Centralne Biuro Antykorupcyjne bada sprawę remontów dróg w powiecie karkonoskim i działalności byłego starosty Krzysztofa Wiśniewskiego.
Centralne Biuro Antykorupcyjne zwróciło się do starosty powiatu karkonoskiego z żądaniem udostępnienia informacji i dokumentów dotyczących remontu drogi powiatowej (dawnej drogi wojewódzkiej 366). To efekt podjęcia czynności związanych z wyjaśnianiem bulwersującej sprawy przerwanej realizacji inwestycji o wartości 52 mln zł. Przerwanie robót i usunięcie z placu budowy wykonawcy wyłonionego w przetargu uruchomiło lawinę zdarzeń zakończonych odwołaniem ze stanowiska starosty karkonoskiego Krzysztofa Wiśniewskiego w atmosferze skandalu. O budzącej mnóstwo pytań i emocji sprawie przerwanego remontu feralnej drogi na odcinku z Podgórzyna do Sosnówki oraz zdumiewającej roli, jaką odegrał w niej były starosta karkonoski, wielokrotnie pisaliśmy na łamach NJ. Od miesięcy zaangażowane w nią osoby, o podejrzeniu poważnych nieprawidłowości w prowadzeniu postępowania, w którym kluczową rolę odgrywał były już starosta, informowały prokuraturę. Konsekwencje co najmniej dziwnych działań Krzysztofa Wiśniewskiego oraz doniesienia o jego niejasnych powiązaniach z lokalnymi przedsiębiorcami w różny sposób zaangażowanymi w sprawy powiatowych inwestycji drogowych sprawiły, że już od kilku miesięcy szokującymi wydarzeniami w powiecie karkonoskim interesować zaczęło się także CBA. Postępowanie prowadzone przez funkcjonariuszy wyraźnie nabrało tempa po odwołaniu Krzysztofa Wiśniewskiego ze stanowiska starosty.
Podjęcie działań przez CBA potwierdza nowy starosta karkonoski, Mirosław Górecki, który podkreśla, że władzom powiatu bardzo zależy na wyjaśnieniu wszelkich okoliczności sprawy, która nie służy dobrze mieszkańcom regionu oraz nie sprzyja działalności samorządu i realizacji inwestycji o kluczowym znaczeniu dla życia okolicy.
– Jestem zażenowany tym, co od dłuższego czasu dzieje się wokół starostwa i wokół inwestycji drogowych. Bardzo zależy nam na jak najszybszym uzdrowieniu sytuacji, wyjaśnieniu wszelkich okoliczności budzących niepokój, uspokojeniu atmosfery wokół urzędu, przywróceniu działalności samorządu do normalności i możliwie najszybszym wznowieniu przerwanego remontu drogi, który nie może czekać. Robimy wszystko, co w naszej mocy, by postępowanie w tej sprawie biegło bez dodatkowych zakłóceń. Będziemy też w pełni współpracować z organami ścigania sprawdzającymi działalność organów samorządowych i osób odpowiedzialnych za prowadzenie inwestycji – mówi Mirosław Górecki. – Nasza dokumentacja jest do dyspozycji funkcjonariuszy, którym także ja gotów jestem udzielić wszelkich interesujących ich informacji, jakie posiadam. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Organy ścigania robią swoje, a my koncertujemy się na naszej pracy i wyjaśnieniu kontrowersyjnych spraw także w samorządzie, ponieważ mieszkańcom powiatu należą się rzetelne informacje dotyczące działalności władz.
Droga z Cieplic do Podgórzyna z wydłużoną gwarancją
Bulwersującymi sprawami remontów dróg powiatowych, w które zaangażowany był bezpośrednio były starosta Krzysztof Wiśniewski, interesują się nie tylko organy ścigania, ale i radni powiatowi. Na ich wniosek powołany zespół wyjaśniający okoliczności działań prowadzonych przez zarząd powiatu, dotyczących zakończonego już remontu drogi z Cieplic do Podgórzyna oraz przerwanego remontu dawnej drogi 366. Chodzi o inwestycje realizowane przez firmę URBIT, której rzetelność głośno kwestionować zaczął były starosta, choć wcześniej zadowolony był z jej usług. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że Krzysztof Wiśniewski od dłuższego już czasu skonfliktowany był z przedstawicielem URBIT-u, Jackiem Kostrzewą. To właśnie URBIT wyremontował m.in. drogę z Cieplic do Podgórzyna oraz wygrał przetarg na remont dawnej drogi 366 i rozpoczął prace, ale na skutek działań starosty usunięty został z placu budowy (co skończyć może wielomilionowymi odszkodowaniami w przypadku, jeśli sąd stwierdzi, że nastąpiło to z naruszaniem prawa) .
Okoliczności tej sprawy wielokrotnie opisywaliśmy na naszych łamach, także w publikacjach, do których odnośniki znajdują się poniżej.
Konflikt między Krzysztofem Wiśniewskim a URBIT-em, reprezentowanym przez Jacka Kostrzewę piętnującym działania starosty, sprawił, że były starosta skupił się na atakowaniu spółki (i Jacka Kostrzewy). Stąd też kontrola zrealizowanego przez nią remontu drogi z Cieplic do Podgórzyna i pisma w tej sprawie kierowane do jeleniogórskiej prokuratury, która nie doszukała się jednak nieprawidłowości i złamania prawa przez wykonawcę robót. Spektakularne gesty ze strony byłego starosty i „spektakle” urządzane w związku z tą sprawą podczas sesji rady powiatu sprawiły, że URBIT), broniąc swojego dobrego imienia, bezpardonowo zaatakował starostę, kierując pod jego adresem ciężkie zarzuty łamania prawa i wskazując na równie oburzające intencje jego działania.
Nic dziwnego, że po zmianie na stanowisku starosty, powiat niezwłocznie wznowił rozmowy z URBIT-em zmierzające do wyjaśnienia sprawy. Kilka dni temu przedstawiciele zarządu i rady powiatu spotkani się z przedstawicielami firmy i poprosili o szczegółowe informacje dotyczące zrealizowanych prac remontowych, żeby zrozumieć sytuację i móc ocenić sytuację.
– To było dobre spotkanie. Raz jeszcze spokojnie wytłumaczyliśmy w starostwie, o co w tej sprawie tak naprawdę chodzi, oraz jak radni i opinia publiczna manipulowani byli przez Krzysztofa Wiśniewskiego, który ukrywał informacje, powtarzał nieprawdę i wymyślał bzdury tylko po to, by wybielić siebie, oczernić naszą firmę i móc realizować swoje prywatne interesy, w czym my mu przeszkadzaliśmy – mówi Jacek Kostrzewa. – Nas interesuje tylko prawda, którą cały czas powtarzamy. Prawda bardzo niewygodna dla Krzysztofa Wiśniewskiego, który chciał nas zniszczyć.
Wielką wartość spotkania z URBIT-em podkreśla też Mirosław Górecki i nie ukrywa, że jest też zaskoczony niepodziewanymi efektami rozmowy, która zakończyła się zaskakującą deklaracją.
Firma URBIT zaproponowała bowiem w starostwie, że na własny koszt zleci wykonanie specjalistycznych, nieinwazyjnych (bo i takie są możliwe) badań parametrów wyremontowanej przez nią drogi z Cieplic do Podgórzyna, które pozwolą na ocenę prawidłowości i jakości wykonanych prac. Mało tego spółka zaproponowała też wydłużenie gwarancji na wykonane prace z zawartych w umowie 60 miesięcy na 72 miesiące, czyli o kolejny dodatkowy rok.
– Stawiamy na rzetelność i możliwie najwyższą jakość robót wykonywanych przez naszą firmę, dlatego nie boimy się procedur kontrolnych, badań i zaproponowaliśmy wydłużenie gwarancji, mimo że dawno zakończyliśmy realizację umowy, wykonane roboty zostały odebrane i inwestycja zamknięta. Nie interesuje nas bylejakość, dlatego jesteśmy pewni efektów naszych prac. URBIT to solidna firma, której nie interesują lewe interesy i fuszerki, jakie za rok, czy dwa trzeba będzie poprawiać. Stawiamy na jakość, która leży też w interesie naszych zleceniodawców. Dlatego nie pozwalamy bezpodstawnie i bezkarnie szkalować naszej firmy – podkreśla Jacek Kostrzewa – zapowiadając kolejne kroki prawne wobec byłego starosty, Krzysztofa Wiśniewkiego.

Co dalej z przerwanym remontem danej drogi 366? Jakość pospiesznie wykonanych w ubiegłym roku prac naprawczych budzi wątpliwości…
W całej historii kluczowa pozostaje jednak sprawa przerwanego remontu feralnej drogi powiatowej (dawnej wojewódzkiej 366), który w ubiegłym roku rozpoczął się na odcinku z Podgórzyna do Sosnówki. A ta interesuje też mocno władze powiatu i URBIT, niezależnie od tego, w jakim kontekście zajmuje się nią CBA.
Dlatego i jej watek pojawił się w kontekście działań komisji rady i zarządu powiatu karkonoskiego. Jacek Kostrzewa nie ma wątpliwości, że wkrótce światło dzienne ujrzą prawdziwe okoliczności tej sprawy i śledczy potwierdzą informacje na temat skandalicznych i bezprawnych działań byłego starosty K. Wiśniewskiego, o jakich przedstawiciel URBIT-u głośno mówi od dawna.
– Krzysztof Wiśniewski opowiadał o przekrętach, korupcji, zastraszaniu, układach, jakich rzekomo miał paść ofiarą. Tymczasem za chwilę okaże się, kto tak naprawdę robił przekręty i jaki układ zbudował – nie szczypie się w język Jacek Kostrzewa i przypomina całą historię feralnego remontu drogi, o której pisaliśmy w naszych wcześniejszych publikacjach. – To my mówimy prawdę i dlatego zostaliśmy zaatakowani.
W starostwie powiatowym trwa analiza prawna sytuacji związanej z odstąpieniem od umowy na realizację inwestycji zawartej przez powiat z firmą URBIT, przy pomocy którego były starosta karkonoski odsunął spółkę od kontynuacji rozpoczętych wcześniej prac.
– Prawnicy z firmy, której powierzyliśmy analizę sytuacji, do końca kwietnia opracować mają opinię w tej sprawie – wyjaśnia Mirosław Górecki. – Sytuacja jest bardzo trudna. Jeśli okaże się, że umowa z URBIT-em rozwiązana została nieprawidłowo i to narazić może powiat na negatywne konsekwencje związane z wypłatą wysokich odszkodowań, o których skali nie chcę nawet dzisiaj myśleć, usiądziemy do rozmów z firmą i zastanowimy się nad możliwością jej powrotu na plac budowy. Jeśli jednak okaże się, że procedura została przeprowadzona prawidłowo, ogłosimy ponowny przetarg na remont drogi, do którego już jesteśmy przygotowani. Wszystko teraz zależy od oceny prawnej, na którą musimy poczekać.
Audyt trwa, spółka URBIT gotowa jest do rozmów z powiatem, co potwierdza Jacek Kostrzewa, tymczasem dodatkowe zainteresowanie wzbudza stan naprawionych odcinków drogi w rejonie Marczyc, na których prace rozpoczęła jeszcze spółka URBIT, ale pod koniec minionego roku prowadziła już inna firma, wyłoniona w dodatkowym przetargu związanym z zabezpieczeniem rozkopanej drogi.
– Ostrzegaliśmy, że prace prowadzone są tam nieprawidłowo, niezgodnie z zasadami sztuki budowlanej i reżimem technologicznym, co spowodować może, że droga wykonana zostanie źle i za chwilę znów wymagać będzie kosztownego remontu. Wydano na nie prawie milion złotych i co? Proszę sprawdzić, co tam się teraz dzieje. Te dwa zrobione odcinki wkrótce znów trzeba będzie remontować – przekonuje Jacek Kostrzewa.
Starosta Górecki nie ukrywa zaniepokojenia docierającymi także do niego sygnałami o rzekomych pęknięciach świeżej wciąż nawierzchni, jakie zwiastować mogą, że coś złego dzieje się z dwoma kilkusetmetrowymi odcinkami drogi, których szybkie wyremontowanie były starosta przedstawiał jako wielki sukces.
– Za wcześnie jeszcze na kategoryczne oceny, że coś złego dzieje się z tymi odcinkami. Sprawdzimy jednak informacje i będziemy monitorować stan drogi – uspokaja Mirosław Górecki. – Mam jednak nadzieję, że nie dostaniemy stamtąd złych wiadomości.
O tym, co dzieje się w budzących niesłabnące emocje sprawach dróg powiatowych, wynikach działań organów ścigania oraz losach prokuratorskich postępowań prowadzonych również w innych sprawach dotyczących byłego starosty karkonoskiego, informować będziemy na bieżąco.


1 Komentarz
Na wykonanych odcinkach 366 w Marczycach już po 3 miesiącach pojawiły się pęknięcia. Roboty miał wykonywać Dobrowolski a faktycznie realizowali podwykonawcy SPRD i COM-D, ciekawe czy oficjalnie bo przecież nadzór nad tą budową był realizowany przez pracowników z tych firm. Chyba dobrze ,że sprawdzi to CBA.