To zgłoszenie brzmi dramatycznie: „Od kilku miesięcy w Jeleniej Górze przy ulicy Pijarskiej 21 , 26 w dziurawych pojemnikach na śmieci oficjalnie grasują szczury.” Czytelnik skarży się, że odpowiedziane służby nie reagują i że zwierzęta stanowią zagrożenie. Na potwierdzenie swoich słów czytelnik dołączył film, na którym faktycznie widać gryzonia szukającego pożywienia.

Szczury to plaga dużych miast. Szacuje się, że w Polsce żyje ich nawet ponad 20 milionów. Są bardzo poważnym problemem we Wrocławiu, gdzie ich populacja jest cztery razy większa niż mieszkańców stolicy Dolnego Śląska. W niektórych miejscach Wrocławia na jednego mieszkańca przypada nawet do 10 szczurów, a lokatorzy wielu kamienic nie mają już sił walczyć z nachalnymi zwierzętami.

Wakacje to jest czas szczególnej ekspansji gryzonia, często z winy człowieka. Dokarmiając ptaki i wiewiórki w parkach i na skwerach przyczyniamy się do wzrostu aktywności w tych rejonach. Potwierdzają to obserwacje poczynione w krakowskich Plantach czy gdańskiej Oliwie.

W tym roku problem ze szczurami pogłębiają konsekwencje wprowadzenia ustawy śmieciowej. Sprawę badała Naczelna Izba Kontroli, która uznała, że skutkiem ubocznym nowych przepisów są powstające dzikie wysypiska. I z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia na ulicy Pijarskiej.

Na przedstawiony problem odpowiedział nam rzecznik prasowy MPGK, Zbigniew Rzońca. – Obok pojemników na śmieci powstało dzikie wysypisko. Najprawdopodobniej  stoi za tym grupa ludzi, którzy nie wnoszą opłat za gospodarowanie odpadami. Takie rzeczy można oddać do PSZOK. Pojemniki są opróżniane raz w tygodniu, a MPGK nie przeprowadza deratyzacji miasta. Zwrócimy się do Urzędu Miasta o likwidacje tego punktu, ponieważ bałagan w tym miejscu zdarza się nie pierwszy raz – tłumaczy rzecznik

O sprawie rozmawialiśmy także z Ewą Czyżewską Państwowym Powiatowym Inspektorem Sanitarnym w Jeleniej Górze, która podkreśla, że obowiązek deratyzacji spoczywa na właścicielu bądź zarządcy terenu. W ostatnim czasie jeleniogórski Sanepid nie odnotował podobnych zgłoszeń. W przypadku pojawienia się szczurów, nie pomaga zwyczajowe wyłożenie trutki. Szczury są bardzo inteligentne. W stadzie jest tylko jeden osobnik, który testuje napotkane pożywienie. Dopiero, gdy reszta szczurzej rodziny, że nic jej nie grodzi, przystępuje do konsumpcji.

Jak podkreśla Ewa Czyżewska, kiedy zauważymy obecność szczurów, niezwykle ważne jest wynajęcie doświadczonej i skutecznej firmy deratyzacyjnej. Jej usługi nie należą do tanich, ale nie można pozwolić, aby gryzonie na dobre rozgościły się w naszym towarzystwie. Choćby dlatego, aby nie doprowadzić do takiej eskalacji problemu, z jaką mamy do czynienia we Wrocławiu. Tam postuluje się nawet powołanie Centrum Kryzysowego do spraw walki ze ze szczurami.

Jeżeli więc nie chcemy, aby po jeleniogórskiej starówce biegały szczurze rodziny, władze miasta muszą ten sygnał potraktować bardzo poważnie. Zwierzęta mają tam bowiem wszystko co lubią. Funkcjonujące bary i restauracje (odpadki żywności), przepływającą nieopodal Młynówkę oraz piwnice. Bałagan wokół śmietników, to wręcz zaproszenie wysłane szczurom.

O szczurach można pisać wiele. Jedna para gryzoni w ciągu roku wydaje na świat 60 młodych, które bardzo szybko osiągają gotowość do rozmnażania się. Im więcej szczury będą znajdowały w swoim środowisku pożywienia, tym szybciej będą się rozmnażały. Szczury roznoszą wiele zakaźnych chorób. Szczury jednak bardzo niechętnie zapuszczają się w rejon, opanowany przez dzikie koty. Można się spotkać też z twierdzeniem, że żadna deratyzacja nie jest tak skuteczna jak koci łowca.

Film przesłany przez Czytelnika

Zdj. pixabay.com

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

Zgłoś za pomocą formularza.