Spór o finansowanie międzywojewódzkich połączeń kolejowych miedzy samorządami dolnośląskim i wielkopolskim omal nie doprowadził do likwidacji jednego z najpopularniejszych połączeń kolejowych w naszym regionie. Obsługiwany przez spółkę Polregio pociąg „Kamieńczyk” z Poznania do Szklarskiej Poręby miał zniknąć od czerwca z rozkładu jazdy. Zostaje – połączenie sfinansuje wielkopolski sejmik.
Popularny komentator kolejowej rzeczywistości i wybitny specjalista w tej dziedzinie Piotr Rachwalski kłótnie o finansowanie nazwał „gównowaceniem w transporcie”.
– Sztandarowy przykład to najpierw likwidacja regionalnych połączeń bezpośrednich z Poznania do Wrocławia, a teraz zamach na ostatni wagonowy pociąg regionalny bezpośredni jadący w tej relacji, czyli Kamieńczyk. Kamieńczyka (I jego siostrę – Szklarkę) wymyśliliśmy i stworzyliśmy chyba ponad 20 lat temu z okładem łącząc kilka pociągów w jedną dobrą ofertę prześpieszoną. Teraz to się kończy ostatecznie. Gdyby jeszcze zamiast zaproponowano jazdę pociągami KD np. ze Szklarskiej do Poznania a KW choć z Poznania do Wrocławia czy dalej, to byłoby pół biedy, ale zamiast zostają tylko IC albo przesiadki, niekoniecznie skomunikowane, w Rawiczu czy Lesznie. Dzielenie relacji to także gównowacenie… – napisał na swoim profilu, gdy dyskusja o połączeniu zmierzała w złym kierunku.
Dyskusje o finansowaniu „Kamieńczyka” i pięciu ponadregionalnych połączeń z Poznania do Wrocławia trwały od roku, ale w kwietniu zanosiło się, że strony nie dojdą do porozumienia. A dotychczasowa umowa o wspólnym finansowaniu kończy się w czerwcu. Dolny Śląsk, kosztem połączeń bezpośrednich, chciał większej częstotliwości kursów obsługiwanych przez KD do Rawicza i Leszna, gdzie trzeba by było się przesiadać. Ostatecznie zarząd województwa wielkopolskiego zdecydował się samodzielni finansować przejazdy Polregio do Szklarskiej Poręby i trzech par pociągów do Wrocławia. W ramach rekompensaty województwo dolnośląskie sfinansuje pociągi na wielkopolskim odcinku trasy do Krotoszyna.
Decyzję wielkopolskich samorządowców zatwierdzić musi tamtejszy sejmik (sesja 25 maja), ale w Poznaniu zapewniają, że to formalność.
Fot. FB P. Rachwalski

