Od kilku miesięcy niemal w każdą niedzielę na giełdzie w Cieplicach pojawia się grupa cwaniaków namawiających klientów giełdy do udziału w grze, w której właściwie nie ma szans na wygraną. W ciągu kilkudziesięciu minut naiwni uczestnicy przegrali ponad 2 tys. zł

Gra bez szans na wygraną

Oszukańcza gra jest znana od bardzo dawna w różnych wersjach. Wykorzystywane są trzy karty, trzy lusterka, trzy kubki, a w wydaniu cieplickim – cukierki. Nazwa gry zwykle charakteryzuje używane akcesoria, ale jest określenie bardziej ogólne – benkle. Pochodzi bodajże z warszawskiego Bazaru Różyckiego, gdzie w latach 70., 80. i na początku 90. grający w nią ludzie tracili fortuny. W praskim slangu benkel to kubeł. Stawiany do góry dnem pełnił rolę stolika, na którym prowadzono grę. W razie zagrożenia ze strony milicjantów wystarczyło go kopnąć, usuwając w ten sposób dowody.

Na kuble prowadzący grę – niezbyt szybko, gdy celem jest zwabienie naiwnego klienta, i błyskawicznie, gdy chodziło o pozbawienie go pieniędzy – przekłada karty albo kubki pod którymi znajduje się kulka. Żeby wygrać, trzeba wskazać jedną z trzech, właściwą kartę lub kubek, pod którym znajduje się kuleczka.

W drugim etapie gry prowadzący przekłada karty i kubeczki naprawdę szybko. Jednak nie aż tak szybko, żeby uczestnik nie zauważył, gdzie jest właściwa karta lub kulka. Tylko dlatego, że jest pewny trafienia, wkłada pieniądze do puli. Ale szans na wygraną nie ma żadnych (chyba, że organizator gry chce mu dać wygrać, licząc na podniesienie stawki w następnym rozdaniu). Gra nie ma bowiem charakteru hazardowej (gdy o wygranej decyduje los), ale jest oszustwem. Prowadzący grę – już po fazie przekładania kubków (kart, lusterek), gdy graczowi wydaje się, że wie, którą kartę wskazać – wykonuje dodatkowy ruch, przekładając kulkę pod inny kubek lub zmieniając położenie kart.

Kilka lat temu policja z Zachodniopomorskiego (benklarze opanowali tamtejsze kurorty) poprosiła iluzjonistę, aby ocenił przebieg gry. Krzysztof Markiewicz, biegły w dziedzinie sztuk iluzjonistycznych ocenił, że gracz nie miał najmniejszej szansy na wygraną. W tamtym przypadku prowadzący przy pomocy palców, serdecznego i małego, wyłuskiwał kulkę spod jednego pudełka, żeby w odpowiednim czasie wsunąć ją pod drugie.

Ciepliccy benklarze

Benklarze z warszawskiego bazaru Różyckiego albo poznańskiego Łazarza byli mistrzami w swoim fachu. Wprawdzie byli oszustami, ale sprawność, z jaką prowadzili grę i stosowane techniki manipulacji mogły wzbudzać podziw. Nie da się tego powiedzieć o benklarzach, którzy pojawiają się w Cieplicach. Ich gra jest raczej toporna.

Pojawia się ich około 10. Za benkel robi skrzynka przykryta kawałkiem dywanu. Tutaj gra się w cukierki. Wciągnięta do gry osoba ma odgadnąć, ile cukierków jest pod kartonikiem. Prowadzący grę nawet nie próbuje jej utrudniać. Miesza cukierkami na tyle wolno, że właściwie każdy widzi, ile jest ich ukrytych. Prościutki jest też trik zachęcający do udziału w grze. Prowadzący zachęca do typowania bez pieniędzy. Osoba, która da się skusić, oczywiście typuje trafnie. Tyle, że aby faktycznie wygrać dwukrotność postawionej kwoty, musi wręczyć prowadzącemu banknot. A to już nie ma prawa się udać, bo pod kartonik trafia dodatkowy cukierek.

Prowadzący nie jest sam. W niedzielę, gdy go obserwowaliśmy, w grze pomagały mu jeszcze cztery osoby. Młody, ugrzeczniony („przepraszam, czy już mogę obstawić”) mężczyzna, duży, przyjacielski facet („zagrajmy razem za moje pieniądze”) jeszcze jeden starszy mężczyzna i kobieta w średnim wieku. Ich zadaniem jest pokazać, jak łatwo się wygrywa, w razie potrzeby odwrócić uwagę grających i generalnie wprowadzać chaos.

Wydawać by się mogło, iż szwindel jest już tak znany, że nikt się nie da nabrać. Rzeczywistość jest zgoła odmienna. Mija niewiele więcej niż pół godziny i 300 zł przegrywa kobieta z dzieckiem, 200 zł – dwudziestoparoletni chłopak a kolejne 200 kobieta wyglądająca na straganiarkę. Potem benklarze znikają dosłownie w ułamku sekundy, rozchodzą się każdy w inną stronę. To któraś z kilku rozstawionych na bazarze czujek ostrzegła o jakimś niebezpieczeństwie (np. policyjnym patrolu).

Wracają po mniej więcej godzinie. I szybko w ich sidła wpada małżeństwo, zostawiające w ręku prowadzącego 500 zł. A potem przychodzi prawdopodobnie strzał dnia. Do gry wciągnięta zostaje kobieta, która przegrywa w kolejnych turach 100 i 200 zł. Prowadzący widzi, że kobieta chce się odegrać, i nie odpuszcza. Nachalnie namawia, żeby kobieta obstawiła 600 zł. Przecież wie, ile jest cukierków pod tekturką. Odbije sobie obie przegrane i będzie trzy stówki do przodu. Wysokość kwoty chyba robi wrażenie na postronnych obserwatorach. Dwie osoby przekonują kobietę, żeby sobie odpuściła. Przegrać trzysta złotych to nie to samo, co 900. Kobieta nie słucha. W pięć minut traci 900…

Rozmawiamy ze sprzedawcami prowadzącymi po sąsiedzku stoiska. Zgodnie przyznają, że grupa działa od wielu miesięcy, nie jest przez nikogo niepokojona i w każdą niedzielę naciąga naiwnych w sumie na kilka tysięcy złotych.

Czas z tym skończyć

Odkąd tylko benklarze pojawili się w Cieplicach, życie stara się im utrudnić jeleniogórzanin. Prosił, by nie podawać żadnych danych, także imienia. Na giełdzie pojawia się we wszystkie niedziele, kiedy tylko może. Nachalnie obserwuje grę, zniechęca potencjalne ofiary, głośno informuje, że rzekomi gracze to podstawione osoby. Wcześniej nie spotykał się z agresją fizyczną, choć grożono mu i wyzywano. To się zmieniło, kiedy próbował nagrywać grę. Mówi, że dostał w głowę, aż upadł.

– Przeszkadzam im nie ze złości, że kiedyś u nich przegrałem – wyjaśnia swoje motywy. – Po prostu nie mogę patrzeć, jak naciągane są Bogu ducha winne osoby; nie mogę znieść, że banda oszustów w biały dzień bezkarnie okrada ludzi i nikt z tym nic nie robi.

Mężczyzna od pół roku zgłasza też sprawę na policji. Postawa stróżów prawa również doprowadza go do pasji.

– Najpierw zupełnie zniechęcano mnie do złożenia zawiadomienia. Policjanci twierdzili, że nic nie da się z tym zrobić. Byłem uparty i złożyłem ustne zawiadomienie, ale nie widziałem, żeby na giełdzie mundurowi podjęli jakieś działania. Pojawiają się normalne patrole w mundurach, które z daleka widać. Oczywiście benklarze od razu w takich sytuacjach na parę chwil znikają, a potem dalej naciągają naiwnych. Po prostu kpią sobie z prawa. Ostatnio złożyłem kolejne zawiadomienia, pisemne i do protokołu, ale wątpię, by coś to pomogło. Policja po prostu olewa ten problem. Złożyłem też zawiadomienie o ataku na mnie. Może chociaż w tej sprawie ruszą d…!

Edyta Bagrowska, oficer prasowy jeleniogórskiej policji zapewnia, że policja prowadzi postępowania zarówno z zawiadomienia o fizycznym ataku na zgłaszającego, jak i wobec organizatorów gry, pod kątem organizowania gier hazardowych bez wymaganego zezwolenia. Pani rzecznik zapewnia, że policja wcale nie lekceważy tej drugiej sprawy, a mundurowe patrole (które rutynowo pojawiają się na cieplickiej giełdzie) to nie wszystko, co w tej sprawie jest robione.

Tyle, że organizowanie gier hazardowych bez zezwolenia to tylko wykroczenie. Wprawdzie zagrożone grzywną do 5 tys. zł, ale zwykle organizator gry musi zapłacić ok. 1000 zł. Przecież to dla tych ludzi żadna dolegliwość….

Pytamy Edytę Bagrowską, dlaczego postępowanie prowadzone jest w sprawie wykroczeniowej, a nie o oszustwo. Odpowiada, że taką kwalifikację przyjęto, bo taka jest praktyka z innych miejsc w Polsce. Sądy z reguły nie uznają, że w przypadku gier w trzy kubki (karty, lusterka, cukierki) dochodzi do oszustwa.

Dla benklarzy taka kara to żadna dolegliwość.

A może po prostu policja zbyt powierzchownie podchodzi do sprawy i nie gromadzi porządnie materiału dowodowego?

To tym bardziej irytujące, że policjanci wiedzą, iż chodzi o oszustwo. W wielu miejscach w Polsce (Zakopane, miejscowości nadmorskie) pojawiały się i pojawiają plakaty autoryzowane przez policję.

„Niestety, w niektórych rejonach miasta można natknąć się na osoby urządzające grę w tzw. „trzy kubki”. Pod żadnym pozorem nie pozwól się sprowokować do wzięcia udziału w grze! Nie masz szans na wygraną ! Przystępując do gry, stracisz pieniądze! Osoby wygrywające, ostentacyjnie cieszące się z wygranej, współpracują z urządzającymi ten proceder po to, aby zachęcić potencjalnych graczy” – to fragment policyjnego plakatu z Zakopanego. Czyli jednak funkcjonariusze wiedzą, że nie chodzi o grę hazardową, ale o oszustwo. Zamiast więc ostrzegać, niech skutecznie wyeliminują naciągaczy. Także w Cieplicach.

(mal)

19 komentarzy

    • To żadne cwaniaki, chłopaki po prostu zarabiają na rozrywce, komu to przeszkadza? Pewnie tylko zawistnym sprzedawczykom badziewia, którzy w ciągu miesiąca nie potrafią zarobić tyle ile ci gracze w ciągu dnia:)

      • Diler, jego szef i szef jego szefa też zarabiają na rozrywce… I komu to przeszkadza? Chyba tylko ludziom, którzy uczciwie pracują. Ogarnij się chłopie.

  1. PO jak podwyżki. Odpowiedź

    Ale kto to ma skończyć ??? Osobniki którym płacimy SOLIDNE wynagrodzenie CZYLI POLICIA I STRAŻ MIEJSKA widać jasno woli jednak NAM czyli tym co im płacą SOLIDNE PENSJE lepić mandaty za byle co bo tak jest łatwiej i wygodniej. A co to taka SOWIECKA MENTALNOŚC.

    • Tak jest nie ma poco dzwonić na SM bo się boją interweniować.
      Co do Policji też nie interweniują bo niejednokrotnie widziałem funkcjonarjusza w cywilkach przeszedł obok.
      Co robią kasjerzy z Urzędu Miasta co pobierają opłaty?

      Pastwo w rozkładzie ,tylko spiewać ;siekiera motyka piłka graca ,niech Pan głowy nie zawraca.
      Temat podnoszony od wielu lat Prezydent były temat zna.

  2. PO jak podwyżki. Odpowiedź

    UWAGA UWAGA ostatnio zrobiło się głośno, że trwa nagonka i polowanko na tych co to zamiast jechać rowerem to go prowadzą, bo jak prowadzą rower to na pewno wypili jedno albo dwa piwka i jako normalni obywatele dbając o swoje i innych BEZPIECZEŃSTWO prowadzą rower, a to jest WIELKIE PRZESTĘPSTWO i proceder nadzwyczaj niebezpieczny i karygodny i tutaj nasi wielcy panowie zjawiają się natychmiast. Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać . SOWIECKIE LENISTWO I SOWIECKA MENTAKNOŚC w pełnej krasie.

  3. Golą frajerów, jak ksiądz po kolędzie. Nie wiem czy powinno się zakazywać takich praktyk, pytanie jest raczej, dlaczego ludzie są tak głupi, żeby chcieć wygrać z oszustami, gdy od lat z mediów znany jest ten temat ?

    • Takich cwaniaczków jest więcej;Skoki,Bociany ,Prowidenty .księdz za poleje wodą lub olejkiem z pierwszego tłoczenia zapewnia zbawienie duszy.
      Społeczeństwo wykształcone nie gra,po religii wierzy w cuda.

      Jak tam foliarze dalej samoloty wam coś rozsiewają?,

  4. Pokolenie wychowywane na przebojach Zenka,kazaniach Rydzyka czy Jędraszewskiego.
    Słuchałem dziś na TVNnie wiceministra spraw zagranicznych Wawrzyka no nie wiem nawet nie powierzył by mu koszenie trawnika .

  5. Stare jak swiat porzekadło mówi: „za głupotę trzeba płacić”, nikt tych ludzi nie zmusza do grania a strata kilku stówek może ich czegoś nauczy?

  6. Jak dla mnie to ta giełda to jest porażka porażek – targ badziewia i dziadostwa wszelkiej maści, no ale jaki naród takie niedzielne rozrywki.

  7. Tak samo robi PIS z maseczkami-Stalowa Wola ,Respiratory _Szumowski ,komisja smoleńska -Macierewicz,edukacja czarnoksiężnik -Czarnek itd .Ciemny lud nauczony strzyzenia przez kler.!

  8. Autor artykułu nie zna prawa i nawet się z tym nie kryje. Oszustwo trzeba udowodnić, a jak to zrobić w tej sytuacji? Trzeba by nagrać całe zdarzenie, i do tego uchwycić moment przekładania kulki. To, że coś wydaje się autorowi, nie znaczy, że na tej podstawie kogokolwiek skaże sąd. Natomiast wykroczenie w tym przypadku zachodzi bezsprzecznie. Niech autor weźmie pogada z prawnikiem przed publikacją a nie swoje „wydaje mi się” sprzedaje jako prawdy objawione. Poza tym, prawda jest taka, że głupich nie sieją, jak ktoś daje się robić w wała grając w trzy kubki na giełdzie, to niech gra, może lubi. Nie da się policjanta postawić na każdym rogu żeby ludzi chronił przed ich własną głupotą.

  9. do( Mat )wydaje się bez problemu zorganizowanie takiej akcji , wystarczy 10 policjantów po cywilnemu z wmontowanymi kamerkami w ubraniach i nagrać całe zdarzenie, ale trzeba chcieć , a do tego droga daleka. No i oczywiście zgadzam się ,”że głupich nie sieją” ale jak by wszyscy byli mądrzy to kto by kible sprzątał

  10. Katoliku!
    Oddaj życie za wiarę! (w domyśle: za posady biskupów). Po śmierci w nagrodę w niebie dostaniesz 72 butelki wódki „Ojczystej”! (nie mylić z 72-ma pięknookimi dziewicami, bo to dla muzułmanów).
    Katoliku!
    – A gdzie się podziewa twój chrześcijański bóg, kiedy ksiądz molestuje i gwałci małe dziecko? Co?
    Powiesz: – „Aa, bo bóg tak chciał”?
    W takim razie, chrzanić twoją religię i twego boga, na szczęście nieistniejącego.
    Tak, jak psa można wytresować do aportowania, tak też można WYTRESOWAĆ człowieka do wielbienia jakiegoś wariata (albo Jezusa albo Mahometa) z Bliskiego Wschodu. Trzeba tylko pranie mózgu rozpocząć od urodzenia.
    Z wolnością religijną jest jak z wolnością do chorowania. Jak chcesz, to choruj na sraczkę, a jak chcesz, to na padaczkę. A nie lepiej w ogóle nie chorować?

  11. Art. 107. [Nielegalne gry hazardowe]
    § 1.
    Kto wbrew przepisom ustawy lub warunkom koncesji lub zezwolenia urządza lub prowadzi gry hazardowe,

    podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności do lat 3, albo obu tym karom łącznie.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Alina Gierak

502 499 336

Zgłoś za pomocą formularza.