Kilka czynników powoduje, że jaja drożeją. Te same kwestie zdecydują o tym, że trzeba będzie zapłacić za nie jeszcze więcej. A to oznacza, że tegoroczne ciasta na Boże Narodzenie nie będą tanią przyjemnością.

Jaja drożeją jak wszystko wokół. Winna jest oczywiście inflacja, która – zgodnie z najnowszymi danymi Głównego Urzędu Statystycznego – wyniosła już 17,9 procent. Zestawiając miesiąc do miesiąca ceny usług i produktów poszły w górę o 1,8 procent.

Jaja w tym czasie podrożały jeszcze mocniej, o aż 7,5 proc. Analizując ceny rok do roku, okazuje się, że ten ceny tego produktu skoczyły o 21,7 procent.

Te wszystkie dane nie muszą jednak odzwierciedlać w pełni rzeczywistości i dlatego next.gazeta.pl wspólnie z portalem Handelextra.pl i firmą badawczą CMR sprawdzili ceny ponad 30 produktów spożywczych w mniejszych sklepach. Opierając się na danych z paragonów, okazuje się, że jajka podrożały o 32,8 proc. rok do roku. W ujęciu miesięcznym to aż i 21,1 procent.

– Za opakowanie 10 jajek trzeba było płacić średnio 9,20 zł – jeszcze we wrześniu było to 7,60 zł, a w październiku zeszłego roku  6,93 zł – czytamy.

To drogo, ale będzie jeszcze drożej. Na ryku Unii Europejskiej ceny jaj są na najwyższym poziomie w historii. – Średnia hurtowa cena jaj konsumpcyjnych w UE w drugim tygodniu listopada wyniosła 2,33 EUR/kg i była o ponad 2/3 – dokładnie 68 proc. – wyższa niż w analogicznym tygodniu przed rokiem – podaje serwis.

Z czego to wynika? Nie ma jednego powodu. Na pewno winna jest inflacja jako taka. Na nią z kolei wpływa drożejąca energia elektryczna. Na liście jest także paliwo i pasze. Tu trzeba dodać, że hodowcy zwierząt narzekają, że pasze są dziś przynajmniej 100 procent droższe niż rok temu.

W rezultacie, przy niskiej opłacalności produkcji i niepewnej przyszłości wiosną i latem producenci ograniczyli drastycznie liczbę kur nieśnych wstawianych do kurników. W Polsce w okresie kwiecień-lipiec wylęgło się o 20 proc. mniej piskląt kur nieśnych niż rok wcześniej. Po kilku miesiącach widzimy rezultat w postaci mniejszej podaży jaj na rynku – diagnozuje analityk PKO BP, Michał Koleśnikow.

Rynkowi zaszkodziła także ptasia grypa na zachodzie Europy. Sytuacja jest tak poważna, że w Wielkiej Brytanii zaczęło brakować jaj i część sklepów wprowadziło ograniczenia w zakupie do 2-3 opakowań na klienta.

Na wszystko to rzutuje jeszcze wojna w Ukrainie. To znaczący eksporter jaj i produktów jajecznych, a teraz ten sektor zamarł.

– Według eksperta PKO BP trzeba nastawić się na to, że jajka jeszcze długo będą wyjątkowo drogie – analizuje serwis.

Fot. News4Media/iStock

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Marek Lis

694 792 203

Zgłoś za pomocą formularza.