– W ciągu ostatnich tygodni nie ukaraliśmy żadnego przedsiębiorcy w związku z łamaniem przepisów epidemicznych. Były jedynie sporządzane protokoły, które trafiły do sanepidu – mówi podinsp. Edyta Bagrowska, rzeczniczka prasowa KMP w Jeleniej Górze. Sanepid choć wzmógł kontrole, stwierdził jedno poważne naruszenie, gdzie otwarto obiekt gastronomiczny i była możliwa konsumpcja na miejscu. – Prowadzimy w tej sprawie postępowanie. Poza tym po 18 stycznia udzieliliśmy trzech pouczeń. Dla porównania w czwartym kwartale ubiegłego roku takich pouczeń udzieliliśmy 95 – mówi Beata Wierzbicka z jeleniogórskiego sanepidu. Dodaje, że owszem dużo lokali gastronomicznych jest otwartych, ale w zakresie, w którym jest to dopuszczalne – bez konsumpcji wewnątrz z ofertą na wynos. Krótki wieczorny spacer po centrum Jeleniej Góry pozwala zorientować się, że większość lokali gastronomicznych jest zamknięta. Pozostałe sprzedają na wynos, do nielicznych można wejść, ale przy stolikach usiąść nie można.

 

– Mieliśmy kontrole, spisano protokoły, ale żadne decyzje jeszcze do przedsiębiorców nie dotarły. Wiem, że dziś ma taką odebrać właścicielka Smaków Karkonoszy z Karpacza – mówi przedstawicielka ruchu pod nazwą „Veto Karkonoskie”, sama działająca w branży hotelarskiej. Dodaje, że wśród hotelarzy i gastronomików jest niechęć do opowiadania o swoich zamiarach, bo to wystawianie się na kontrole i opresje. Stąd obraz sytuacji, jaki jest prezentowany w mediach jest raczej niepełny, a przedsiębiorcy podejmują swoje decyzje po cichu i z wielka ostrożnością, ważąc ryzyko. – Każdy z przedsiębiorców ma swoje sposoby. Najczęściej jest tak, że przyjmuje się gości, z którymi był już kontakt. Ci goście mają rodziny, znajomych. Zamiast marketingu mamy pocztę pantoflową – wyjaśnia moja rozmówczyni.

 

Inny przedsiębiorca, który w swoim pensjonacie przyjął legalnie grupę sportowców na zgrupowanie, ma refleksję na temat możliwości działania w „podziemiu”. – Skądinąd wiem, że po tym jak przyjechała do mnie grupa, od razu do różnych instytucji kontrolnych były telefony od ”życzliwych” w mojej sprawie. Na drugi dzień miałem policję i sanepid. Branża sama się pilnuje… – śmieje się hotelarz.

 

– Akcja „Otwieramy się” nie skończyła się masowym otwarciem biznesów turystycznych. Uruchomiono dwa stoki narciarskie, ale w zgodzie z obowiązującymi zasadami. Tłumów tam zresztą nie ma. W weekendy widać więcej turystów, ale to efekt działania biznesu w szarej strefie, a nie w ramach akcji „Otwieramy się” – ocenia Radosław Jęcek, burmistrz Karpacza.

 

Trzeba mieć nadzieję, że temat wkrótce przestanie być aktualny i rząd ograniczy obostrzenia. Nieoficjalnie mówi się o otwarciu hoteli i gastronomii (przy zachowaniu reżimu sanitarnego) od 15 lutego.  

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

Zgłoś za pomocą formularza.