Nawet dożywocie grozi młodemu mężczyźnie, który zaatakował swojego sąsiada. Awantura zaczęła się bardzo prozaicznie.

W akcję trzeba było, oprócz policji, zaangażować także straż pożarną. Teraz 25-letniemu mężczyźnie grozi nawet dożywotnie więzienie. Został już tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Chodzi o wydarzenia na jednym z osiedli łódzkiego Widzewa. Około godziny 6.30 w jednym z mieszkań zadzwonił domofon. Lokatorka pytała, kto stoi pod klatką, ale nie otrzymała odpowiedzi. Kiedy domofon odezwał się kolejny raz, poprosiła męża o zejście na dół i sprawdzenie, kto jest przed blokiem.

„Po wyjściu z domu małżonek długo nie wracał. Nie wiedząc co się dzieje, kobieta wyjrzała przez okno i zauważyła, że od jej klatki schodowej w kierunku swojego bloku szybkim krokiem odchodzi znany jej z widzenia młody mężczyzna. Po chwili do mieszkania wszedł jej mąż. Opowiedział, że przed blokiem został zaatakowany przez 25-latka” – relacjonuje sytuację policja.

Pokrzywdzony miał zostać uderzony głową w twarz, następnie wciągnięty do klatki schodowej i duszony. Napadnięty ma problem z oddychaniem, gdyż na skutek działania sprawcy doszło do uszkodzenia jego krtani.

„Tylko szybka interwencja lekarzy i zabieg operacyjny uratował życie małżonka zgłaszającej. Policjanci z Wydziału Kryminalnego VI Komisariatu Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, którzy zostali wezwani na miejsce, przesłuchali kobietę i rozpoczęli poszukiwania sprawcy” – dodają mundurowi.

Po kilkunastu minutach udało się ustalić, kto był agresorem. Namierzono jego mieszkanie. Ale gdy policja zapukała do drzwi, nikt nie chciał ich otworzyć. Wezwano straż pożarną, a mundurowi po drabinie weszli na balkon znajdujący się na pierwszym piętrze. Wtedy lokator zdecydował się wpuścić do mieszkania policję.

„Podczas przeszukania pojazdu użytkowanego przez zatrzymanego mężczyznę policjanci odnaleźli 70 paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy skarbowej. Teraz 25-latek notowany uprzednio za inne przestępstwo usłyszy zarzuty dotyczące usiłowania zabójstwa” – informują służby i wyjawiają, od czego zaczęła się ta awantura: „Jak się okazało 25-latek zaatakował swojego sąsiada, ponieważ ten kilka dni wcześniej zwrócił mu uwagę, że nie sprząta po swoim psie.

News4Media/ fot. policja

1 Komentarz

  1. Przecież ta blond chudzinka po prawej stronie po lekkim zachwianiu prowadzonego kolesia ma załatwione skomplikowane złamanie nadgarstka! Kto to jest, sekretarka komendanta? Kogo oni zatrudniają?!

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

601 566 560

Zgłoś za pomocą formularza.