Dzwoniła do nas lekarka, poprosiła o anonimowość. Była jednak bardzo zdenerwowana. W przychodni POZ, w której pracuje, wielką awanturę wywołała jeleniogórzanka, która przyszła do lecznicy z chorym, ukraińskim dzieckiem. Żądała, aby się nim natychmiast zająć. Pozostaje pytanie, czy krzykiem zaradzimy sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy?

Problem w tym, że przychodnie pracują na wysokich obrotach. Lekarze mają dużo pracy, po pomoc zgłaszają się Ukraińcy z często nieuregulowanym statusem uchodźcy, z historią choroby zapisaną cyrylicą, albo w ogóle bez jakiejkolwiek papierów. – Trafiło do nas dziecko poważnie chore. Dokumentacja leczenia była w języku serbskim. My nie jesteśmy przygotowani na takie sytuacje, ale też naszym obowiązkiem jest pomagać tym, tak bardzo doświadczonym przez los, ludziom.

Lekarka zaapelowała o zdrowy rozsądek. Jeżeli ktoś udzielił schronienia ukraińskiej rodzinie i ta wymaga wizyty lekarskiej, to na pewno nikt takowej nie odmówi. Ale wpierw trzeba się telefonicznie zarejestrować. Jeżeli dziecko gorączkuje, to należy podać mu ogólnodostępne leki na zbicie temperatury. I poczekać na swoją kolej. Wywoływanie awantury w recepcji nic tu nie pomoże.

Lekarka prosiła o wyrozumiałość. Panie pracujące w recepcji też potrzebują więcej czasu, aby takiego pacjenta skierować do odpowiedniego lekarza. Występują tu problemy natury komunikacyjnej.

Medycy otaczają opieką zarówno Polaków jak i Ukraińców. Sytuacja jest przejściowa. Placówki muszą zakontraktować tłumaczy. Tego się nie da załatwić w jeden dzień. Takie zachowania z jednej strony podsycają niechęć do uchodźców (oni maja wszystko od ręki, a my?). Trzeba się przystosować do nowych realiów i zaakceptować tą zmianę.

Lekarka zwracała także uwagę, aby nie rezygnować z maseczek. Uchodźcy uciekali ze swoich domów w tłoku. Trudno określić, jaka część z nich choruje na koronawirusa (na Ukrainie poziom zaszczepienia był o wiele niższy niż w Polsce). Trzeba się więc zabezpieczyć, aby dodatkowo nie komplikować sobie życie.

To tyle co możemy zrobić my, jako obywatele.

Fot. Pixebay

6 komentarzy

  1. Godzina 7,30 kolejka przed drzwiami Promed ,sami tubylcu ,już się klucą ,drzwi otwarte jazda na góre i znów wyzwiska .Jednym slowem polactwo.

  2. Ciekawska i wścibska Odpowiedź

    Co ta pani doktórka ma na myśli mówiąc *zabezpieczyć*? Mam nadzieję, że nie chodzi jej o tę szprycę o nazwie handlowej *szczepionka*, bo cały świat już dobrze wie, że zarówno zaszprycowani jak wolni od tego preparatu transmitują wirusa w takim samym stopniu i że ma taką skuteczność ochronną przeciw covid jak mają stringi przed sarczką. Chociaż taki jeden ekspert niejaki Sutkowski mówi, że *osoba zaszczepiona nie zaraża tak bardzo otoczenia*. No i taki paradoks – zaszczepieni obawiają się, że do Polski ciągną tabuny niezaszczepionych uchodźców z Ukrainy, a przecież sami szczepili się po to, aby móc podróżować (czyt. szwędać się) po nieznanych i obcych krainach o nieokreślonym stopniu wyszczepienia – śmiech panie śmiech.

  3. Najlepsi sojusznicy amerykańskich gołąbków pokoju z Iraku Afganistanu Syrii, Arabia Saudyjska , w sobotę ścięła głowy 81 ludziom. Upss. Kiedy sankcje wobec Arabii Saudyjskiej?

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Marek Lis

694 792 203

Zgłoś za pomocą formularza.