Niepojęte, co dzieje się wokół starosty karkonoskiego, Krzysztofa Wiśniewskiego i jakie wydarzenia z jego udziałem przynoszą ostatnie dni. Na piątek, 16 stycznia 2026, zwołana została sesja rady powiatu w sprawie wniosku o odwołanie starosty. Tymczasem we wtorek wieczorem, 13 stycznia, na jednej ze stacji paliw w Jeleniej Górze doszło do groźnego zajścia z udziałem Krzysztofa Wiśniewskiego i Marcina Bustowskiego, piętnującego od dłuższego czasu działania starosty w bezpardonowy sposób. M. Bustowski informuje, że został także fizycznie zaatakowany przez Krzysztofa Wiśniewskiego. M. Bustowski mówi groźbach karanych, czynnej napaści, kradzieży telefonu, stworzeniu sytuacji zagrażającej jego zdrowiu i życiu oraz, że złożył już w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Starosta twierdzi natomiast, że to on jest ofiarą kolejnego ataku ze strony M. Bustowskiego. Na miejscu zdarzenia interweniowała policja, która teraz zajmować się będzie i tą sprawą. Sytuacja jest bardzo poważna.

O budzących oburzenie i wielkie emocje wydarzeniach rozgrywających się w powiecie karkonoskim oraz uczestniczących w nich Krzysztofie Wiśniewskim i Marcinie Bustowskim piszemy od wielu miesięcy. Dopiero co informowaliśmy o wniosku radnych powiatowych w sprawie odwołania starosty oraz wyjaśnianiu zagadek wykształcenia Krzysztofa Wiśniewskiego i o wszczęciu dochodzenia w tej sprawie przez jeleniogórską prokuraturę. Gdy wydawało się, że dalsze postępowanie także w tych sprawach będzie miało odpowiedni bieg formalny, który pozwoli na wyjaśnienie bulwersujących historii, obniżenie napięcia i przywrócenie zdrowszej atmosfery w starostwie, niespodziewanie gruchnęła szokująca wiadomość o wieczornym zajściu na stacji paliw…

Marcin Bustowski opowiada, że został napadnięty przez Krzysztofa Wiśniewskiego, który niespodziewanie pojawił się na stacji benzynowej, na której M. Bustowski spokojnie pił kawę czekając na swoją partnerkę załatwiającą akurat osobistą sprawę w pobliżu tego miejsca. Starosta na jego widok miał zacząć zachowywać się agresywnie, grozić Bustowskiemu nie przebierając w słowach, wyrwać mu telefon z ręki i zacząć uciekać autem z miejsca zdarzenia, stwarzając zagrożenie dla M. Bustowskiego, który próbował go zatrzymać i odebrać swoją własność. Starosta ostatecznie odjechał ze stacji paliw, by wrócić na nią po chwili. W tym czasie na miejsce zdarzenia wezwana został policja, a partnerka M. Bustowskiego, która zdążyła wrócić do auta, zadzwoniła po pomoc do znajomego M. Bustowskiego, Jacka Kostrzewy, który krótko po tym także pojawił na stacji paliw.

Interwencja policjantów, którzy sprawdzili także trzeźwość uczestników zajścia, ostudziła emocje i zakończyła awanturę. Nie zamknęła jednak zdumiewającej sprawy, o której M. Bustowski natychmiast poinformował w swoich mediach społecznościowych, a następnego dnia nadał jej bieg formalny w prokuraturze.

– Krzysztof Wiśniewski jest niebezpieczny dla otoczenia, zachowywał się bardzo dziwnie. Był agresywny, napadł na mnie, groził mi śmiercią, zabrał mój telefon i omal nie rozjechał mnie autem, gdy próbowałem go zatrzymać i odzyskać swoją własność. Ostatecznie oddał mi telefon, gdy zgodziłem się na zaskakującą propozycję spotkania się z nim następnego dnia w starostwie. Przytaknąłem, tylko po to by odzyskać telefon i zakończyć awanturę, nie poszedłem jednak na spotkanie, bo nie wiem, o czym miałbym teraz z nim rozmawiać i co mogłoby mnie spotkać z jego strony. Wcześniej nie dopuszczał mnie do głosu i teraz w jakiej sprawie on chce się mną dogadywać? – mówi Marcin Bustowski podkreślając, że zaczął obawiać się o swoje bezpieczeństwo i przede wszystkim z tego powodu nie zamierza spotykać się ze starostą sam na sam. Mało tego zapowiada, że zamierza też wystąpić o ochronę do stróżów prawa, sytuacja osiągnęła bardzo niebezpieczny poziom.

Krzysztof Wiśniewski następnego dnia początkowo nie chciał na gorąco rozmawiać na ten temat. Później jednak postanowił odnieść się do ostatnich wydarzeń.

Starosta potwierdza zajście na stacji benzynowej oraz część jego okoliczności. Przekonuje jednak, że niefortunne spotkanie na stacji benzynowej nie było przypadkowe, sytuacja została sprowokowana i to on został zaatakowany przez M. Bustowskiego, który zaczął mu ubliżać, a nawet grozić śmiercią. Dlatego zabrał mu telefon, którym M. Bustowski miał wcześniej nagrywać rozmowę.

Krzysztof Wiśniewski zapewnia, że to on jest ofiarą agresywnych ataków ze strony Marcina Bustowskiego i Jacka Kostrzewy, którzy nie tylko wulgarnie obrażają go od dłuższego czasu, ale i kierują groźby pod jego adresem. Podkreśla, że sytuacja dawno przekroczyła wszelkie granice, także bezpieczeństwa i przedstawia nieco inną wersję wieczornych wydarzeń. Mówi, że to M. Bustowski i J. Kostrzewa jeżdżą za nim i śledzą jego życie także po godzinach pracy urzędowej. Dlatego, jego zdaniem, wieczorne spotkanie na stacji paliw w Jeleniej Górze nie było przypadkowe.

Krzysztof Wiśniewski przekonuje, że zabrał telefon M. Bustowskiemu, by móc udowodnić później, co wydarzyło się na stacji i jakie słowa padały w jego kierunku, używając nagrania jakie zrobił M. Bustowski. Zdecydował się jednak zwrócić telefon, gdy umówili się na spotkanie w starostwie, do jakiego ostatecznie nie doszło. Wcześniej odjechał też ze stacji w obawie o swoje bezpieczeństwo.

Obaj panowie obszernie opisują szczegóły feralnego spotkania, podając jednak różne jego okoliczności. Na szczęście na stacji paliw jest monitoring, z którego zapisów będzie można odtworzyć rzeczywisty przebieg zdarzeń.

M. Bustowski zapewnia, że na stacji był już dużo wcześniej zanim przyjechał na nią K. Wiśniewski, a opowieści o tym, że jeździ za starostą to bzdury. Zapowiada natomiast obdukcję lekarską dotyczącą obrażeń, jakie odniósł w wyniku zdarzenia i to, że będzie apelował do organów ścigania o odebranie K. Wiśniewskiemu uprawnień do prowadzenia pojazdów, ponieważ ten swoim zachowaniem za kierownicą stanowić ma zagrożenie dla otoczenia (czego dowieść mają zapisy z kamer monitoringu).

W rozmowie ze Krzysztofem Wiśniewskim poprosiłem także o komentarz dotyczący wniosku odwołanie go z funkcji starosty karkonoskiego, jakim zająć mają się radni.

Nie chciał jednak odnosić się do tej sprawy przekonując, że trudno jest mu mówić cokolwiek na ten temat, dopóki nie pozna uzasadnienia wniosku, jaki nie został jeszcze złożony. Więcej powiedzieć będzie mógł, gdy pozna to uzasadnienie. Zapewnia jednocześnie, że wniosek pod którym podpisała się grupa radnych, wśród których są jego koledzy partyjni, jest samowolną inicjatywą wicestarosty Mirosława Góreckiego (także członka Koalicji Obywatelskiej) i nie ma oficjalnego poparcia ze strony władz partii, które nie cofnęły mu rekomendacji do zasiadania w fotelu starosty i nie wiedzą o całej sprawie.

Zaprzecza temu sam Mirosław Górecki, który nie kryje motywacji do podjętych działań i zapewnia, że szczegółowo gotów jest wypowiedzieć się na ten temat po formalnym złożeniu wniosku o odwołanie starosty. Póki co wyjaśnia, że jednym z powodów utraty zaufania do starosty jest manipulowanie przez Krzysztofa Wiśniewskiego informacjami dotyczącym działalności samorządu powiatowego i co za tym idzie zacieranie prawdziwego obrazu budzących mnóstwo kontrowersji spraw, jakimi zajmuje się powiat i sam starosta. Dlatego rozpoczęta została procedura, która zakończyć może się odwołaniem starosty, a co za tym idzie całego zarządu powiatu karkonoskiego.

Korzystając z okazji kolejny raz zapytałem też Krzysztofa Wiśniewskiego o budzącą mnóstwo emocji kwestię jego wykształcenia i dochodzenie, jakie prowadzi prokuratura w sprawie podejrzenia sfałszowania jego świadectwa maturalnego. Na ten temat w środowy wieczór starosta nie chciał się wypowiadać. Zapewnił jednak, że chętnie porozmawia na ten temat w przyszłym tygodniu. Teraz skupić się musi bowiem na przygotowaniu do piątkowej sesji rady powiatu poświęconej złożeniu wniosku o jego odwołanie z funkcji starosty.

Do spraw starosty karkonoskiego będziemy więc wracać w najbliższym czasie. Więcej informacji w publikacjach, do których odnośnik znajduje się poniżej.

Daniel Antosik

Ilustracje: Fb/Marcin Bustowski

9 komentarzy

  1. Przecież tan Bustowski to jakiś furiat. Nie jestem z tego miasta, na tę „aferę” trafiłem przypadkiem, ale aż się gotuje w człowieku, jak patrzę co wyrabia ten Bustowski. Rozumiem, że może są nieprawidłowości ze strony Wiśniewskiego. Może większe, może mniejsze – nie wiem. To rozstrzygnie pewnie sąd! Ale to co robi ten Bustowski, to jest paranoja. Wcale nie dziwie się, że starości puszczają nerwy. Winny czy nie winny, ale od Bustowskiego doświadcza takiego hejta i prześladowania wręcz, że juz to samo kwalifikuje się do prokuratury chyba. I ma racje starosta, twierdząc, że jest atakowany przez tego drugiego pieniacza. Bustowski wrzuca ciągle filmy jakieś….sensacyjne w jego mniemaniu historie, tylko dla zwykłych zasięgów. Gwiazdor, jak dla mnie sam prowokuje takie sytuacje. Żenujące.

  2. Neutralny czytelnik Odpowiedź

    Nie wiem nie znam panów ale jak dla mnie to taki Bustowski powinien być w każdym starostwie i wyłapywać podobnych rzezimieszków jak ten pan Wiśniewski który na lewiźnie zbudował swoją karierę i majątek a teraz wmawia wszystkim że to hejt

  3. Pan Bustowski to wynajęty krzykacz za pieniądze i każdy może go wynająć. Jestem bardziej niż peny ze w krótce zacznie szantażować tych, którzy wynajęli . Człowiek bez zasad i honoru , chcąc czasami potrafi zrobić cos w słusznej sprawie. Ale jest jeszcze gorszy niż Wiśniewski

    • No i bardzo że jest taki jaki jest. Jak chcesz pokonać bydlaka to naślij na niego jeszcze gorszego.

      • Ma lewe świadectwo, nikt go nie pamięta z absolwentów i nauczyciele, szkoła potwierdziła, że nigdy nie zdawał matury w jej murach. Co jeszcze musi się wydarzyć, żeby przestał mataczyć i oszukiwać. To on nakręca hejt na siebie , bo nie ma honoru żeby się przyznać.

    • Bustowski sam by tego nie wymyślił. Wiśniewski komuś zalazł za skórę, lub nie chciał wykonywać odgórnych rozkazów. Bustowski tylko wykonał „egzekucję”.

    • Mam nadzieję , że sprawa sfałszowanego świadectwa nie zostanie zamieciona pod dywan . Za utrudnianie śledztwa i kłamstwa na jego etapie powinien dostać dodatkowy wymiar kary. A pani Basia niech się już lepiej sama zgłosi na policję jako świadek koronny. Może uniknie kary.

  4. Takie Nowiny jak się okazuje jedyne piszą o kolejnym dyźmie – nie tak jak pozostałe portale, które jak zamieszczają jakieś informacje o władzy to oczywiście bez komentarzy. Wazelina.

  5. To jest więcej niż pewne, że ten dokument zwany świadectwem dojrzałości został sfałszowany. Od razu trzeba zacząć, że ten Krzysztof Wiśniewski to zwykły tuman i debil. Żeby nie umieć zdać matury to już trzeba mieć intelekt poniżej poziomu uznawanego za idiotę i tak zresztą jest. To zwykły cham i głupek. Na tym dokumencie nie ma oceny z języka obcego podczas gdy ten przedmiot jest obowiązkowy na maturze w każdej szkole od wielu począwszy bodajże od roku1990.
    Jedna kwestia właśnie jest bardzo ważna. mam na myśli to, że nikt nigdy w tej uczelni wyższej nie chciał tego zauważyć. Tak nikt tego nie chciał zauważyć na uczelni gdzie taki dokument jest okazywany przed przyjęciem na studia i znajduje się w aktach osobowych. Ktoś w necie to zauważył od razu gołym okiem a tutaj przez kilka lat tego nikt nie raczył wychwycić na uczelni. Ci ludzie mają taki obowiązek żeby to zauważyć mają za to płacone i to niemałe. Ktoś ewidentnie nie dopełnił obowiązków i za to poniesie odpowiedzialność karną.
    Ten bydlak Krzysztof Wiśniewski poniesie odpowiedzialność karną nie tylko za posługiwanie się fałszywym dyplomem ale i za oszustwo. Ten człowiek przez tyle lat wyłudzał pieniądze z publicznej kasy piastując urząd starosty. Miejmy nadzieję, że w tym wypadku będzie zatrzymany i aresztowany. I bądźmy tego pewni, że ten bydlak odda wszystkie ukradzione przez te lata pieniądze wraz z odsetkami.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Portal

451620318

Zgłoś za pomocą formularza.