Marsz Ciszy przeszedł ulicami Jeleniej Góry, by upamiętnić 11-letnią Danusię zamordowaną w grudniu przez o rok starszą koleżankę z tej samej szkoły i zaapelować o podjęcie debaty publicznej na temat problemu przemocy wśród dzieci i młodzieży oraz wszelkich możliwych działań na rzecz bezpieczeństwa dzieci. To wołanie o pomoc i odpowiedzialną postawę dorosłych, w których rękach leży przyszłość dzieci. W szczególny sposób wybrzmiały poruszające słowa listu rodziców Danusi odczytanego na początku zgromadzenia. „Straszna, niesprawiedliwa i niezrozumiała śmierć naszej córki nie może być po nic”… Te, zawarte w nim słowa, stały się impulsem dla organizatorów Marsz z utworzonego właśnie Kolektywu Obywatelskiego, zapowiadającego kontynuację koniecznych działań, jakie przekonać mają także polityków do wprowadzania niezbędnych reguł i warunków życia społecznego kraju, w celu podnoszenia bezpieczeństwa dzieci.

Tłum uczestników Marszu zebrał się w sobotę, 24 stycznia 2026 r, na jeleniogórskim rynku, by spod ratusza przejść w milczeniu ulicami miasta na Błonia Jeleniogórskie. Tam rozpalone zostało ognisko dla tych, którzy chcieli przy nim wspólnie rozmyślać o tym, jak zaradzić złu niszczącymi życie. Z piasku usypano też wielkie serce, które rozpaliły płomienie świec ustawianych przez przez zgromadzonych dla upamiętnienia Danusi.

List rodziców Danusi na rynku odczytała Anna Ludwicka-Mania – ulubiona aktorka tragicznie zmarłej dziewczynki, z jeleniogórskiego Teatru im. C.K. Norwida. Treść listu publikujemy poniżej. Uczestnikom marszu rozdawano symboliczne bransoletki z koralików wykonane przez dzieci z szkół Jeleniej Góry i okolic. Takie bransoletki robiła Danusia, także po to by pomagać innym…

List dla Danusi

Nasze życie zostało złamane.

Nasze plany, marzenia i nasza przyszłość.

Danusia, nasza Perełka, nasze Słońce. Nie dociera do nas jeszcze, że jej nie ma.Bo dziecka, dla którego się żyje, przecież nie może nagle zabraknąć. Dziecka, które codziennie rozkwita radością, coraz większą samodzielnością i ciekawością świata. Jedenastoletniej dziewczynki, która jest tak bardzo szczęśliwa, pełna pomysłów i planów. Tej, która 15 grudnia pełna radości wracała z wycieczki klasowej do kina, niecierpliwie czekając na ubieranie choinki, na klasową Wigilię ze swoją ukochaną najfajniejszą klasą, na spotkanie z rodziną przy wigilijnym stole, na zimowisko z bratem i przyjaciółkami z harcerstwa, a wkrótce swój wymarzony dom i własny pokój.

Nie może przecież nagle zabraknąć ukochanej starszej siostry, powierniczki i opiekunki, z którą spędza się każdą chwilę i ma wspólne pasje.

Nie może przecież tak nagle przestać żyć kochana, trochę szalona i trochę skryta, pełna radości kuzynka, siostrzenica, bratanica i kochana utalentowana wnuczka, która napawa dumą i tak bardzo ufa dorosłym.

Nie można przecież nagle stracić swojej przyjaciółki, z którą się ma tyle wspólnych ważnych spraw, sekretów i planów, która dzieli się każdą radością, pociesza w smutku i zaraża optymizmem. To jest niewytłumaczalne i nie do zaakceptowania.

Jedno odebrane życie zmieniło nieodwracalnie wiele innych.

Na cmentarzu jedna nieznajoma nam mama opowiedziała, jak jej córka, uczennica innej klasy, miała trudny czas, kiedy spotkało ją w klasie niezrozumienie i odrzucenie. I wtedy znana jej tylko z widzenia Danusia włożyła jej na przerwie do kieszeni liścik zaklejony kolorowymi naklejkami prosząc, aby przeczytała go później. W liście były tylko 2 słowa: „JESTEŚ FAJNA”.

Chłopiec z czwartej klasy opowiedział swojej trenerce na treningu, że Danusia była znana w szkole nie dlatego, że miała wyjątkowe imię. Tylko dlatego, że, jak to wyraził: „była zawsze uśmiechnięta i jak przechodziła przez korytarz to się robiło jakoś cieplej”.

Jesteśmy tutaj teraz wszyscy, otoczeni sobą nawzajem, dzięki temu, że GRONO CUDOWNYCH I DOBRYCH LUDZI, jeleniogórskiego oddolnego KOLEKTYWU OBYWATELSKIEGO wczytało się w nasze myśli i postanowiło przekuć tę niewyobrażalną również dla nich tragedię w coś dobrego. Wielu z tych ludzi, naszych pięknych przyjaciół, znało Danusię tak jak my i wie, jaka była DOBRA. Wiedzą, że ona zawsze zauważała potrzeby innych i nie godziła się na niesprawiedliwość. Z płaczem opowiadała o tym, że w szkole kogoś spotkała przykrość, szczególnie nie mogąc zrozumieć tego, że inne dzieci nie mogą liczyć na wsparcie dorosłych, w tym swoich rodziców.

Jedyne dla nas wytłumaczenie jest takie, że Danusia była tutaj tak krótko, aby szerzyć dobro i zostawić światło. Choć dla nas to tak niewyobrażalnie trudne i nie wiemy, jak mamy bez niej dalej żyć – wierzymy, że jej największa, choć niechciana ofiara musi mieć jakiś sens. Bo jej śmierć nie może być po nic.

I właśnie dlatego, że stało się tyle zła, prosimy Was pamiętajcie, że to nie jest marsz PRZECIWKO, to nie jest MANIFESTACJA. Jest to marsz milczenia, zadumy i refleksji nad naszą, dorosłych, rolą. Chcemy powiedzieć tutaj, że DOBRO DZIECI JEST W NASZYCH RĘKACH.

Bo litera D to nie tylko DANUSIA.

Litera D to DOBRO.

Litera D to DZIECI.

Litera D to DBAJMY.

Litera D to oDpowieDzialność DOROSŁYCH.

Nasz przyjaciel powiedział piękne słowa- że dobro jest największą, uniwersalną wartością. Ale nawet wartości uniwersalne trzeba wybrać, bo nie wdychamy ich automatycznie z powietrzem. Zło nie jest stanem naturalnym, ale płynąc z nurtem konsumpcjonizmu i bezmyślnego wpadania w medialną papkę można mu tak łatwo ulec i się w nie stoczyć.

To my, dorośli, sami stworzyliśmy złe wzorce kulturowe. Dając dzieciom telefony od najmłodszych lat, żeby chwilę odpocząć, odsapnąć od pośpiechu i stresu, pozwalamy na to, żeby dzieci wychowywał bezduszny wirtualny świat, w którym nikt im nie pokaże, gdzie jest granica której przekraczać nigdy nie wolno. Tak jak napisali nasi przyjaciele, nachodzi nas smutna refleksja. Że to MY – dorośli odpowiadamy za świat, w którym jedno dziecko odbiera życie drugiemu. To my zawiedliśmy dzieci!

W naszym cierpieniu, z miłości i pamięci do Danusi chcemy, aby to co się stało naszej córeczce zostało odczytane jako wezwanie do potrzeby pilnych zmian. Aby ratować nasze dzieci i młodych ludzi przed zaburzeniami poczucia wartości oraz celu, przed agresją, depresjami i samobójstwami. Pilnie musi wejść w życie ustawa o ochronie dzieci w środowisku cyfrowym w ślad za takimi krajami jak Australia, Wielka Brytania czy Dania. Dzieci mają dostęp do wszystkiego, co oferuje internet, do nieograniczonej demoralizacji i całego zła tego świata. Tak być nie może. Musimy ratować nasze dzieci i zapewnić im bezpieczeństwo!

Przemoc rówieśnicza istniała zawsze. Jednak nigdy nie osiągała tak przerażającej skali. Młodzież nie ma już bezpiecznego azylu, gdzie może się zdystansować od krytyki , zaczepek, dokuczania i nękania, bo one się dzieją w sieci, a tam nic nie ginie. Młodzi ludzie wpadają w otchłań, niejednokrotnie nie mając oparcia w Mamie i Tacie, bo brakowało dialogu i zaufania. Lub nie chcą ich martwić i nic po sobie nie pokazują, bo są wrażliwi i wiedzą, że to zaboli rodziców, a nie wiedzą, jak im to powiedzieć.

Drodzy Rodzice, czy wiecie o czym piszą Wasze dzieci na klasowych grupach w sieci …? Czy tłumaczycie, że słowo pisane które czytają wszyscy krzywdzi bardziej? Zadajmy sobie pytanie: czemu służą te narzędzia? Dzieci cierpią, te które – zgodnie z prawem nie mają dostępu do sieci są wykluczane. Te, które są w tych grupach narażone są na hejt i wyśmiewanie. Sprawcy czasem nawet nie wiedzą, jak głupi żart może zaboleć. Czy uwrażliwiacie młodych, że jeśli pojawią się krzywdzące kogoś słowa, trzeba reagować, BO TO JEST SPRAWA DOBRA WASZYCH DZIECI i może komuś uratować życie? Gdzie jest prawdziwa odpowiedzialność dorosłych za to, co robią ich dzieci w sieci? Dlaczego one w ogóle tam są?

Dlatego jesteśmy tu też po to, aby naszym niemym krzykiem wyrazić oczekiwanie, że wieniec pogrzebowy od Ministry Edukacji Narodowej, stojący obok trumny Danusi nie był Jej ostatnim słowem w tej sprawie.

Szkoła musi mieć narzędzia i środki w obliczu zmiany kulturowej i obyczajowej, w obliczu zmiany modelu wychowania. Rodzice często zrzucają odpowiedzialność za wychowanie na szkołę, równocześnie walcząc z nią, „w obronie dzieci”. Przez lata odbierano szacunek zawodowi nauczyciela, a teraz dziwimy się, że nie mają instrumentów, by radzić sobie z agresją w szkole, nie wiedzą, co robić, gdy dzieci gnębią kolegów, zastraszają i krzywdzą. Jakie ma możliwości nauczyciel, aby zdyscyplinować ucznia? Czy ma wsparcie prawne? Panuje powszechne przekonanie, że szkoła nie jest przestrzenią bezpieczną, bo nie ma narzędzi do identyfikacji zagrożeń i ochrony ofiar. Opieka pedagogiczna i psychologiczna w szkołach to niejednokrotnie fikcja, z powodu braku środków. Jesteśmy świadkami rosnącego kryzysu psychicznego wśród młodzieży i ta sytuacja pilnie wymaga zwiększenia kwalifikacji, jakości i ilości pedagogów, nauczycieli i psychologów w szkołach , a ich zawód powinien być godnie wynagradzany. Współpraca placówek oświatowych z instytucjami i poradniami wspierającymi zdrowie psychiczne dzieci powinna być wpisana w ich codzienne funkcjonowanie.

Drodzy nauczyciele, pedagodzy. Wasza rola w budowaniu zrównoważonego środowiska dającego oparcie i zaufanie młodym ludziom jest coraz ważniejsza i nie pozwólcie, aby dopadała Was rutyna. Musicie zachować czujność i reagować, bo czasem tylko Wy możecie dostrzec przejawy rówieśniczej agresji.

Drodzy Rodzice. Złe wzorce kulturowe, jakie sami stworzyliśmy doprowadziły do tego, że nauczyciele zostali ODARCI Z AUTORYTETU. Tu jest potrzebny pilny dialog w duchu szacunku między środowiskiem pedagogów a rodzicami, którzy muszą tego chcieć. Nie możemy stać po dwóch stronach rwącej rzeki, jaką płyną nasze dzieci ku niepewnej przyszłości. Musimy wspólnie być dla nich łodzią zanim wypłyną na pełne morze i zbudują swoje statki sami.

Dla dobra naszych dzieci.

Straszna, niesprawiedliwa i niezrozumiała śmierć naszej córki nie może być po nic.

Na plenerowych urodzinach Danusi i jej młodszego brata zawsze, co rok, pojawiała się tęcza. W wielu tradycjach tęcza ma głębokie znaczenie duchowe, oznacza przede wszystkim NADZIEJĘ, OBIETNICĘ I JEDNOŚĆ. Bo taka była Danusia – umiała dać nadzieję i zjednoczyć , a jednoczy nas wszystkich zgromadzonych na Marszu.

Dzieci powinny móc rozwijać swoje pasje. Nasza córka kochała prace plastyczne. Z własnej inicjatywy robiła bransoletki, które następnie sprzedawała, żeby pomagać innym , bardziej potrzebującym. Wielu z Was ma jej dzieła dzisiaj na sobie.

Niech te dzisiejsze bransoletki, wykonane przez jej przyjaciół, koleżanki, kolegów i nauczycieli z jej i wielu innych szkół, które tak cudnie przyłączyły się do akcji, będą dla nas wszystkich wspomnieniem dobrego serca, pracowitości i pomysłowości Danusi. Pamiątką tego naszego zjednoczenia w chęci tworzenia dobra. Niech przypominają, że dzieci potrzebują tej jedności i że nie możemy pozostawać obojętni.

Danusiu, Perełko. Zamknęłaś oczy, aby wielu mogło je otworzyć.

Mama, Tata i Brat Danusi

Jelenia Góra, 24.01.2026

Więcej o idei, celach i hasłach Marszu Ciszy w publikacji, do której odnośnik znajduje się poniżej.

Tekst i zdjęcia: Daniel Antosik

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Portal

451620318

Zgłoś za pomocą formularza.