają ostatnio dobrej prasy. Zaczęło się od katowni w Sobolewie, co ujawniono za sprawą m.in. Dody Rabczewskiej, a wielka akcja społeczna doprowadziła do zamknięcia schronienia i postawienia zarzutów właścicielowi. Potem wyszło na jaw, że także w innych schroniskach (Bytom, Rudyszew, Kuflew, Wojtyszki) opieka nad zwierzętami pozostawia wiele do życzenia, a przeprowadzona kontrola wykazała, że w co 10 placówce odnotowano poważne nieprawidłowości. We wszystkich przypadkach okropne warunki w schroniskach były skutkiem zaniechań władz samorządowych i inspekcji weterynaryjnych. W każdym z tych przypadków brakowało też społecznego nadzoru nad działalnością schroniska.

Takiego społecznego nadzoru nie ma też w działającym bardzo dyskrecjonalnie schronisku w Przylasku. A umożliwienie wolontariuszom dostępu do schroniska to najprostsza droga, by uciąć oskarżenia o brak należytej opieki. Oczywiście dla pracowników może to być niekomfortowe, bo wolontariusze – bywa – mają pytania i oczekiwania. Jednak przecież to z podatków mieszkańców utrzymywane jest schronisko (prawie 2 mln zł rocznie), więc nie należy im odpierać prawa do kontrolowania, jak działa instytucja, która funkcjonuje za ich pieniądze. Nawet bezpośredniego. Tym bardziej, że taki wolontariat świetnie się sprawdza w dziesiątkach schronisk.

A jeśli im się tego odmawia, to prosta droga do podejrzenia, że decydenci mają coś do ukrycia.

Fot. Schronisko w Przylasku

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Portal

451620318

Zgłoś za pomocą formularza.