Jeśli chcesz wynająć mieszkanie, powinieneś się pospieszyć. W niektórych miastach lokatorzy płacą teraz mniej. Jak długo to potrwa? Nie wiadomo.

W III kwartale tego roku wysoki popyt na mieszkania na wynajem napędzały trzy grupy poszukujących: powracający na uczelnie studenci, osoby pozbawione szans na własne mieszkanie z powodu drożejących kredytów oraz imigranci z Ukrainy i Białorusi. To sprawiło, że zainteresowanie najmem było o 50 proc. wyższe niż w tym okresie 2021 r.     

– W tym roku obserwujemy wyjątkowe zainteresowanie wynajmem pokoi. Po pierwsze dlatego, że obecne wysokie stawki za wynajem całych mieszkań wykraczają poza możliwości wielu studentów. Po drugie, podaż jest teraz bardzo ograniczona. Oferta mieszkań na wynajem zmniejszyła się w ciągu roku o 56 proc. – mówi Alicja Palińska z Nieruchomosci-online.pl. 


 

Podrożał przede wszystkim wynajem mieszkań 1- i 2-pokojowych. Jedynymi miastami, w których stawki przy tych wielkościach spadły, były Gdańsk, Bydgoszcz i Lublin. Więcej spadków pojawia się natomiast przy mieszkaniach 3-pokojowych. Tutaj korekty pojawiły się w połowie miast wojewódzkich: w Gdańsku, Białymstoku, Bydgoszczy, Poznaniu, Szczecinie, Katowicach, Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim. 

Z raportu Expandera i Rentier.io wynika, że koniec 2022 roku pozwoli wynajmującym nieco odetchnąć. Po wielu miesiącach nieprzerwanych wzrostów stawki najmu wreszcie są korzystniejsze dla naszych portfeli.

Tymczasem z raportu Expandera i Rentier.io wynika, że koniec 2022 roku pozwoli wynajmującym mieszkania nieco odetchnąć. Po wielu miesiącach nieprzerwanych wzrostów stawki najmu wreszcie są korzystniejsze dla portfeli najemców.

Mieszkaniowa zawierucha

Wzrost kosztów wynajmu mieszkań był obserwowany od grudnia ubiegłego roku. Cenowy pik nastąpił wiosną, gdy do Polski masowo zaczęli napływać uchodźcy z Ukrainy. Przez kolejne miesiące stawki cały czas rosły, ale wolniej. Wiele wskazuje na to, że inflacyjny potencjał rynku nieruchomości powoli się wyczerpuje.

Stabilizacja popytu i podaży mieszkań na wynajem wraca do normy, dzięki czemu niemożliwe jest lawinowe napędzanie opłat. Tylko w październiku tego roku odnotowano 30 tys. aktywnych ogłoszeń o wynajmie (przed rokiem 33 tys.), w tym 15 tys. ogłoszeń nowo dodanych (rok wcześniej 13 tys.).

Katowice na podium

W porównaniu ze stawkami z września 2022 roku największe tąpnięcie cenowe wśród zestawionych miejscowości nastąpiło w Katowicach: tu – w porównaniu miesiąc do miesiąca – jest taniej średnio nawet o 9 proc., a np. w Gdyni i Sosnowcu – 5. Pamiętajmy jednak, że w dużych miastach wynajem kawalerki lub mieszkania dwupokojowego i tak będzie wiązał się z kosztem na poziomie co najmniej 2-3 tys.

Biorąc pod uwagę wynajmowane przez cały rok mieszkanie o powierzchni 50 mkw., rentowność inwestycji z 4 proc. netto od stycznia wzrosła do średnio 5,54 proc. netto w październiku. Wyliczenie dotyczy zakupu mieszkania bez udziału kredytu i uwzględnia dodatkowe koszty, m.in. prowizję pośrednika, opłatę notarialną oraz drobne naprawy.

Ceny jak dla milionerów

Tę radość studzi chłodna ekonomiczna analiza. Kierunki zmian będą wyznaczane m.in. przez wysokość stóp procentowych i sytuację za wschodnią granicą. A to czynniki, na które nie mamy zbyt dużego wpływu.

Niektórzy zamiast płacić za wynajem, wolą zaciągnąć kredyt. Przy dzisiejszych przeciętnych zarobkach, rosnącej inflacji i cenach mieszkań tylko nielicznych stać na własne cztery kąty bez poważnego zadłużania się.

Jak podał serwis Domiporta.pl, w październiku 2022 roku średnia cena za mkw. na rynku wtórnym wyniosła przykładowo:

– w Warszawie niemal 14 tys. zł,

– w Krakowie i Gdańsku około 12 tys. zł,

– we Wrocławiu ponad 10 tys. zł,

– w Poznaniu ponad 9 tys. zł,

– w Łodzi więcej niż 7 tys. zł.

Nieco taniej jest w małych miastach powiatowych. Tu za mkw. mieszkania na rynku pierwotnym trzeba zapłacić około 4-6 tys. zł.

News4Media/fot. Canva

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

Zgłoś za pomocą formularza.