Na skraju jeleniogórskiego Zabobrza, w niepozornym budynku, do którego wcale nie jest łatwo trafić, rozwija się jedna z najnowocześniejszych firm w mieście. Jej właściciel, Kamil Put, wybrał Jelenią Górę na miejsce do życia i prowadzenia innowacyjnego biznesu. Jest zachwycony miastem i okolicą. – Tutaj nigdy nie można się nudzić. To lepsze miejsce do życia niż Wrocław – mówi. Przedmiot działania firmy współgra z poglądami jej twórcy, gdzie minimalizm i ekologia mają szczególne znaczenie.

– Wyjdziemy po pana, bo pan tutaj nie trafi… – słyszę w telefonie przed spotkaniem. Rzeczywiście, pod wskazanym adresem, cicho i głucho, siedziba iście startupowa. Zza rogu pojawia się uśmiechnięty młody człowiek i prowadzi wąskimi schodkami na piętro. – Tu była kiedyś bawialnia dla dzieci autystycznych – Kamil Put pokazuje mi spory open space, gdzie przy biurkach przed monitorami siedzi kilkoro młodych ludzi.

Firma nazywa się „Beep” a istotą jej działalności jest tworzenie i obsługa platformy, która dostarcza możliwości wynajmowania samochodów, kojarząc tych, którzy są gotowi auta użyczyć, z tymi, którzy tego potrzebują i są skłonni za taką usługę zapłacić. Oferta różni się od typowych wypożyczalni samochodów, ale też od coraz bardziej modnego carsharingu. Tutaj większość wpływów trafia do właścicieli samochodów i osób wydających auta (opiekunów). – Nasza platforma uruchamia niewykorzystane zasoby na rynku. Pracujemy nad nią od 3 lat, od 1,5 roku działamy w Jeleniej Górze, zatrudniając nowe osoby – mówi pan Kamil.

Skąd pomysł na taki biznes? – Zaczęło się od spaceru z wózkiem z moim malutkim dzieckiem po wrocławskim Gądowie. Miałem kłopot ze spacerem, bo na chodnikach stało mnóstwo zaparkowanych samochodów. To była bezpośrednia inspiracja. W Polsce na każde tysiąc mieszkańców zarejestrowanych jest około pięćset samochodów. Wiele z nich jest używanych w niewielkim stopniu, nie są wykorzystane. Pomysł jest prosty: stworzyć model, w którym ludzie będą rezygnowali z posiadania samochodu, ale nie stracą możliwości łatwego, taniego wynajęcia w razie potrzeby – opowiada Kamil Put. Dopowiada, że w naszym społeczeństwie, podobnie jak to się dzieje na Zachodzie, samochód będzie w coraz mniejszym stopniu elementem budowania prestiżu, demonstrowania pozycji społecznej a ludzie będą doceniać sytuację, w której nie będą musieli go posiadać. Bo posiadanie auta to przecież kłopoty i koszty – od zakupu, przez ubezpieczenia, po naprawy, przeglądy i kłopoty z parkowaniem w miejscu zamieszkania.

Założyciel „Beep” od wczesnej młodości cenił sobie samodzielność. Dorabiał na różne sposoby od 16. roku życia. Od mycia okien, sprzątania na budowach, po udzielanie korepetycji. Skończył fizykę na Politechnice Wrocławskiej. Dotąd dwukrotnie pracował u kogoś – jako programista na zlecenie korporacji i w firmie optycznej. Zawsze w głowie kłębiło mu się mnóstwo pomysłów na ulepszenie stosowanych rozwiązań, wymyślanie nowych. Takie podejście najlepiej realizować we własnej firmie… Większość jego znajomych szukała bezpiecznego, pozbawionego ryzyka zatrudnienia na umowę o pracę w korporacjach. – Ja mam widocznie mniejszą awersję do ryzyka niż inni – śmieje się pan Kamil. Świadomość, że coś w biznesie może się nie udać, jest oczywista. – Na każdy sukces, który u kogoś widzimy, przypada wiele porażek. W mojej dotychczasowej działalności więcej rzeczy mi się nie udało, niż udało – przyznaje przedsiębiorca. Tak było m.in. ze sklepami internetowymi z zabawkami, gdzie po dwóch latach okazało się, że konkurencja z innymi podmiotami, która w dużej mierze sprowadzała się do konkurowania wysokością marż, czyniła biznes mało atrakcyjnym, a rynek okazał się przyjazny jedynie dla wielkich podmiotów.

Przedsiębiorca podejmował się wielu biznesów. – Pomysłów mam mnóstwo, lecz o sukcesie decyduje w niedużym stopniu pomysł, ale też jego realizacja, to, jak się rozwiązuje problemy. Ważne jest też szczęście, czyli sytuacje, na które nie mamy wpływu. Doskonale to widać na przykładzie pandemii. Są podmioty, którym ona pomogła, i są takie, które pogrążyła – analizuje mój rozmówca. Dodaje, że szczęściem można nazwać też spotkanie odpowiednich ludzi na swojej drodze biznesowej, którzy zainspirują lub pomogą rozwijać działalność w dobrym kierunku.

Właściciel Beep-u wiedzę biznesową zdobywał samodzielnie. Dużo czytał, szkolił się na własną rękę. A przede wszystkim obserwował. Nie miał mentora, który by nim pokierował. – Miałem za to szczęście do szefów, których mogłem podpatrywać, czerpać praktyczną wiedzę – mówi. Z jego obserwacji i doświadczenia, ale też z literatury fachowej wynika, że największą motywacją do prowadzenia biznesu jest satysfakcja z rozwiązywania problemów. – Nie jest nią, wbrew temu, co się może komuś wydawać, zarabianie pieniędzy. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Przy takim podejściu, kiedy pojawiają się pieniądze, kończy się motywacja. U jednych następuje to szybciej, u innych później – twierdzi Kamil Put. On sam deklaruje się jako minimalista. Życie na obecnym poziomie zupełnie mu wystarcza. Nie interesuje go rozpasana konsumpcja, także ze względu na konsekwencje ekologiczne podobnych postaw życiowych.

Kogoś, kto z życia zawodowego zna jedynie tradycyjne układy, z hierarchią, atrybutami władzy poszczególnych szczebli w firmie, relacje w jeleniogórskim startupie mogą wydać się zaskakujące. Prezes Put nie ma swojego gabinetu, struktura jest płaska, nie ma szefów, są liderzy, a codzienne relacje pozostają partnerskie i koleżeńskie („Mogę zostawić pana z moimi pracownikami, żeby mogli bez skrępowania opowiedzieć”). Budowanie stosunków opartych na zaufaniu, poczuciu odpowiedzialności i dużej autonomii – zapewnia pan Kamil – w pełni się sprawdza. Nie do pomyślenia dla niego byłoby używanie takich narzędzi zarządzania, jak podpisywanie tzw. lojalek przez pracowników czy partnerów biznesowych. Właściciel firmy podkreśla, że sam robi wszystko na 100 proc. Potrafi przez dwa tygodnie pracować po 16 godzin na dobę, by potem przez kilka dni całkowicie się odciąć od spraw firmy i wypocząć. Poza sportami, które uprawia, relaksuje go życie rodzinne i towarzyskie. Świętością dla pana Kamila są rodzinne urlopy. – Staramy się raz w roku polecieć gdzieś dalej na dwa tygodnie i raz udać na krótszy tygodniowy wypad – mówi.

Pan Kamil, pochodzi z Górnego Sląska, dłuższy czas mieszkał we Wrocławiu, a do Jeleniej Góry przeprowadził się przede wszystkim dlatego, że to rodzinne strony jego żony. Taką decyzję było tym łatwiej podjąć, że przedsiębiorca lubi aktywnie spędzać czas – narty, rower, paralotniarstwo – to jego pasje. Bywa na stokach narciarskich, trasach biegowych w Jakuszycach oraz na Górze Szybowcowej. Przedsiębiorca bardzo lubi tańczyć i chętnie zagląda do SkyLabu. – Lubię spędzać czas w kawiarniach i restauracjach. W takich miejscach często organizuję spotkania. Przed przyjazdem tutaj obawiałem się o dostępność takiej oferty. I muszę powiedzieć, że od początku pod tym względem Jelenia Góra bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Już mam swoje ulubione miejsca – zauważa.

– Prowadzenie firmy w Jeleniej Górze jest znakomitym wyjściem, jeśli jej charakter na to pozwala, nie wymaga funkcjonowania w dużym ośrodku. Wiele osób wcale nie chce żyć w dużym mieście, ale są na to skazani przez brak odpowiednich ofert pracy dla wysoko kwalifikowanych specjalistów w mniejszych ośrodkach. Gdy znajdą innowacyjną firmę, która ich zatrudni, mogą żyć w przyjaznym otoczeniu, blisko gór, potrafią to docenić – twierdzi Kamil Put. Dodaje, że kilka osób, które zatrudnia, z radością przeprowadziło się do Jeleniej Góry z Wrocławia.

Firma z Jeleniej Góry swoją działalnością dziś już obejmuje dużą część kraju, każdego miesiąca przybywają nowe punkty. Miesięcznie z usług platformy korzysta kilkuset klientów i ta liczba stale rośnie. – Myślę, że za trzy lata, po osiągnięciu pewnego pułapu w Polsce, będziemy obecni w kilku krajach europejskich – zapowiada Kamil Put.

(sad)

Na zdjęciu: Kamil Put (pierwszy od prawej) ze swoimi pracownikami w siedzibie swej firmy w jeleniej Górze

1 Komentarz

  1. Ta „działalność” jest tak „niezbędna” jak świni obrączka ślubna. Mają za co – niech się dzieciaki bawią. Jeleniogórskie i tak będzie umierać.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

601 566 560

Zgłoś za pomocą formularza.