Bernard Żernik i Mariusz Sajkowski (reprezentujący zmarłego ojca) wygrali z naciągaczami z poznańskiej firmy Kiddy Island Polska, którzy przed ponad dwoma laty namówili ich na zakup horrendalnie drogich produktów. Lubański Sąd Rejonowy wymierzył kary naciągaczom, a poszkodowanym przyznał rekompensaty.

Skierowane do seniorów pokazy „magicznego” sprzętu – pościeli uwalniających od wszelkich dolegliwości reumatycznych, niezniszczalnych garnków, pozwalających gotować służące zdrowiu potrawy, preparatów uwalniających od wszelkich dolegliwości i innych rzekomo ratujących zdrowie produktów – wciąż prowadzą w Polsce dziesiątki firm. Nie pomagają działania nakładającego milionowe kary Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, bo takie firmy likwiduje się, przekształca, powstają nowe. Cel jest jeden: nakłonić uczestników prezentacji, pokazów czy bezpłatnych badań do zakupu za kilka lub kilkanaście tysięcy złotych produktów wartych wielokrotnie mniej.

Tak właśnie przed dwoma laty stało się w Lubaniu.

Wygrali” spłatę rat przez pięć lat

Jedna z takich firm – poznańska Kiddy Island Polska – w lutym 2020 r. pojawiła się w Lubaniu. Jej przedstawiciele trafili do m.in. do Bernarda Żernika, 70-letniego, niedosłyszącego emeryta, z emeryturą niewiele przekraczającą 1200 zł.

– Wydzwaniali do mnie kilka razy. We wtorek, środę, potem jeszcze w sobotę. Za każdym razem mówili, jaka to wspaniała okazja, że będą nagrody – opowiadał pan Bernard. – Postanowiłem pójść, bo to zawsze jakaś okazja, żeby spotkać się z ludźmi. Spotkanie było w sali konferencyjnej lubańskiego Tretu. Przyszło kilkanaście osób. Już na początku kazali podpisać, że chcę wziąć udział w losowaniu nagród. Potem coś opowiadali o tych wszystkich produktach, które mieli, ale niewiele słyszałem, bo nie wziąłem aparatu słuchowego. Później odbyło się losowanie i powiedzieli, że to ja wygrałem. Były brawa i przyniesiono mnóstwo rzeczy, które niby wygrałem – pościel, poduszki, odkurzacz, zestaw naczyń, wyciskarkę. Nie chciałem tego brać, ale powiedzieli, że przecież wygrałem i powinienem się cieszyć, a nie narzekać. Dali mi do podpisu pokwitowanie odbioru nagród, zapakowali to wszystko do samochodu i zawieźli mi do domu. Dopiero tam zorientowałem się, że za to wszystko trzeba płacić, i to niemało.

Dokumentem, który podpisał pan Bernard, była umowa sprzedaży na raty w Alior Banku. Wartość „wygranych” produktów określono na 9600 zł, a kwotę rozłożono na 60 rat po 281 zł; łącznie ponad 13 tys. zł. Tyle, że gdy wczytać się w drobny druczek pozostałych zapisów umowy, okazuje się, że kredyt nie został udzielony. Umowa zobowiązuje nabywcę do osobistego zaciągnięcia kredytu w banku, a w przypadku jego nieuzyskania – do jednorazowej zapłaty należności po miesiącu. Ta piętrowa manipulacja oznaczałaby zapewne dla pana Bernarda, że po kilku miesiącach dowiedziałby się o niespłaconej należności i pewnie jakichś horrendalnych odsetkach do spłacenia.

Uczestnikiem lubańskiego spotkania był też ponad 80-letni Bernard Sajkowski. Poszedł na pokaz, towarzysząc sąsiadce, namówionej do udziału telefonicznie. On już na spotkaniu wpłacił 100 zł, by móc wziąć udział w losowaniu nagród. I oczywiście też „wygrał”: materac leczący, nowoczesny odkurzacz bezprzewodowy i leczniczą pościel z zagłówkami.

– Poproszono jedną z uczestniczek, do garnka wrzucono karteczki z nazwiskami i ta pani losowała. Wyciągnęła Benka i mnie. Ale się ucieszyłem, jak cały stół wyłożyli tymi nagrodami. Przecież ja nic nigdy w życiu nie wygrałem… – opowiadał Bernard Sajkowski – Potem zapakowali to wszystko do samochodu i zawieźli mi do domu. Tam mi powiedzieli, że za to wszystko trzeba zapłacić. I najlepiej od razu, na ich konto, żeby nie było odsetek.

Pan Sajkowski, przerażony tym, co się stało, i przekonany, że nie ma odwrotu, w poniedziałek po sobotniej prezentacji pobiegł do banku, żeby wpłacić prawie 10 tys. zł. Uratował go kasjer, który zorientował się w charakterze wpłaty. Powiedział, że emeryt wcale nie musi, wręcz nie powinien wpłacać oszczędności całego życia, bo sytuacja wygląda na oszustwo, a z umowy można się wycofać w ciągu 14 dni.

Obu panom Bernardom pomógł działający na rzecz biednych i wykluczonych, lubański społecznik, Leszek Hardziej. Razem poszli do Powiatowego Rzecznika Praw Konsumenta, który wskazał, jak formalnie wycofać się z umowy. Stosowne oświadczenie zostało wysłane na adres firmy, gdzie odesłano też kosztowne „nagrody”. Za kuriera panowie musieli jednak zapłacić, po 140 zł. To jednak był niezbyt duży koszt w porównaniu z możliwymi konsekwencjami.

Żołnierzy ukarano, generałowie bezkarni

Obaj panowie złożyli zawiadomienie w prokuraturze, zgłaszając próbę oszustwa. Było kilka podstaw do takiego przekonania: nie poinformowano ich, że pokaz służyć będzie sprzedaży produktów; na pokazie zapewniono ich, że wygrali przekazane im artykuły; podpisana przez nich w rzeczywistości umowa sprzedaży sugeruje fałszywie, że produkty nabyli na kredyt; nie poinformowano ich o możliwości odstąpienia od umowy.

Postępowanie prokuratury doprowadziło do postawienia dwojga naciągaczy przed sądem. W toczącym się procesie zeznawała większość uczestników pokazu. Sąd nie miał wątpliwości – na prezentacji doszło do oszustwa i próby oszustwa. Michał W. oraz Paulina M. zostali skazani na rok pozbawienia wolności z zawieszeniem na trzy lata, a także obowiązek zapłaty 20 tys. zł (Michał W.) i 15 tys. zł (Paulina M.) nawiązki na rzecz Skarbu Państwa. Oboje dostali też zakaz prowadzenia działalności akwizycyjnej na trzy lata. Poszkodowanym (w imieniu zmarłego Bernarda Sajnowskiego – synowi) przyznano też rekompensaty po 1,5 tys. zł. Sąd zauważył niskie pobudki, z jakich działali oskarżeni, a w uzasadnieniu wyroku podkreślił całkowity brak empatii z ich strony.

Mariusz Sajnowski, syn zmarłego pana Bernarda, otrzymał w sprawie status poszkodowanego i został oskarżycielem posiłkowym. Jest przekonany, że feralny zakup przyczynił się do śmierci jego ojca.

– Widziałem, jak go to przybiło, a potem – jak dobijały go kolejne telefony. Bo ciemiężyciele z Poznania nie odpuszczali po rezygnacji z zakupu. Wydzwaniali, żądając zapłaty, strasząc, że ojciec skończy pod mostem. Nie odpuszczali nawet, gdy znalazł się w szpitalu! Potem lekarze powiedzieli, że obserwowali, jak gaśnie po każdym takim telefonie – mówi syn poszkodowanego.

Z wyroku jest połowicznie zadowolony.

– Ukarani zostali wykonawcy, a poznańska firma i jej szefowie nadal bezkarnie działają – wyjaśnia. I zapowiada, że zrobi wszystko, żeby także „generałów” z Poznania dosięgła sprawiedliwość, bo skala nieszczęścia, jakie generują, jest ogromna.

– W czasie tego procesu przesłuchano wiele oszukanych osób, a jako oskarżyciela posiłkowego informowano mnie też o innych sprawach toczących się w Polsce. Można podejrzewać, że ofiar są setki, a może i tysiące. Ten proceder trzeba raz na zawsze skończyć – mówi, zapowiadając poinformowanie o sprawie prokuratury poznańskiej.

To chyba jeden z niewielu przykładów, gdy oszuści żerujący na ufności, przede wszystkim starszych osób, zostali ukarani. Zwykle naciągnięci nabywcy „cudownych, zdrowotnych pościeli „z marynosa” czy wyciskarek do sokoterapii, „gwarantujących zdrowie i znakomite samopoczucie”, płacą i płaczą. Dlatego warto przypomnieć kilka kardynalnych zasad, pozwalających wyplątać się z niefortunnego zakupu. Postępowanie poszkodowanych z Lubania pokazuje, że to skuteczne metody.

Jeżeli podpisało się umowę na zakup produktów poza siedzibą firmy, czyli na przykład na prezentacji, można zrezygnować z zakupu bez podania przyczyn, w ciągu 14 dni od dnia zawarcia umowy. Trzeba wtedy koniecznie odesłać towar. I nawet jeśli niektóre firmy będą mówić, że nie przyjmą towaru, bo był rozpakowany, to nie należy się tym przejmować: mieści się to w granicach zwykłego zarządu tym produktem i nie może utrudniać rezygnacji. Podczas podpisywania umowy sprzedawca jest zobowiązany przekazać wzór odstąpienia od umowy – warto się tego domagać! Dla własnego dobra należy też na piśmie poinformować bank, jeżeli nabycie towaru nastąpiło na kredyt.

Warto również skorzystać z pomocy Powiatowego Rzecznika Praw Konsumenta. Pewnie pomogą też dzieci, wnuki, sąsiedzi, znajomi. Zażenowanie i wstyd to źli doradcy w takich sytuacjach; każdemu przecież zdarza się popełnić błąd. Warto też skorzystać z pomocy prawnika, zwłaszcza udzielającego porad w punkcie nieodpłatnej pomocy prawnej (są takie w prawie każdym większym mieście). Jeśli ktoś czuje się nękany czy zagrożony powstałą sytuacją – trzeba koniecznie zgłosić problem na policji czy w prokuraturze! Instytucje państwowe są po to, żeby pomagać obywatelom.

Marek Lis

Fot. Leszek Hardziej

6 komentarzy

  1. Złodziej, Manipulant, wyłudzacz, przechodzi przez wieś raz tępić takich i takie, by nie mnożyć ofiar . Tak w środowiskach rodzinnych jak i społecznych. Choć trudno uwierzyć jak się samemu nie doświadczy ale mieć taką w domu ( baby specjalistkami) to katastrofa i olbrzymie straty w wielu zakresach. To inny wymiar, ale premedytacja wzbogacenia przez oszustwo jest analogiczne

  2. Ludzie są z natury głupi. Dlatego tak dobrze funkcjonuje kościół katolicki i wciska jakiegoś boga, tak jak ta firma garnki biedocie.

  3. Ludzie uczciwi nie głupi mierzą swoją miarą, zapominając o tym, że hieny, czyhają na zdobycie zaufania i dalej heja manipulują. Każdy z nas może paść ofiarą tak w rodzinie jak i poza nią. Dlatego karać narcystki zawierajace fikcyjne związki – wszystkich oszustów wobec tych ufających drugiemu człowiekowi bez względu czego dotyczy oszustwo, będzie przestroga dla zamierzających …

  4. PO jak podwyżki. i zdrada narodowa. Odpowiedź

    Do tego śmisznoty ” Hose ,, o co Towarzysz powie o tym jak Sowieci powiedzieli, że ich sprawiedliwy i uczciwy MIR i Sowiecka sprawiedliwość i miłość jest WIELKA to wierzyły w tą brednie miliony ludzi i nadal wierzą. Przykładem jest ten potworek post PRL-owski jakim niewątpliwie jest PO-PSL-SLD. Czyli Sowiecko – Niemiecka klika zdrajców i donosicieli na Nasz piękny kraj.

  5. Donosili kłamczuszków jest wielu, ale najgorsze kłamczuchy to karmione pod jednym dachem nastawione przez matkę narcyza kłamią gryząc rękę żywiciela, by naciągać dalej… Przyjdzie kryska na matyska zanim kłamczuszek się spostrzeże …

  6. PO jak podwyżki. i zdrada narodowa. Odpowiedź

    Dlatego moi przyjaciele z Kremla już robią porządek z tą bandą zdrajców niemieckich. Na początek zakręcą im gaz.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Alina Gierak

502 499 336

Zgłoś za pomocą formularza.