W gminie Świerzawa i sąsiednich nie ustaje batalia przeciwko próbie uruchomienia kopalni metabazaltu w Jurczycach. Mieszkańcy skupieni w Społecznym Komitecie STOP Kamieniołom Jurczyce zaskarżyli dość kuriozalną uchwałę rady gminy do sądu administracyjnego. Pikietowali też przed urzędem marszałkowskim we Wrocławiu.
Spora część Gór i Pogórza Kaczawskiego od niespełna dwóch lat figuruje na liście geoparków UNESCO, jako Kraina Wygasłych Wulkanów. Mogło się wydawać, że to zagwarantuje tym terenom zrównoważony rozwój i brak uciążliwych inwestycji. Te wyobrażenia przepadły wraz z zapowiedzią górniczego potentata, francuskiego koncernu Colas, który chce rozpocząć wydobycie metabazaltu w gminie Świerzawa w kopalni Jurczyce I, kilkaset metrów od wsi Dobków, na obszarze geoparku Unesco, w sąsiedztwie obszarów Natura 2000 i Parku Krajobrazowego „Chełmy”. Spółka zakłada wydobycie 1 mln surowca rocznie z możliwością zwiększenia wydobycia, a czas eksploatacji określiła na 28 lat. To nie spodobało się dużej części mieszkańców, którzy protestują, odkąd tylko pojawił się ten projekt. Sprzeciw podpisało już prawie 5 tys. osób, głównie z gminy Świerzawa (gmina liczy ok. 7 tys. mieszkańców)
Wydawało się, że wspiera ich świerzawski samorząd, bo pod koniec ubiegłego roku miejscowa rada poparła uchwałę zaproponowaną przez Komitet. Wprawdzie urząd gminy utrudniał jej przedłożenie na sesji (projektu nie opublikowano w terminie w biuletynie informacji publicznej, opóźniano wprowadzenie na sesję i dopatrywano się pozornych braków formalnych, a przed samą sesją nieważność takiego aktu prawnego sugerowała opinia prawna urzędu), ale radni uchwałę przyjęli głosami osiem do pięciu i jednym głosie wstrzymującym się. W uchwale napisano, że Rada Gminy Świerzawa wyraża sprzeciw wobec planowanej eksploatacji złoża Jurczyce I oraz poprowadzenia tranzytu urobku przez miejscowości gminy Świerzawa.
Ważność uchwały potwierdził nadzór wojewody (choć zakwestionował obowiązek jej publikacji w Dzienniku Urzędowym).
Ostatnio jednak doszło do kuriozalnych działań lokalnej władzy. Po przegłosowaniu uchwały wspierającej protest inwestor zdecydował się zaskarżyć ją do sądu administracyjnego. Standardowo gmina przekazuje dokumentację do WSA. W Świerzawie urzędnicy wymyślili inny patent – dopatrzyli się, że uchwała jest sprzeczna z prawem (choć jej legalność uznał nadzór wojewody!) i postanowili „przywrócić praworządność”. W stylu, z jakim mieliśmy nie tak dawno do czynienia w sejmie…
Nadzwyczajne posiedzenia komisji zwołano w takim tempie, że część radnych nie była w stanie dotrzeć, od informacji o procedowaniu sprawy próbowano odciąć protestujących (choć dowiedzieli się przypadkiem), równie błyskawicznie zwołano sesje nadzwyczajną, na którą też nie dotarli wszyscy radni. Wszystko po to, by – dzięki niepełnemu składowi rady – unieważnić obowiązującą uchwałę. Formalnie głosowano wniosek o oddalenie skargi spółki i przystąpienie gminy do postepowania przed WSA, ale gdy ten nie przeszedł – natychmiast przegłosowano uchwałę, unieważniającą uchwałę z listopada (tę o sprzeciwie wobec budowy kopalni). Tym razem za unieważnieniem głosowało siedmioro radnych, sześcioro było przeciw; dwóch radnych było nieobecnych.
Protestujący nie zamierzają tego tak zostawić. Teraz oni złożyli skargę do WSA. Przeciwnicy kopalni zwracają uwagę na cztery uchybienia:
– Pozorna autokontrola: Rada Miejska uchyliła naszą uchwałę, tłumacząc to „błędami”, których nikt wcześniej nie stwierdził. Nawet Wojewoda nie dopatrzył się nieprawidłowości w treści naszego sprzeciwu.
Presja zamiast prawa: Odnosimy nieodparte wrażenie, że to nie analiza prawna, a skargi inwestora (Colas Kruszywa Sp. z o.o.) i właścicieli działki wystraszyły radnych. Samorząd powinien stać murem za mieszkańcami, a nie ulegać biznesowym naciskom.
Błędy proceduralne: Sesja, na której uchylono nasz sprzeciw, została zwołana w pośpiechu, z naruszeniem statutowych terminów, a projekt złożył radny, który nie miał do tego uprawnień.
Odbieranie nam głosu: Uchylenie uchwały to próba wyeliminowania kluczowego dowodu z toczącego się postępowania środowiskowego. Chciano nas pozbawić argumentów przed zapowiadaną rozprawą administracyjną.
Radni na sesji w maju będą głosować nad odrzuceniem tej skargi. Może znowu „naprawią praworządność” i unieważnią uchwałę unieważniającą. I tak bez końca. Byłby to trwały wkład świerzawskiego samorządu w doktrynę prawa administracyjnego.
Przeciwnicy kopalni metabazaltu w gminie Świerzawa mogą tylko pozazdrościć solidarności w gminie Mirsk. Tam wobec planowanej kopalni skalenia w Kwieciszowicach (przedsięwzięcie o nieporównywalnie mniejszej skali) zgodnie sprzeciwiają się i mieszkańcy, i radni, i urzędnicy.
Tymczasem przeciwnicy kopalni ze Świerzawy wybrali się przed kilkoma dniami do marszałka województwa. Do spotkania nie doszło (termin ustalono na maj), ale przekazano, podpisaną przez prawie 5000 osób petycję.
Fot. FB Na Ratunek Krainie Wygasłych Wulkanów

