Jedni w obawie o swoje zdrowie oczekują możliwości przyjęcia kolejnej dawki szczepionki, inni zaś bronią się przed zabiegiem jak tylko mogą. Z czego wynika negatywne nastawienie Polaków do wakcynacji i jakie jest w tej kwestii zdanie eksperta?

Wielu z nas nie chce się szczepić

RMF FM i Dziennik Gazeta Prawna zleciły firmie United Surveys sprawdzenie, dlaczego znaczna część Polaków nadal nie zdecydowała się na wzmocnienie swojej odporności przed COVID-19 poprzez przyjęcie szczepionki. Autorzy publikacji przypominają, że akcja podawania preparatów przeciwwirusowych rozpoczęła się w grudniu 2020 roku, jednak dotychczas z takiej możliwości skorzystało niespełna 60 proc. z nas. Jakie są tego powody?

Według respondentów badania, najczęstszym powodem, dla którego pacjenci odmawiają szczepienia jest obawa przed zagrożeniem, jakie mógłby powodować preparat (64, proc. odpowiedzi). Z kolei 46,8 proc. ankietowanych zupełnie nie uznaje istnienia pandemii. 44,9 proc. badanych nie ma zaufania do nauki; 41,5 proc. zaś – do państwa. Poddanie się szczepieniu to uleganie presji – tak uważa 40,7 proc. uczestników przedsięwzięcia. 32,2 proc. z nich twierdzi, że niechęć do szczepienia spowodowana jest historią innego człowieka, któremu zaszkodził zabieg. 31,9 proc. podejmuje decyzję po namowach rodziny i bliskich przeciwnych szczepieniom. Respondenci wskazali również, że część osób wciąż waha się przed przyjęciem wakcyny (33,7 proc. odpowiedzi). 17,4 ankietowanych wskazało, że Polakom nie chce się szczepić; 3,9 proc. uważa, że nie mają na to czasu; 2,4 proc. nie ma żadnego zdania w tym temacie.

Ekspert nie ma złudzeń

W rozmowie z Interią na temat szczepień wypowiedział się prof. Maciej Banach z Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Specjalista uważa, że w niektórych grupach najbardziej narażonych na zachorowanie powinien zostać wprowadzony obowiązek przyjęcia preparatu (m.in. nauczyciele czy osoby starsze).

„Niestety, (w Polsce) wciąż (wyszczepienie) sięga 57-58 proc., nie mamy nawet poziomu 60 proc. wyszczepienia. Problemem jest również to, że tylko jedna czwarta osób, które się zaszczepiły dwoma dawkami lub jedną (w przypadku preparatu firmy Johnson & Johnson) przyjęła dawkę przypominającą, tzw. booster. Z najnowszych danych z USA wynika, że przyjęcie dwóch dawek szczepionki (np. mRNA) zmniejsza ryzyko zgonu z powodu COVID-19 trzynastokrotnie, a po dawce przypominającej spada ono aż 97 razy. To znaczna ochrona przed najcięższymi powikłaniami i zgonem” – czytamy w publikacji.

Prof. Banach za obowiązkowymi szczepieniami opowiada się już od kilkunastu miesięcy. Ekspert chciałby pójść za wzorem Austrii, gdzie od 1 lutego zabiegowi musi poddać się każda dorosła osoba.

News4Media/ fot.iStock

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Marek Lis

694 792 203

Zgłoś za pomocą formularza.