Lekarze i pielęgniarki pracują pod znacznie większym obciążeniem, bo część personelu jest na chorobowym i na kwarantannie – mówi Nikołaj Lambrinow, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Szpitalnego Kotliny Jeleniogórskiej.

 

– Sytuacja wciąż się zmienia, ale personelu stale nam brakuje. Ktoś ma objawy, przychodzą wyniki testów i nagle ubywa medyków. Potem jedni wracają do pracy, inni pozostają w domu Na 350 pielęgniarek około 100 jest na zwolnieniu lekarskim. Chorują też lekarze. Na niektórych oddziałach absencja sięga 50 proc., na innych 20 proc. – mówi dyrektor Nikolaj Lambrinow. Tego typu sytuacja sprawia, ze osoby, które pracują, muszą pracować więcej, żeby szpital w ogóle funkcjonował.

Trudna sytuacja oznacza, że planowe zabiegi w jeleniogórskim szpitalu są wykonywane w ograniczonym zakresie, co oznacza, że ich terminy są przesuwane. – Oddział intensywnej terapii jest jednym z bardziej dotkniętych oddziałów, jeśli chodzi o absencję lekarzy, także anestezjologów. Trudno funkcjonować normalnie jeśli brakuje w jednym czasie sześciu lekarzy pracujących na bloku operacyjnym – mówi szef WCSzKJ.

 

W jeleniogórskim szpitalu, tak jak w innych placówkach w czasie nasilonej pandemii, otwarto oddział dla pacjentów z COVID-19, który liczy 52 łóżka. Nad prawidłowym raportowaniem o wolnych łózkach na tym oddziale czuwa żołnierz oddelegowany do jeleniogórskiej lecznicy z jednostki w Bolesławcu.   

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

Zgłoś za pomocą formularza.