„Malowany ptak” i wielkie emocje w kinie

Fot. Marcin Oliva Soto / Festiwal ZOOM-ZBLIŻENIA

23. Międzynarodowy Festiwal Filmowy ZOOM - ZBLIŻENIA rozkręcił się na dobre. W JCK oraz kinie LOT trwają projekcje filmów zgłoszonych do konkursów filmu fabularnego, filmu dokumentalnego oraz filmu animowanego . Wczoraj (26.02) na pokazach specjalnych widzowie jeleniogórskiego Festiwalu, jako nieliczni w Polsce, mieli możliwość obejrzenia głośnej ekranizacji książki „Malowany ptak" Jerzego Kosińskiego i spotkania z Lechem Dyblikiem – jedynym polskim aktorem, który zagrał w tym filmie. 

Takiej okazji nikt nie chciał przegapić, więc nic dziwnego, że sala kina LOT pękała w szwach.

„Malowany ptak” - film po którym wychodzi się w ciszy z kina
 Każdy chciał skonfrontować wrażenia z lektury z obrazem czeskiego reżysera Waclawa Marhoula.
Powieść „Malowany ptak" Jerzego Kosińskiego, która posłużyła za kanwę filmu, ukazała się w 1965 roku. Pisarz przedstawił historię nienazwanego chłopca ( gra go dziewięcioletni Petr Kotlár), który w czasie II wojny światowej samotnie wędruje między wioskami w pewnym wschodnioeuropejskim kraju. Ze względu na jego specyficzny wygląd mieszkańcy wsi podejrzewają, że jest Żydem lub Cyganem, przez co nieustannie go dręczą. W powieści nie brak brutalnych i niecenzuralnych wątków i scen. Reżyser potraktował je wyjątkowo. Nie epatował przesadnie brutalnością, a jednak trzymał przez trzy godziny wyjątkowe napięcie i skupienie.
Dziewięć rozdziałów filmu firmują imiona osób spotykanych przez głównego bohatera. Chłopiec jest mnie tylko maltretowany, ale czasami też wspomagany m.in. przez znachora i wiejską czarownicę, łowcę ptaków (w tej roli Lech Dyblik), dobrodusznego niemieckiego żołnierza (Stellan Skarsgard). Po projekcji widzowie przyznawali, że obawiali się tego filmu. Dostali mądry, przenikliwy obraz o rodzeniu się zła, o świecie bez miłości, o prymitywnych reakcjach na coś innego, nieznanego. Po projekcji w ciszy opuszczali kino. Czarno-biały obraz, sceny i pejzaże fascynująco pokazane przez operatora Vladimira Smutnego, może dziać się w każdym miejscu na wschodzie. Aktorzy mówią nieistniejącym językiem, który reżyser nazywa międzysłowiańskim. To uniwersalna opowieść.
Reżyser Waclaw Marhoul w wywiadach podkreślał: - Dla mnie "Malowany ptak” nie jest o przemocy. Film i książka jest dla mnie historią o trzech najważniejszych rzeczach na świecie: o nadziei, miłości i tym, co dobre. To nie jest historia o drugiej wojnie światowej, ani o Holokauście. To uniwersalna opowieść o ludziach, którzy żyją tylko i wyłącznie bólem” - mówił.
Lech Dyblik, z którym widzowie ZOOM - ZBLIŻENIA spotkali się po projekcji przyznał, że rolę w filmie dostał przez przypadek. Nie było bowiem żadnego castingu, Marhoul nigdy nie widział filmu z udziałem polskiego aktora. Dyblik był przez przypadek w Berlinie, gdzie zobaczył go Marhoul. Spędzili razem 5 minut. - I od razu dał mi tę rolę” - opowiadał Dyblik. Aktor zagrał obok hollywoodzkich gwiazd: Harveya Keitela, Stellana Skarsgarda, Juliana Sandsa, Udo Kiera. - Na Festiwalu Filmowym w Wenecji do nich biegli dziennikarze i fotoreporterzy. Mogłem być obserwatorem, co bardzo lubię – opowiadał aktor jeleniogórskiej publiczności.
Film „Malowany ptak”powstawał przez 11 lat. Dobrze się stało, że trafił na jeleniogórski festiwal. Widzowie sami mogli sobie odpowiedzieć, czy obraz jest przerysowany? Czy fabuła nie posuwa się za daleko? Czy przekracza granice dobrego smaku?

„Supernova” - emocjonalny obraz Polski
Dużo spokojniej oglądało się „Supernovą”. Pełnometrażowy debiut Bartosza Kruhlika także pulsował od emocji, choć w dużo mniej drastycznym wydaniu, niż pierwsza projekcja. U Kruhlika kilka opowieści splata się ze sobą. Jest matka z dziećmi, która postanawia odejść od zapijaczonego męża, grupa policjantów oraz wysoko postawiony na państwowych szczeblach mężczyzna, mieszkańcy wsi, gdzieś na prowincji Polski przypadkiem natrafiają na siebie, co zmienia ich życia na zawsze. „Supernova” na przykładzie kilku osób rysuje przed widzem obraz zależności oraz sytuacji społeczno-politycznej w kraju.
Film opowiada o Polsce, ale bez problemu odnajdą się w nim też mieszkańcy innych krajów. Napięcie w tym filmie stopniowane jest umiejętnie i widz czuje, że lada chwila w końcu dojdzie do eksplozji. Dla bardziej wytrawnych widzów warstwa metaforyczna jest zbyt czytelna, prosta i oczywista. W odróżnieniu od pierwszego obrazu, już po wyjściu z kina emocje zaczynają opadać i okazuje się, że choć była świetna jazda na najwyższych obrotach, niewiele z niej nowego się dowiedzieliśmy. 

Dzisiaj (27.02) na 23.Międzynarodowym Festiwalu Filmowym ZOOM – ZBLIŻENIA trwają projekcje konkursowe. Poza konkursem, o godz. 16. 45 obejrzeć będzie mozna film „Wszystko dla mojej matki”, reż. Małgorzata Imielska. Po projekcji spotkanie z Zofią Domagalik, która zagrała główną rolę w tym obrazie. O godz. 19. 45 rozpocznie się projekcja nagrodzonego Oskarami filmu „Parasite” reż. Joon-ho Bong.

Więcej o festiwalowych wydarzeniach w publikacjach, do których odnośniki znajdują się poniżej.  

ZOOM 2020 MOS 3 (1).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (2).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (3).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (4).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (5).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (6).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (7).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (8).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (9).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (10).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (11).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (12).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (13).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (14).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (15).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (16).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (17).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (18).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (19).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (20).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (21).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (22).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (23).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (24).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (25).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (26).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (27).jpg
ZOOM 2020 MOS 3 (28).jpg

Komentarze (7)

Paszkwil antypolski !!!

Nie widziałem, nie czytałem, ale tak mówili w "radiu ma w ryja", więc się wypowiem, może dwa złote wpadnie od prezia?

Polecam lekturę "Czarny Ptasior" Joanny Siedleckiej. Dla równowagi - po to, żeby znać tło i fakty

Jestem mile zaskoczony adaptacją filmową choć reżyser oszczędził nam trochę tej masakry nie pokazując wszystkich wątków w filmie. Bardzo podobało mi się tempo filmu i minimalizm potęgujący odbiór. I pytanie do czytelnika o nicku @porażające: to że paszkwil to kwestia gustu, ale gdzie tu antypolskość skoro ani w książce a tym bardziej w filmie nie mam mowy o narodowości Polskiej?

Po polsku - porażająca ignorancja, ale się wypowiem!

Na Wikipedii piszą o tym "dziele" i autorze tak:

"Kosiński popełniał plagiaty i fałszował na prawo i lewo."

"W czerwcu 1982 r. Village Voice w swoim artykule oskarżyło Kosińskiego o popełnienie plagiatu"

"Kosiński nie tułał się po polskiej wsi, lecz spędził lata wojenne ukrywając się u polskiej katolickiej rodziny i nigdy nie był szczególnie maltretowany."

byłem,widziałem i jestem pod ogromnym wrażeniem:
dźwięku,obrazu i całej historii ,prostego przekazu o człowieczeństwie i jego braku...
szkoda,że Polacy nie zrobili takiego filmu...
przykre,że komentują Ci,którzy nie nawet nie oglądali-wszak tylko kilka projekcji w całym kraju-przykre tym bardziej w jaki sposób to robią...
o tym właśnie jest też ten film,od tego się zaczyna...

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.