O Łemkach – reprezentantach nacji zamieszkującej ongiś Karpaty – powiedziano i napisano bardzo wiele. Ongiś ich losy budziły zainteresowanie ze względu na fakt, że padli ofiarą akcji „Wisła”. Dziś potomkowie Łemków – a sporo takich osób mieszka w naszym regionie – interesują się dziejami przodków, poszukując rodzinnych korzeni.

Istotnym głosem w tej kwestii jest opracowanie autorstwa Marka A. Koprowskiego „Łemkowie. Losy zaginionego narodu”. Autor zestawia w nim dotychczasowe poglądy na istnienie narodu łemkowskiego, starając się wyeksponować pewniki. W jego opinii pewnikiem jest pogląd etnografa, prof. Ryszarda Reinfusa, że nazwa narodowości wywodzi się od słowa „łem”, „lem”, oznaczającego „tylko”, „ale”, a wywodzącego się z języka słowackiego. Ponieważ miało ono razić i śmieszyć sąsiadów posługujących się narzeczami rusińskimi, utworzyli oni przezwisko „Łemko” oznaczające Rusina źle mówiącego po rusku.

Łemkowie żyli w trudnych warunkach stwarzanych przez klimat karpackich dolin, gdzie wytworzyli charakterystyczny styl budownictwa, ubierania się, gospodarowania. Wykształcili również w ciągu długich stuleci świadomość narodową, której zręby Marek Koprowski zaprezentował w rozdziale „Subiektywna historia Łemków”. Scharakteryzował m.in. ich udział w wydarzeniach konfederacji barskiej, postawę w czasach Wiosny Ludów oraz procesy emancypacyjne narodu łemkowskiego, kształtujące się pod wpływem nacisków polskich, ukraińskich oraz rosyjskich, a skutkujące niejednokrotnie głębokimi rozłamami w tej społeczności. Przykładem takiego rozłamu mogą być wydarzenia pod koniec I wojny światowej, kiedy to 4 listopada 1918 r. Łemkowie skłaniający się ku nacji ukraińskiej utworzyli w powiecie sanockim Ukraińską Powiatową Radę Narodową, co doprowadziło do zbrojnych starć w rejonie Cisnej, Komańczy oraz Zagórza. Wydarzenia te, zdaniem Marka Koprowskiego, zapowiadały powstanie organizacji OUN-UPA po II wojnie światowej.

Najtragiczniejszą kartą w dziejach Łemków były jednak wysiedlenia po II wojnie światowej. Proces ten został bardzo dokładnie przedstawiony w opracowaniu Marka Koprowskiego, łącznie z danymi liczbowymi oraz cytatami z ówczesnych akt urzędowych, wystąpień oraz innych źródeł. Tak więc można się dowiedzieć, że już w latach 1944-1946 ówczesne tereny Polski opuściło około 95 tys. Łemków. Kolejne wysiedlenia uwarunkowane zostały lękiem władz polskich przed współpracą społeczności łemkowskich z oddziałami OUN-UPA (choć autor, powołując się na przytaczane źródła, podkreśla niechęć Łemków do takiej współpracy) oraz niesprawiedliwością akcji „Wisła”, w wyniku której Łemków wrzucono do jednego worka i potraktowano jak Ukraińców, którzy w swojej przeważającej masie nie uznawali jurysdykcji państwa polskiego i nie czuli się jego obywatelami.

Marek Koprowski podkreśla fakt, że większość z wysiedlonych około 28 tys. Łemków trafiła na Dolny Śląsk. Tam, a także w mniejszych skupiskach w Lubuskiem i na Pomorzu Zachodnim po 1956 r. zaczęły rozkwitać społeczne inicjatywy Łemków, a nawet starania o możliwości powrotu w ojczyste strony – na tereny powiatu gorlickiego powróciło 330 rodzin. Ci, którzy pozostali, poświęcili się kultywowaniu narodowych tradycji, zakładając organizacje, takie jak np. Stowarzyszenie Łemków czy Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej – placówki stworzonej przez Teodora Gocza.

Twórca muzeum w Zyndranowej jest autorem kolejnego interesującego rozdziału w opracowaniu Marka Koprowskiego. Część ta, zatytułowana „Łemkowska dola”, jest swoistym kontrapunktem w stosunku do „Subiektywnej historii Łemków”, gdyż przybliża czytelnikowi problemy codziennego bytowania Łemków, widziane subiektywnym okiem członka tego narodu: W Zyndranowej żyło się biednie. W wielu domach mieszkały po dwie, a nawet trzy rodziny. Głównym źródłem utrzymania mieszkańców była hodowla bydła i owiec oraz uprawa zbóż. Na polach siano głównie żyto, przeważnie jare, z którego słomy można było robić kiczki na poszycie dachów. Wełna owcza służyła do wyrobu sukna, z którego kobiety szyły huńki, czuhy, serdaki, chołosznie, a nawet rękawice. Z lnu i konopi przędły natomiast płótno na soroczky, nohawky i inną odzież codziennego użytku. Część gospodarzy pracowała w lesie.

Oprócz opowieści o codziennym bytowaniu i gospodarowaniu Łemków Teodor Gocz przedstawia również świat widziany okiem dziecka, a potem dorastającego młodego człowieka, który z opowiadań starszych ludzi, służących mu za autorytety, tworzy subiektywny, indywidualny obraz Wielkiej Historii, w którą uwikłane zostały dzieje niezwykłego narodu Łemków.

Opracowanie Marka Koprowskiego zawiera również tekst Marii Gocz pt. „Wygnaniec ze Smerecznego” oraz wypowiedź Bogdana Gambala „Ruska Bursa wróciła do życia”. Pierwszy z nich to opowiadanie o dziejach rodziny Buriaków, z której wywodziła się Maria Gocz, skupione zwłaszcza na tragicznych latach II wojny światowej oraz czasach powojennych i kultywowaniu w tych czasach świadomości narodowej przez osoby wywodzące się z rodzin łemkowskich. Bogdan Gambal z kolei opisuje współczesne ruchy i stowarzyszenia Łemków, a zwłaszcza zarejestrowane w 1991 r. Stowarzyszenie Ruska Bursa, nawiązujące do tradycji międzywojennych.

Książka opatrzona została bogactwem ilustracji, a także aparatem naukowym pod postacią przypisów oraz bibliografii. Adresowane jest więc nie tylko do tych, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej na temat Łemków, ale też do pasjonatów tego tematu oraz badaczy zajmujących się historią, kulturą oraz dniem dzisiejszym niezwykłego narodu.

Ewa Kiraga-Wójcik

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Marek Lis

694 792 203

Zgłoś za pomocą formularza.